Dziękuję Mika:))
Zobaczcie jakie piękne:))
Oglądać taki spektakl na żywo to dopiero coś.
W zeszłym roku zachwycałam się tak przylaszczkami w mazurskiej krainie:) Też ich nie znałam, w moich stronach chyba nie rosły, w lasach o tej porze roku królowały zawilce kwitnące na biało.
A zdjęcia zrobiłam 21 kwietnia 2012 r. :)))

Nękasz biedny lud... tymi wiosennymi zdjęciami.
OdpowiedzUsuńRobię, co mogę, żeby już przyszła ta pani W...
OdpowiedzUsuńA ta Pani ma w zupełnym poważaniu wszystkie zaklęcia...
Usuńja też nie widziałam krokusów na górskich łąkach.
OdpowiedzUsuńteraz dopiero poznaje kwiaty....
uściski:)
Czyli jest nas takich więcej.......
UsuńChciałabym zobaczyć taka łąkę pełną krokusów na żywo. To musi być przepiękne.
OdpowiedzUsuńRaz udało mi sie trafić na całą połać przylaszczek i też je obfotografowałam. Matulu jak ja chcę wiosny!
Ponoć można dzwonić do schronisk i pytać czy kwitną, wtedy trza by jechać i oglądać:)))))
UsuńPrzecież Mika nam powie! Jak się wścieknę, to pojadę, a co. W tę i nazad z 700 km będzie, co tam! Prześpię się u Miki. Mika, cieszysz się???
OdpowiedzUsuńDzisiaj na dachu mojej osobistej obory siedział skowronek i upojnie śpiewał. To tyle, jeśli chodzi o wiosnę.
Może mi się teraz po drodze uda gdzieś zobaczyć te krokusy, bo przez góry pojadę!!!
UsuńO,o,o, moje krokusy!!! Ale fajnie! Jasne, że zaraz dam znać jak mi doniosą, że są! Hana, no jakże, każdy by się cieszył, a szczególnie ja. Nie wiem tylko czy ci Tropik kanapę udostępni...
UsuńAleż to krokusowe pole pięknie wygląda, cudo :-)
OdpowiedzUsuńI szafran z nich robią, bardzo droga przyprawa!!!
UsuńJa widziałam w Alpach pola przebiśniegów.
OdpowiedzUsuńCudowne te krokusy.
Buziaki
Może i ja zobaczę???
UsuńW Dolinie Chochołowskiej są takie i kiedyś miałam szczęście podziwiać je co roku....ehh, gdzie te niegdysiejsze śniegi, które topniały po bożemu, w odpowiednim czasie nawet w Tatrach...
OdpowiedzUsuńJa chcę chociaż jednego krokusa, tyciego;)
OdpowiedzUsuńA żywego czy rysowanego?? Bo mam na serwetkach, jakby co to Ci wyślę parę.......
UsuńKrokusowe dywany to coś pięknego :) A jeśli dodać do tego pobliskie góry... Cud, miód i orzeszki :))
OdpowiedzUsuńszczególnie orzeszki:))
Usuńodjazdowe to krokusy!! a i przylaszczki i zawilce śliczne- tylko gdzie one? gdzie???
OdpowiedzUsuńw tym roku jeszcze pod śniegiem, ale ponoć już koniec, koniec z zimą!!!
UsuńPól krokusowych też chyba nie widziałam:)Dzieki.
OdpowiedzUsuńa myślałam, że to tylko ja nie widziałam. Mam jeszcze na sumieniu to, że nie byłam w Zakopanym nigdy.......
UsuńNa wszystko przyjdzie czas:)))
UsuńChciałabym zaproponować, a może raczej zaprezentować Wam dwa ciekawe konkursy. W jednym z nich do wygrania są dwie gry edukacyjne dla dzieci "Akademia umysłu Junior", w drugim natomiast fantastyczna książka pt."Spojrzenie Elfa".
OdpowiedzUsuńW żadnym wypadku nie namawiam, po prostu chciałabym aby wiadomość o tych konkursach trafiła do wielu ludzi :) Jeżeli więc jesteście zainteresowani wzięciem udziału to zapraszam na mój profil, znajdziecie tam blogi "Babylandia" oraz "Książeczki synka i córeczki" gdzie dostępne są te konkursy. Jeżeli jednak nie interesują Was one to z góry przepraszam za spam...
Pozdrawiam serdecznie
Marta
Za informację dziękuję, moje dziecię już duże, więc nie skorzystam, tym samym dając większe szanse innym mamom:)
UsuńWitam!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie po nominację :)
http://13oddechowpozniej.blogspot.com/
Pozdrawiam Agnieszka :)))
Bardzo Ci dziękuję, czuję się zaszczycona i zaraz pędzę:)
UsuńPrzylaszczki w moich stronach robią dywany, tęsknię za ich widokiem bardzo... A krokusów jakoś nie ma :)
OdpowiedzUsuńJa też lubię krokusy:) Byłam w tym roku m. in. w Dolinie Chochołowskiej - tam ich jest najwięcej.
OdpowiedzUsuń