Świętowanie już się skończyło, przynajmniej w zakresie obżarstwa to dobrze, bo już mi skóry na brzuchu od tego świętowania zabrakło. Całe szczęście, że zabrałam wygodne dresowe spodnie z gumką bo inaczej musiałabym paradować z rozpiętymi suwakami.
A święta spędziłam w Wielkopolsce. Przez kolejny nagły atak zimy tylko zażyłam jednego spaceru i to w Wielką Sobotę, potem już nosa wyściubić się nie dało, chyba, że celem odwalenia kolejnych warstw białego puchu. A padało praktycznie całe dwa dni świąt.
Na spacerek, jak zwykle udaliśmy się nad stawy....
Zachodziło słoneczko......
Nagle pojawiły się łabędzie, mówią, że one nieme, ale jak lecą słychać je z daleka.....
Wylądowały gdzieś za groblą po zrobieniu kilku kółeczek nad nami.......
Stawy jeszcze zamrożone.......
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy największym stawie, gdzie przy brzegu pływał sobie łabądek z odstającą lotką. Nagle gdzieś z góry usłyszeliśmy charakterystyczny odgłos lecących łabędzi i oto tuż pod naszymi nogami, przy brzegu wylądowały, takie dwa piękne, ledwo złapałam w kadr ich lądowanie......
Przepędziły tego biedaka, który pływał przy brzegu, a mnie przestraszyły, bo wyglądały, jakby się chciały na mnie rzucić......
Ale im tylko chyba chodziło o jedzonko........
Podczas świątecznego śniadanka, ogródek już wyglądał tak......
Popisowym daniem był udziec....mniam, dobry, nie mówiąc o innych smakołykach, których nie miałam nawet siły wszystkich skosztować.......
A dalej pogodowo było tylko gorzej, bo padało i padało........
Wszystko zapadało nawet ścieżkę między domami sióstr, potem została odśnieżona......
Mopek zapadał się całkowicie swoimi krótkimi łapkami w śniegu......
Bociek, który zwitał w gnieździe tuż przed świętami gdzieś sobie odleciał....chwilowo nie było go w gnieździe......
A przebiśniegi, jedyny dowód na nieśmiałą wiosnę zostały zasypane śniegiem.....
I raz, dwa, po świętach...... Trochę szkoda, bo nawet się nie nagadaliśmy ze wszystkimi do syta, a już trzeba było odpalać Madzię i odjeżdżać.......
A w drodze powrotnej zrobiło mi się tak, że pół dzisiejszego dnia spędziłam na izbie przyjęć i nie było to nic przyjemnego. Ale już wróciłam:))
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, poświątecznie:))))
P.S.
Następnym razem pokażę Wam kotka- kotkę, o dźwięcznym imieniu Walerka, kiedyś zwaną Hitlerką, a dlaczego tak i dlaczego zmieniła imię to wszystko opiszę:)))
Łomatkozcórko, jak to w izbie przyjęć? Chyba nie z przejedzenia?
OdpowiedzUsuńHe, he nie...... świat mi zawirował, dosłownie....
UsuńŁoboliłaś się? Wu prawił Ci dusery?
OdpowiedzUsuńNie obaliłam się, zasnęłam sobie błogo, głowa dyndała sobie swobodnie, ale droga ciężka i było szarpnięcie autem a moja głowa poleciała sobie, jak chciała i cuś mi pykło w szyi i tak mi piknie zaczęło wirować we łbie.Ale rano pojechałam sobie do huty, bo niby nie wirowało, ale w hucie zaczęło, poszłam se do przychodni, a tam mi doktór zafundowała karetkę i szpital....Ale gorzej mi od tych obrazków z izby przyjęć niż od tego wirowania.... 6 godzin siedziałam.....i słuchałam, wycia, skowyczenia, a jeden taki to sobie wenflon wydrapał i bryzgał krwią, wtedy to mi się dopiero zakręciło....
UsuńPS. Taca zachwyciła kogo trzeba!
OdpowiedzUsuńUhuhu, moja się cieszyć:)))
UsuńI słusznie!
UsuńOjaCię, ale coś zdiagnozowali? Jakieś naczynie sobie nacisnęłaś i mózg Ci zamuliło.
OdpowiedzUsuńBłędnik!!!! Ale to raczej mylna diagnoza, nie będę się przecież upierać. Ja myślę, że mi jakiś krąg w szyi się przesunął, bo dobrze mi z walkiem pod głową. Przejdzie samo......już tak kiedyś miałam.
UsuńBłędnik od chrupnięcia w karku? Chyba ich tam... Może chociaż zdjęcie zrób, taka z Ciebie Przejdziesamo?
OdpowiedzUsuńNo widzisz, nic dodać nic ująć. Podobnie diagnozowali kiedyś mechanicy mój samochód, coś waliło przy wstecznym w podwoziu, czego oni nie wymyślali, a ja od razu twierdziłam, że to mi wygląda na kamyk w klockach hamulcowych i miałam rację!!!! Żadnemu to nie przyszło do głowy!!!. Ostatnio jak mi tak waliła pralka automatyczna to przyszedł "Pan" wyjął programator i stwierdził, że pralka jest do wyrzucenia. Dałam mu tą stówkę, zeby sobie poszedł, a Wu poprosiłam o wyjęcie wszystkiego z filtra, było tam parę drobniaków i pralka przestała "walić". Takich mamy dziś speców.
Usuńi co? będziesz teraz mnemo z krzywym karkiem chodziła`? bo jak się głowa gibnęła...
OdpowiedzUsuńto ja nie wiem....jak mnie się kiedyś gibnęła, to chodziłam w kołnierzyku.
Tak bardzo się chyba nie gibnęła:)
UsuńJa wiem, że to nie te święta, ale czyż nie jest cudnie nareszcie prawdziwie zimowo, biało a przy tym słonecznie.
OdpowiedzUsuńMoże powinnaś tą głową pokręcić, żeby krąg wpadł z powrotem na miejsce, albo do jakiegoś specjalisty iść?
A tak w ogóle to nie strasz Kobieto. Niby piszesz, więc żywaś, ale może ostatkiem sił?
Nie jest cudnie, jest paskudnie:(((( Obrzydliwie i ja chcę wiosny!!!!!Nie mam siły do naszej służby zdrowia....to jest coś okropnego, ale patrząc na tą ich robotę to i tak szacun, przecież to nie lekarze winni, że tak ta służba wygląda a nie inaczej.....
UsuńMnie ta pogoda przyprawia o ból głowy, jak pomyślę skąd się te anomalie pogodowe biorą.
OdpowiedzUsuńŁabędzie chociaż piękne, to potrafią być agresywne, szczególnie w sytuacjach gastronomicznych :))) przekonałam się kiedyś na władnej łydce, bo buła była zbyt mała :))
Kurczę niedobrze, że tak Ci się porobiło z błędnikiem czy też z kręgosłupem :(, współczuję Ci bardzo. A może jakiś dobry kręgarz, masażysta by Ci pomógł?
Życzę Ci szybkiego pozbycia się zawrotów!
Łabędzie wyglądały jakby frunęły prosto na nas, nic się nie bały, musiały być głodne bardzo.....
UsuńMój kręgosłup w odcinku szyjnym jest z deka zdeformowany, w opisie mam, że jest jakaś lordoza, kyfoza i wystające dziobki kostne:)) Ale kto z nas nie ma zrujnowanego kręgosłupa?
Pięknie spędziłaś święta - oczywiście oprócz Izby Przyjęć. Zdjęcia cudowne. Ja wiem że już powinno być ciepło. Ale mimo wszystko te białe widoki też są piękne :) Bardzo jestem ciekawa opowieści o kocie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Będzie opowieść , będzie:)
Usuńcudne zdjęcia... alez kawał mięcha- wyglada smakowicie.
OdpowiedzUsuńcałuski♥
I był pyszny.....tylko, że za duży:)
UsuńA u nas na szczęście słońce świeci na maksa i nie pada od dwóch dni...
OdpowiedzUsuńMacie szczęście:)
UsuńZima na zdjeciach piekna...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Przeraża ta swoją pięknością. Siostry mają już dość odśnieżania.....
UsuńGdzieżeś Mnemo? U hucie u roboty? Co z głową?
OdpowiedzUsuńJa sem w hucie:)) Spanie na wałku dobrze robi na takie dolegliwości.Już sie nie kręci, musiało coś pyknać w przeciwną stronę i jest ok:)) No nie mogłam nie iść do huty..... Kocham hutę,po tych obrazkach z izby przyjęć uważam, że mam cudną pracę.......
UsuńMnemo zadalna:)
Dobrze, że dobrze, ale nie bądź taka wyrywna.
OdpowiedzUsuńHanuś gdyby mnie porządnie pogięło to bym nie dała rady, ale .....przeszło, to, co się będę cackać?
Usuń