1.Szpilki czy baletki?
Szpilki, bo dodają mi gracji i jestem jakby chudsza, baletki bo wygodne. Zakładam w zależności od sytuacji.Ku przestrodze, wąskie w czubach szpilki deformują stopy i powodują płaskostopie poprzeczne, które przez lata sobie wyhodowałam, ale i tak szpilki, jak mi się ich zachce, zakładam.
2. Kawa czy herbata?
Lubię i jedno i drugie, z tym, że kawę, raniutko i tylko "plujkę" jak zrobię sobie sama, a herbatkę, jak parzy mi Wu...
3. Ciastko z kremem czy golonka?
W sumie, ani to ani to, ale jadałam i jedno i drugie.....nie jestem wybredna. Raz na kilka lat chce mi się bardzo kremówki z naszej cukierenki zwanej "słodką dziurką" kupuję wtedy kilka i jem tyle, że aż mi niedobrze, potem mam spokój na 2-3 lata.
4. Słońce czy śnieg?
Zdecydowanie słońce, śnieg tylko ten pierwszy i najlepiej, kiedy nie muszę wychodzić z domu
5. Torebka czy plecak?
Jednak torebka i tak w niej tyle noszę gratów, co w średniej wielkości plecaku
6. Morze czy góry?
Mazury, góry, morze, w takiej kolejności
7. Rower czy samochód?
Na co dzień samochód, ale swego czasu śmigałam na rowerze do roboty i dalej bardzo lubię pedałować, szczególnie na Mazurach.
8. Sukienka czy spodnie?
I sukienka i spodnie, ale mam "fazy". Latem sukienka, bo latem się dobrze w sukienkach czuję, zimą częściej spodnie, bo w pupsko zimno:))
9. Dawać czy brać?
Dawać. Ale z chętnością biorę wszelakie wszelkie kwiaty ogródkowe, stare klamoty.........
10. Optymistka czy pesymistka?
Coraz częściej optymistka, ale zdarzało mi się pesymistycznie pogrywać....
11. Miasto czy wieś?
Wieś, a raczej odludzie z możliwością powrotów do miasta. Najlepiej tak, jak to kiedyś hrabianki miały, co rusz w innym pałacu, raz na wsi, raz w mieście:)))) To by mi pasowało.......
Nominacje kolejnych blogów do zabawy i moje pytania już po powrocie, bo wiecie, muszę Was na troszkę zostawić.
Mam nadzieję, że kiedy wrócę zastanę już prawdziwą wiosnę. Nie mogę się doczekać grabienia, kopania i siania w Kaczorówce. Marzę o wietrzeniu chałupki, wywalaniu pościeli na płot i pierwszym ognisku, o kawusi pitej wczesnym rankiem na schodkach tarasu i takich widokach......
Jak dam radę to jeszcze tu wpadnę, ale z moją dezorganizacją przedwyjazdową może być trudno. Właśnie biadolę nad walizą, bo już widzę, że naszykowałam za dużo ciuchów i nie mogę się zdecydować, co zostawić.
Bawcie się dobrze:))
P.S.Witam nowe obserwatorki Izę i Prima verę. Zapraszam, zapraszam, drzwi otwarte:))









