piątek, 26 lutego 2016

Miałam fajnego ojca...

Mój tato...
Nie ma go już...wiecie, że nie liczę tych lat? Chyba dziesięć...
Był prostym człowiekiem, ale nauczył mnie szacunku dla zwierząt, przyrody.
Zaciekawił światem.
Ciekawiło go wszystko...puszcza amazońska, chiński mur, dęby w Wielowsi...
Brzydził się "czarnymi sukienkami" i "czerwonymi świniami"...
Miał swój światopogląd...taki prosty, ale słuszny.
Umiał zrobić wszystko, postawić płot, zbudować dom, naprawić ciągnik, kosą skosić zboże...wymieniać by dużo.
Ciekawiło go wszystko.Zapisywał, kiedy przyleciały szpaki, bociany...ołówkiwm na ścinie obory...potem porównywał te daty i dedukował dlaczego tak różnie przylatują?
Rozumiał Wu, człowieka z miasta i twierdził, że facet musi mieć pasje...

Chciał żyć. Raz mu się udało. Lekarze orzekli, że to cud. Dawali kilka tygodni życia. Żył jeszcze 10 lat i zmarł na zawał...
A ta śmiertelna  choroba cudem zniknęła. Pamiętam, jak ją lekceważyl mówiąc "lekarze to głupki, nie mam żadnego raka, za chwilę wstanę, muszę auto naprawić i las zasadzić". Jak powiedzia  tak zrobił....
Zasadził ten las...
Nie był ojcem, który gotował, zmieniał pieluchy, nie te czasy, ale tak bezwiednie pokazywał świat...
Mnóstwo mnie nauczył...po co pszczoły, jakie grzyby są jadalne, co robić jak zwierzę choruje, kiedy sadzić i siać warzywa. Dużo by wyliczać...
I mimo przedwojennego wychowania (trudnego ibiednego) rozumiał mój bunt natolatki lat 80-tych. Nie dziwił  go mój tapir na głowie, mini spódniczki, skóry po dziadku, czy starszym bracie, albo prochowce po szwagrze...mamę stopował, bo ona tego nie rozumiała i nie akceptowała...
Ciekawie opowiadał ...o biednym dzieciństwie, o służbie "za niemca" o swojej pracy...
Miał nawet cierpliwość do dzieci. Mamę Pysi można powiedzieć, że wychował...taka wnuczka-przylepa...gdzie dziadek tam ona.
Miałam fajnego tatę...na starość zawsze otoczony zwierzakami, one go uwielbialy...
Na zdjęciach nie ma ich wszystkich...moje zaniedbanie. Nie sądziłam, że nie zdążę....

Oto ON...Staś...






Pepo, mój ukochany pies. Zabrany przez ojca z ulicy. Przybłęda ze strupami, świerzbem, pchłami, który przypominał raczej hienę niż psa,
Odkarmiony i wyleczony przemienił się w cudnego i mądrego psiaka. Nas kochał,miłością bez granic. Kiedy przyjeżdżaliśmy do rodziców towarzyszył nam krok w krok.
Widać po mordzie, że cudny?


Tato, szkoda, że nie zobaczyleś naszej Kaczorówki...byłbyś zachwycony... i poradzilbyś coś na te małe okienka, przez które wpada za malo światła.
A tak na poważnie...tęsknię...


15 komentarzy:

  1. Widać ze zdjęć, że był dobrym człowiekiem ! Rozumiem Twoją tęsknotę ! Też tęsknię za Swoimi. I też nie sądziłam, że z wieloma rzeczami nie zdążę. Ech, samo życie .

    OdpowiedzUsuń
  2. Był Ewo. Różnica wiekowa była ogromna, bo byłam najmłodszym dzieckiem, ale chyba mnie rozumial najlepiej, starszego rodzeństwa nie musiał, oni tak bardzo nie przeżywali swego nastoletniego życia. Ojcu się chialo przyjechac do mnie do Warsawy na kilka godzin i wracać, żeby być wieczorem w domu, bo krowa nie dała się nikomu tknąć oprócz niego. Były próby przebierania sąsiadda za ojca. Krowa dawała się nabrać na wygląd, ale jak sąsiad łapał za strzyki to dawała kopa i koniec dojenia. Wtedy poznawała, że to nie gospodarz tylko przebieraniec.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnemo, nie wiem co napisać... Serce mi się ścisnęło. Piękne wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byl madry madroscia znacznie cenniejsza od tej ksiazkowej, bo zyciowa. Byl dobry, bo zwierzeta nie lgna do zlych ludzi. Byl... Takich ludzi bardzo pozniej brakuje.

    A z Waszej krowy niezla byla cwaniara! :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. To jesteśmy we dwie, ja też tęsknię - mimo że to 6 lat.
    I więcej nic nie napiszę bo klawiaturę zalewam

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj Mnemo, poplakalam sie. Mojego nie ma juz 21 lat, a mamy od prawie roku, bo zmarla 6. marca.

    OdpowiedzUsuń
  7. i ja się popłakałam, bo pięknie napisałaś o pięknym człowieku
    ech, i ja tęsknię za moim, 21 marca mija 12 lat
    był miastowy, więc trochę się różnili, ale bardzo mnie kochał, a ja jego
    z mamą mi nie po drodze

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne wspomnienia :) Takich ludzi brakuje najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i się wzruszyłam ...
    Mój Dziadek był podobny, zmarł jak miałam 6 lat, w sumie nie zdążyłam Go poznać, a tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przystojny na dodatek!i pies i kotek, dobrze im bylo z Twoim Tata...widac po Twoich wspomienach jak bardzo go kochalas...nadzwyczjny czlowiek a Ty masz teraz piekne wspomnienia i cudny bagaz na cale zycie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne wspomnienie. Mniej ważne mądrości książkowe, takie życiowe też cenne.
    Wzruszyłam się, bo mnie dane było mieć ojca krótko. Zmarł kiedy miałam 18 lat. Wspomnienia mam różne, ale bardzo go kochałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Całe szczęście, że mamy dobre wspomnienia...
    Mój Tato nie żyje od 21 lat. Zmarł tragicznie, a ja byłam tuż obok Niego. Całe zło przyjał na siebie. Nigdy nie wybaczę losowi, że On zmarł, a ja przeżyłam... Czasami mam wrażenie, że za chwilę podejzie, połozy mi ręke na ramieniu i powie: Spoko córka, będzie dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie tęsknimy... I zawsze sobie człowiek wyrzuca, że czegoś nie zdążył, nie zrobił, nie powiedział...
    Widać ze zdjęć, że to prawdziwie dobry i mądry człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnemo Kochana, gdyby tak ktos kiedys o mnie napisal..pieknie.
    I do tego Stas, lubie Stasiow;)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)