Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludowe kapliczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludowe kapliczki. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 stycznia 2017

Maluję dalej...

Oprócz wspomnianego wcześniej Walentego, błogosławiącego zakochanym, którego wykończyłam i pokazuję niżej, stworzyłam jeszcze Franciszka.





Przymusowy zakaz opuszczania chałupy ma dobre strony, można posiedzić dłużej przy robocie, a choroba szybciej mija.

Franuś, jak wszystkie moje kapliczki, jest kolorowy, wesoły, pozytywny.

W kolejce czeka Antoni i Florian, który będzie młodzieniaszkiem zgrabnym i powabnym, takim też był, kiedy umarł śmiercią męczeńską.

Florian jest patronem Austrii i Bolonii oraz Chorzowa, ponadto hutników, strażaków i kominiarzy, a także garncarzy i piekarzy. Swoje święto obchodzi 4 maja.



O świętym Florianie, kim był i dlaczego jest też patronem strażaków opowiem, jak skończę kapliczkę.
Buziaki wieczorne.

niedziela, 3 stycznia 2016

Zatracona.

Jak mnie weźmie to się nie umiem powstrzymać. Wena, jak mnie weźmie chciałam rzec. Jak mnie wczoraj wzięła to puściła z konieczności dziś koło południa. Człek się jednak umi zorganizować, kapliczki schły, Mnemo kręciła ciasto marchewkowe i tiramisu, dla gości. U Mnemo z Nowym Rokiem okazji do świętownia multum. Za to skomasowane, jak się odbędą to potem szlus, cały rok.
Kocham te wolne dni, kocham, jak nie trzeba do huty. Warsztat rozstawiam i działam. Jak się pewnie zorientowałiście, teraz mnie na kapliczki wzięło. Matko, już bym następną trzaskała, bo pomysły się legną, jak wszy na łabach ruskich żołdaków. Tylko, że jutro poniedziałek:(((
Jednak dwa dni i znowu mamy święto!! Hurra, niech żyje Trzech Króli. Nawiasem mówiąc, jak trzech to powinny być trzy dni wolnego prawda?
Nie będe kombinować tylko pokazuję kolejną kapliczkę i tę z wczoraj, którą dokończyłam. Latałam, żeby zdjęcia przyzwoite zrobić, ale i tak żadne nie oddaje rzeczywistości.
Pierwsza krytyka już była, gości miałam.
Teraz do krytykowania zapraszam Was.

Najnowsza kapliczka - zwiastuje...
No, co ona zwiastuje?
Z mroków zimy, w zgrzebnej szacie wyłania się ONA. Jeszcze nieśmiała, jeszcze zaspana, ogrzewana nieśmiałymi promykami słonecznymi. Ogrzewają ją ...koty -wiadomo najlepsze w tej roli.
Taki jeden, z krajów dalekich już się pojawił i brodzi w powodzi niezapominajek, bo proszę Państwa ONA zapuka  do naszych drzwi, jeszcze  tylko troszkę poczekamy...

Tytuł? Jaki może mieć tytuł ta kapliczka?








A kiedy ta powyżej się pojawi, wtedy ptaszęta zaśpiewają i nastanie jasność. Błękit i lazur na niebie. A koty już grzać nie będą musiały zziębniętej ( no kogo). 





Starałam się, jak mogłam, uwierzcie. I przyznam się, że  pędziel to miewałam w ręku, kiedy było trzeba malować ściany. teraz przerzuciłam się na pędzelki.
A efekt macie powyżej.
Zachęcam do krytyki:)