więc, pojechałam, popędziłam na złamanie karku, piątkowym popołudniem. Na dwa dni tylko, żeby przed majówką zgrabić igliwie, wywietrzyć domek, naszykować ogrodowe sprzęty. Dojechaliśmy już wieczorem, więc nie miałam szansy zobaczyć, czy wiosna tu już zawitała. Ranek sobotni jeszcze nie był taki zły. Dało się wypić kawę w szlafroku na tarasie, ale z każdą godziną robiło się zimniej, wilgotniej i paskudnie. Obejrzałam swoje włości i oprócz kwitnących miniaturowych żonkili i tycich pączków na tawułkach, wiosny nie zauważyłam. Nawet brzozy, gołe i bez seledynowego nalotu, jak choćby w Warszawie. Bura, szara trawa, zalany dostęp do jeziora i wkurzający wiatr....
Pies jęczał z zimna i dopominał się niańczenia na kolankach.
Wyjęłam przywiezione z Italii amaretto i zabrałam się pospołu z Wu za grabienie igliwia. Ze dwa wagony zgrabiliśmy i spaliliśmy, ale jeszcze parę wagonów zostało. Zasadziłam wiklinę od Hany, zasiliłam krzaczki i trawę i....... skończyło się amaretto. Telepiąc się z zimna udałam się pod kołdrę i koc, sycząc na Wu, żeby "płasko" wchodził pod piernaty bo mi zimno wpuszcza. Dobry sen nadszedł szybko, bo tyle świeżego powietrza dla mieszczucha machającego przez parę godzin grabiami to ekstra środek nasenny. I śniła mi się .......Italia. Taka ciepła, taka słoneczna.......
Nie mogę uwierzyć, że tydzień temu brykałam rozebrana do rosołu po plaży ......
Albo wygłupiałam się w Wenecji, łażąc po mostkach z maską wenecką na facjacie:))
Dziwne, ale wzbudzałam tym ogólne zaciekawienie, bo wielu turystów kupuje tam maski, ale nie widziałam żadnego, żeby w niej paradował, oprócz mnie..........
Nie mam zbyt dużo czasu, ale obiecuję, że powolutku uporządkuję zdjęcia i zdam relację z mojego pobytu we Włoszech. Byłam tam pierwszy raz i bardzo mi się podobało, Rzym, Neapol, Pompeje i wiele innych miejsc, które odwiedziłam śnią mi się teraz po nocach......
To Ty tam leżysz na tej łódce? Faktycznie, na leżąco jest dobrze. W masce też. O co Ci chodzi?
OdpowiedzUsuńano ja, mowilam ze na lezaco jest w miare:) ale nie ten fach zeby ino lezec
Usuń... czekam na dalszy ciag...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
postaram sie, choc czas sie skurczyl
UsuńZazdroszczę podróży i też marzę o Pompejach aż mnie ciary przechodzą na samą myśl a maska cudna tajemnicza i inspirująca. Wiosny nie ma, ale byłam służbowo na bliskim południu i tam jest znacznie lepiej a nasze roślinki rzeczywiście gołe i niewesołe....
OdpowiedzUsuńw pompejach to se nawet za przeproszeniem fallusa poglaskalam. starozytnego takiego i stalam w kolejce do .....burdelu
Usuńto ja ci powiem, mnemo: na mazurach wiosny nie ma. gdzieś polazła i nie wraca. pododno poszła w góry.
OdpowiedzUsuńusciski:)
to jakas kara dla nas czy co? jestem rozczarowana.......
UsuńTę maskę masz na zawsze?
OdpowiedzUsuńNa zawsze:) Ale mogę od czasu do czasu zdejmować.......
UsuńMnemo, a gdzie Ty gruba jesteś???????????????????? - że tak przywalę prosto z mostu;)
OdpowiedzUsuńUdaje, kurde. W pokrowcu leży.
UsuńNo przecie mówię, że jak leżę nie widać!! Ino wstanę zaraz się wylewa bokami, nie mówiąc już o.... wielkich niebieskich ...... oczach
UsuńU mnie na Zachodzie wiosna tak przyspieszyła, że ja nie nadążam za nią. Dopiero co kilka dni temu zakwitły krzewy, a już przekwitają, za chwilę zakwitną kasztany. Dobrze, że jutro (w końcu!!!) się wyprowadzam na dobre i będę bliżej natury.
OdpowiedzUsuńNiezłe to zdjęcie na łódce. Ale z Ciebie sexy babeczka :)))
No nie???? a ile gadania o tych fałdach i wylewaniu się - bujda, ot co!!!
UsuńBo Wy nie widzicie tego, co widzę ja!!!! Zdjęcia oszukują, raz wyglądasz jak locha raz jak laska. Ale spoko, już tydzień chlebeczka nie żrę.....
UsuńMagda, a gdzie Ty się wybierasz??? Zdaj relację....Na zachodzie to wiem, siostra też mi zdaje relacje, co już jej przekwitło, a mnie gul rośnie......
UsuńNie powiem, byłam w Warszawie, jesteście ze dwa tygodnie do tyłu;)))
UsuńA na Mazurach minimum cztery!!!
UsuńMnemo, tak naprawdę nikt nie zwraca uwagi na te wałeczki, fałdeczki, brzuszki, przecież większość z nas je ma i co z tego ? Wyjątki od reguły są trzy: 1) odziedziczona naturalnie very szczupła sylwetka, 2) głodzenie się i stresowanie przy każdym kęsie/ katowanie się ćwiczeniami 3) posiadanie mniej niż 30 lat.
UsuńFaceci wolą konkretniejsze kształty, a my tylko porównujemy się do siebie i wyfotoszopowanych modelek. Dajmy już se spokój:)
Ja wyprowadzam się już od pół roku, ale na jutro mam już zamówiony ostateczny transport - jadę do Mateczki Wielkopolski.
punkt 2 i 3 odpada, ale ten 1 to w 50 % mam. Rodzina mamy to chudzielce, mama do 60 -tki ważyła 52 kilo,jej siostry i brat toże patyczaki, ale tato trochę pokiereszwoał szyki i mam teraz mix:))) Tak poważnie to się tym za bardzo nie przejmuję, tylko, że w nic się nie mieszczę i stąd chwilowy reżim:)))
UsuńA wiesz, że ja też z Wielkopolski, ale czy tam jeszcze wrócę?? Trudno powiedzieć, siostra cały czas namawia, żeby na emeryturze wrócić, zostawiając miasto i smród.......ale to jeszcze troszkę...
i dobrze, ze paradowałaś w masce, przynajmniej wkleiłaś się w klimat :))
OdpowiedzUsuńja też kupiłam tam maskę ;))
i mierzyłam różne ;)) ale żeby w niech chodzić to nie pmomyslałam, moze tylko ze względu na upał, straszliwy był wówczas..
gorąco Cię pozdrawiam!
Bo ja mam tendencję do przebieranek i wygłupów, ale w upale to nie dałoby rady faktycznie. Podczas mojego pobytu akurat w Wenecji była pogoda pochmurna.
UsuńI ja Ciebie też pozdrawiam:)))