Ożesz jasna mać.
Popłynęłam dziś Krutynią. Aparat wzięłam, baterie naładowane, kanapki zapakowane, nastrój odpowiedni. Plenery cudne, zwierzyna pozowała, a ja tempadzida, ślepakura, tak pstrykałam fotki, że po ich zgraniu 95% było do kitu. Poruszone, zaciapane. Na co ja ten aparat ustawiłam? Jakaś funkcja mi się włączyła, która wymaga zupełnie innych warunków.
Trudno pokazuję, co się dało uratować i nie ma wyjścia trzeba płynąć jeszcze raz, ale to już po powrocie z Puszczy Białowieskiej.
Kto jeszcze nie płynął szlakiem Krutyni zachęcam, to tak cudne miejsce, że chce się tam wracać i wracać. Jeśli ktoś nie lubi pływać po jeziorze (po drodze jest Gant i Białe) nie musi, odcinki Babięckiej Strugi między jeziorami są wystarczające na wycieczkę około pół dnia z popasem. Leniwie, bez napinki. Wiosłowanie nie zmęczy, bo nurt jest leniwy. Wyśmienitym punktem wypadowym jest Stanica wodna w Babiętach, gdzie są domki i można coś zjeść. Albo kawałek dalej Czarci Młyn, gdzie można zjeść żurek z jajkiem, lody, albo napić się czegoś zimnego.
Płynę tam już któryś raz i za każdym razem jestem zauroczona tak samo. Cisza, spokój, ptaki i oczywiście trochę turystów z którymi się mijamy na szlaku, ale bez przesady, można pobyć samemu przez dłuższy czas.
P.S.
Zjadł kiełbaskę z żurku. Kot z Czarciego Młyna.

Ładnie, spokojnie...
OdpowiedzUsuńA jak tam musi być w październiku...muszę w tym roku to zaliczyć. To 2 km od mojej chałupki.
UsuńOmatko, jak ja kocham takie miejsca! Możeś Ty i Tempadzida, ale zdjęcia są wystarczająco piękne. Te kaczki! A komary so? Bo u nas masakra.
OdpowiedzUsuńKomary...nie bardzo. Trochę potną po zmroku, ale nie ma szału. Gorzej muchi, dziś nad ranem tak mnie denerwowały, że zakupiłam starodawne lepy i plastikowo klapke, bede tłuc przed spaniem.
UsuńSiatki załóż w oknach i luksus będzie!
UsuńNo fakt, robilas juz lepsze jakosciowo, ale nie martw sie, mnie tez sie takie wpadki zdarzaly. Najwazniejsze, ze na tych uratowanych zdjeciach cudnie oddalas piekno tam panujace. :)
OdpowiedzUsuńUstawiły mi się jakieś przesłony, zawsze robię na ustawianiu ręcznym, a tym razem, żeby zyskać na szybkości, dałam jakis automat, no i mam taki szajs...
UsuńJak pięknie! Bym popłynęła, zdjęcia śliczne, a te kacze błękitne lusterka to ach...
OdpowiedzUsuńTa na pół zatopiona łódka bardzo malownicza.
To bezpieczna trasa, rzeczka szerokości kilku metrów, najgłębej pewno po pas. Obserwujesz rybki, a tu czapla stoi, tu kormoran, ale trzeba mieć refleks na fotki, kaczki pozują niczym nie poruszone, podpływasz do nich na kilka metrów. Mnóstwo zdjęć poruszonych, a jakie cudne, kaczki czyściły piórka, machały skrzydełkami...wrrrr tak sobie spaskudziłam dokumentację.
UsuńMnemo, zadna tempadzida z Ciebie :)
OdpowiedzUsuńZdjecia z kaczkami urocze, jakie one maja intensywny kolor nozek no i te niebieskie piorka :)
Oj, poplynelabym z wielka checia :)
Polecam, bo z pewnością nikt, kto się wybrał żałował nie będzie.
UsuńJa chcem wioslowac na Krutyni, toz sa cuda nad cudami! Wlasnie wrocilam z Puszczy Bialowieskiej...
OdpowiedzUsuńA gdzie byłaś, bo jak gdzieś w okolice Michałowa no i chę do Dziedzinki, tam gdzie Simona Kossak...
UsuńGrażyna polecam, bo to fantastyczny szlak. Stanica wodna w Babiętach, są domki i fajny szlak, rekreacyjny, na kilka godzin i powrót na stację. W drugą stronę, za młynem wpłyniesz na moje jezioro czyli Zyzdrój Wielki.
UsuńBylam w Bialowiezy, Siole Buda, Teremiskach, w Krainie Otwartych Okiennic, czyli w Trzesciance, Soce i Puchlach, Hajnowce, rezerwacie , w Miejcu Mocy..
UsuńTa Krutynia mnie wabi!
Nie wiedzialam o Dziedzince i Simonie Kossak a w michalowie co ciekawego mozna zobaczyc?
UsuńPoczytalam o Simonie Kossak, jaka fascynujaca postac, musze poszukc ksiazki o niej, szkoda, ze nie wiedzialam o Dziedzince, polazlabym tam, ale jeszcze taka wycieczka jest przede mna...wroce do Bialowiezy!
UsuńOgladam i ogladam Twoje zdjecia i ochota we mnie rosnie! grążele, lilie wodne, kaczuszki...no to raj na wodzie!
UsuńMika pisała o tej książce w kurniku. :)
UsuńFaktycznie bajecznie!
Grażyna są dwie.Anny Kamińskiej Simona i teraz nowa wyszła chyba Saga Puszczy czy jakoś tak. Ta pierwszą polecam drugiej nie czytałam.
UsuńW Michałowie..cerkiew:)
UsuńSioło Buda urocze! Bukwicę kupiłas? Bo jak tak! Nalewka nastawiona!!!
UsuńCudowne klimaty nad tą Krutynią, kaczka na zatopionej łodzi...
OdpowiedzUsuńPiękne nasycone kolory na twoich zdjęciach Mnemo :)
Byłam nad Krutynią, ale nie płynęłam spływem:(
OdpowiedzUsuńPięknie tam jest i mam nadzieję wybrać się tam z najmłodszą.
Poza tym, Mnemotempadzido, to co się zachowało jest piękne :)
Zdjęcia urocze. Nie płynęłam nigdy Krutynią, jedynie Bugiem (pięknie też i podobnie krajobrazowo).
OdpowiedzUsuńNo nic to, popłyniesz drugi raz, ponoć wszystko dzieje sie po coś. Ponoć ;-)
OdpowiedzUsuńTo co uratowane śliczne :-)
Najważniejsze, że kaczki wyszły pięknie ;)
OdpowiedzUsuńCałkiem interesujące te zdjęcia, szczególnie kaczki na początku, takie trochę dziwne, ale bardzo ciekawe:)
OdpowiedzUsuńNa Krutyni byłam dwa razy; właśnie tam (za drugim razem) widziałam po raz pierwszy w życiu zimorodka. Pięknie tam, a jak się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam, że można tam kupić ceramikę z Bolesławca!
faktycznie coś namieszałaś w tym aparacie bo kolory "ciut" podrasowane ;) ale jakie kaczki barwne :))
OdpowiedzUsuń95% może i do kitu, ale te pozostałe 5% cudne !
OdpowiedzUsuńCo zobaczyłaś to masz pod powiekami, szkoda, że nam nie dane...ale wściekłość rozumiem, bo miałam takie przypadki, a że powinnam zaprzyjaźnić się z okularami a ręce tylko dwie...ufam a potem przykrość. Doskonale Cię rozumiem. Wiesz mogła paść karta SD, albo mogłaś nacisnąć formatowanie...niestety przeszłam to...Mam nadzieję, że wyprawa była udana.
OdpowiedzUsuńZdjęcia pięknie oddają klimat. Krutynia kusi...
OdpowiedzUsuńJa też tęsknię za tym miejscem, piękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia :) zapraszam do podzielenia się postem w link party :) http://speckled-fawn.blogspot.com/2016/07/urodzinowy-post-i-link-party-z-nagrodami.html
OdpowiedzUsuń