A na plaży patrzyli dziś na nas, jak na wariatów, miejscowi ubrani od stóp do głów, twierdzą, że własnie kończy im się zima, my rozebrani do rosołu zażywaliśmy kąpieli i tych słonecznych i tych wodnych.
A tak wstawało dziś słonko nad Adriatykiem.
A tak wygląda tutejsza wiosna
Przesyłam Wszystkim słoneczne pozdrowienia i mam nadzieję, że po powrocie zastanę już wiosnę, bo jak wyjeżdżałam jeszcze śnieg leżał.
Ale masz dobrze. Trochę zazdroszczę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAle, ale wyczytałam, że i Ty Owieczko troszkę ruszasz w świat:) To życzę miłego wypoczynku, bo ja już wróciłam.....
UsuńI ja zazdraszczam ... i zapewniam wiosna u nas nadrabia zaległości, rano myślałam że róże zimy nie przeżyły a wieczorem widzę pączki na gałązkach :))) Wracaj szczęśliwie!
OdpowiedzUsuńW Warszawie, to tylko tulipany na skwerach wyszły, a do takiej wiosny, jak na południu to jeszcze trochę, aż boję się, co zastanę w Kaczorówce, pewno jeszcze gołe gałązki. Późna ta nasza wiosna, oj późna, choć tam u Ciebie pewno lepiej widoczna...... A ja już wróciłam w jednym kawałku:)))
Usuńładuj akumulatorki jak masz okazję. jak wrócisz, to u nas lato będzie:)
OdpowiedzUsuńTrzymam za słowo bo w weekend ruszam na Mazury.......
UsuńEchhh........ jak pięknie!!! Tylko pozazdrościć tych widoków co oczy widziały.... :-)))
OdpowiedzUsuńBuziaaki
ewa
A widziały i chętnie zobaczą raz jeszcze:)))
UsuńNo i jesteś wygrana z tą podwójną wiosenką:)
OdpowiedzUsuńNie żałuj powrotu, bo na Mazurach wiosna w pełni.
Adriatyk piękny, mam z nim też mnóstwo wspomnień.
Buziaki
Już nie mogę się doczekać weekendu bo ruszam do Kaczorówki. Kupiłam sobie nasionka kobei (y?) i chcę mieć takie jak Twoje były w zeszłym roku. Ciekawe czy też mi tak ładnie wyrosną bo nie robiłam rozsady tylko wsadzę od razu do gruntu.......
UsuńKobeę trzeba wysiać wcześnie, moja z wysiewu w ub. roku miała kilka pąków kwiatowch w październiku!
UsuńKupiłam na targu ładne okazy po 5 zł/szt. To ta tak się rozrosła.
Ja mam kiepskie doświadczenia z kobeą, zresztą wieloletnie, w warszawskim ogródku albo nie kwitła, albo zaczynała końcem października i wiadomo, że zaraz marzła. Tu na siedlisku miała więcej słońca.
Buziaki
pozazdroscić tylko.... ale u nas tez coraz fajniej♥
OdpowiedzUsuńNo fajnie, fajnie w porównaniu z tym, co było, jak wyjeżdżałam to bajka, dziś 21 stopni i to już jest temperatura do przyjęcia o tej porze roku:))
UsuńO Jessssssu...
OdpowiedzUsuńCo Jessssu???
UsuńHanuś, chyba czas na wiklinę, da radę???
Jessssu, jak pięknie i pysznie! Pewnie, że da radę. Powiedz tylko, kiedy jedziesz do Kaczorówki, jakoś trzeba to logistycznie rozwiązać. Kretowatej się przyjęła, mam nadzieję, że Tobie też się przyjmie.
OdpowiedzUsuńW ten, najbliższy weekend ruszasz? O kurcze, to jutro musiałabym najpóźniej. Albo i dzisiaj jeszcze. Daj znać, jeśli masz wgląd. Będę zaglądać tu i tam.
OdpowiedzUsuńmaila napisałam Hanuś
UsuńHej Mnemo, fajnie, że już jesteś! Pięknie w tych Włoszech, napiszesz coś jeszcze o tym? Powodzenia w Kaczorówce!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Napiszę, napiszę, ale mi się doba sfilcowała:)))
UsuńCześć Mnemo. U mnie czeka na Ciebie wyróżnienie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)) Dopiero dziś dotarłam do wpisów. Przez wyjazd jestem baaaaardzo zapóźniona w blogowym świecie:) Postaram się nadrobić:)
UsuńPiękne widoki, tylko pozazdrościć. Pozdrawiam i jak znajdziesz chwilę zajrzyj do mnie Zosia.
OdpowiedzUsuńprzepiękny ten wschód słońca, nie widziałam nigdy takiego! dziękuję za linka :)
OdpowiedzUsuńI mogłam patrzeć z balkonu do woli....mozna pomylić z zachodem prawda????
Usuń