Lubię tam chodzić, bo jest tam tak...pierwotnie. To tam widziałam zimorodka, normą są czaple, łabędzie, szybujące nad bagnem drapieżniki. Ostatnio też spotkałam sarenkę, która widząc mnie wolniuśko oddaliła się w głąb bagna. W tym roku bagno jest jakieś dziwne, jakby wysychało. Z błota wyłoniły się konary i kępy bagiennych traw. Była jakaś wichura bo na cyplu leżą połamane drzewa.
Z pewnością zamieszkały też tam bobry, o czym świadczy zwalone drzewo, precyzyjnie podgryzione w kształt ostrosłupa. Kiedyś wybrałam się tam wczesnym rankiem, opary, które unosiły się nad bagniskiem tworzyły niesamowitą atmosferę. Kiedy indziej wdarłam się na bagno kajakiem i slalomem dopłynęłam do jego krańca po drodze podziwiając życie w płytkiej wodzie. Muszę odkopać te zdjęcia, wtedy nie prowadziłam jeszcze bloga.
Przy bagnie rośnie ogromna sosna, jest niesamowita, na zdjęciu nie zobaczycie tego ogromu. Dziwna jest,sosna lubi suche tereny, a tu korzenie w wodzie i ma się świetnie.
A nad brzegiem jeziora przycupnął inny zwierzak. Kto zgadnie jaki?

Zajoncek?
OdpowiedzUsuńMusisz tam wybrac sie w nocy, na pewno bagno jest pelne duchow, topielic i wodnikow.
Tam z pewnością grasuje wiedźma Bawant, mazurskie klimaty:)
UsuńAaa, no tak, zajoncek:)
UsuńZajaczek ma fajne uszka :)
OdpowiedzUsuńA na bagnach toczy sie zycie, bardzo bogate zycie :)
Jakos tak sie dziwnie czuje,gdy widze bagienne tereny - jakis niepokoj mnie ogarnia ;)
Tak jest niepokojące i tajemnicze, kto, jak nie zna drogi odważy się włazić w bagno? Żeby wciagnęło?
UsuńA te uszka wyprodukowała natura. Taki sobie urosły, nie jedno, nie trzy, labo cztery, tylko dwa i zajonc gotowy.
UsuńMyslalam, ze Ty swoje raczki przylozylas do tych uszek :)
UsuńA tu niespodzianka :)
Przyznam sie, ze kiedys mnie troche wciagnelo w bagno, dobrze, ze nie bylam sama, bo gdybym byla to bym tam zostala na amen ;)
Malownicze to bagno. Zdjęcie pierwsze powalonego przez bobry drzewa niesamowite. Mgły chętnie obejrzę jak już odkopiesz zdjecia.
OdpowiedzUsuńEhhh muszę kpać...ttylko , który to był rok?
UsuńFajne klimaty, tajemnicze i pociągające w jakimś sensie.
OdpowiedzUsuńAle też trochę straszne..
Ja już je znam to się nie boję, ale nocą musi być niesamowicie, tak przy pełni księżyca...
UsuńBagna zawsze mnie przyciągały - jak to bagna. Chyba nigdzie nie toczy się tak bogate życie, jak na bagnach właśnie - wiadomo, woda!
OdpowiedzUsuńNo i literatura robi swoje. Z bagnami to trochę jak z wilkami - obrosły legendą jedne i drugie.
Fajowski zając.
A u Ciebie są jakoweś? Czy też wszystko już ukulturalnione?
UsuńBoje sie bagien. Moze to wplyw Sherlocka Holmesa?
UsuńNo weź, w razie, co bagno dobrze konserwuje...można w nim posiedzieć kilkaset, albo kilka tysiecy lat, wyciągają, a tu całkiem dobra baba jeszcze:))
UsuńJakie ciekawe tereny... ludzi pewnie mało to można się zrelaksować...
OdpowiedzUsuńChyba za dziecka byłam n banach :-)))
Pozdrawiam !
Właśnie o tej porze i w deszczu zupełnie nie ma nikogo. Jesienią widać grzybiarzy.
UsuńBagna mnie przerażają, tam są i może niesamowite klimaty, gdy się patrzy z daleka i na chwilę przystanie. W naszym mieście na takim dziś suchym a kiedyś bagiennym terenie pobudowano domy. W tym miejscu, bliżej dawnego bagna, ludziom odbija a i założenia anteny telewizyjnej specjaliści odmówili, sygnał nie dochodzi. Fajnie wygląda, ale zdradliwe bagno jest i podstępne. Zając :).
OdpowiedzUsuńNiesamowita historia z tymi domami na bagnie. Zając, natura sama go zrobiła.
UsuńCzytam serię "Czarny Wygon" wołami byś mnie rano ie zaciągnęła w takie miejsce ;-) ale pięknie i jest i z pewnością o poranku ma niesamowity urok, gdy świat się budzi do życia.
OdpowiedzUsuńTo musi być brdzo sugstywna lektura. Ja bym mogła tam mieszkać i zajmować się czarami i ziołolecznictwem...ludzie gorsi niż strachy na lachy.
UsuńA to żeś fajnego zajączka znalazła :) Bagno ma zapach, którego nie lubię. Ale w ogóle to mają swój niezaprzeczalny urok. Ale wpaść bym nie chciała !
OdpowiedzUsuńA wiesz, że nie czułam tam gnijących miazmatów...
UsuńŁadnie, choć podobno lubią takie miejsca te pełzające ale co tam. I jagody i borówki tam powinny być chyba? I piękne miejsce, pewnie o każdej porze dnia inne..mgły nad bagnem...miejsce warte spaceru...
OdpowiedzUsuńA jednak aby nie wpaść w bagno dosłownie i w przenośni....prawda, oba wypadki nie do polubienia i polecenia. Jakoś tak ostatnio wszystko mi się jakoś dziwnie kojarzy!
Też mam ostatnio skojarzenia, że wszędzie wokół ...bagno. A tych pełzających nie widziałam, za to roje ważek, małych, wielkich jak helikoptery i kolorowych, jak tęcza.
UsuńWow, kajakiem się w bagna wyprawiłaś? Bałabym się, że utknę, ale na pewno taka wyprawa to szał pał!!!
OdpowiedzUsuńStrachu nie było, bo ten kawałek bagna to odnoga jeziora, taka zatoczka, która zarasata. Są miejsca, gdzie jest woda, w zależności od roku, czy bogaty w deszcz, czy nie. Kajakowi wystarczy kilkanaście centymetrów wody, w takiej płytkiej wszystko fajnie widać, małe rybki, roślinność. W tej drugiej części, gdzie nie ma połączenia z jeziorem to już kajak nie da rady, samo trzęsawisko.
UsuńBobry powoli zaczynają być plagą, u nas są i nad Oławą i Odrą. Grażyna opowiadała, że jeden taki bobrował na mazowieckiej działce jej brata ;)
OdpowiedzUsuńBagna są tajemnicze i romantyczne. I groźne też. Ładnie wyglądają:)
OdpowiedzUsuń