Oszczędziłam Wam zdjęć z 5 kwietnia kilka lat temu, kiedy tańczyłam w podkoszulku n a łące:))) Zastanawiam się, co w tym roku będzie się dziać w przyrodzie za dwa tygodnie......
Oj, jest! Jak znajdę zdjęcie pola krokusów z zeszłego roku to ci wyślę! Dzięki za przypomnienie, jak wyglądają kwiaty, fajnie, że to wszystko jeszcze przed nami!
Mika, czy Ty może oglądasz ten kwitnący, krokusowy spektakl z okna?? Ja ostatniego roku kazałam się zatrzymywać w drodze do Kaczorówki przy łanach kwitnących przylaszczek, bo szczerze powiedziawszy też wcześniej ich nigdy nie widziałam.......a są takie śliczne:)
Kto kupuje jedną butelkę? Trudno w to uwierzyć. Ja mam zdjęcia z 22 marca ubiegłego roku, mnie przy układaniu bruku. W gaciach, koszulce bez rękawa, ze spalonymi marcowym słońcem ramionami!
Czytałam przedwczoraj chyba, o prądach powietrza, które opasują Arktykę jak rzeka i nie puszczają żadnych prądów. I że potrafią tak trzymać tygodniami, np. upały przez miesiąc, albo śnieg przez dwa... Podobno mają puścić w okolicach soboty. A bociany koczują w Koninie na śmietnisku, bo tam cieplej od fermentujących śmieci! I jedzą ten syf, bo innego nie ma!
Dobrze, że choć tak bidulki wykombinowały. Nie ma za bardzo im jak pomóc, nawet jakby się bardzo chciało. To nie sikory, które zlatują się gromadnie do karmnika.
Mówili klimatolodzy, że zostaną nam dwie pory roku, o przejściowych można zapomnieć. Ciekawe, czy na moje imieniny z początkiem maja będzie jeszcze śnieg (zz) Tfu, na psa urok!
W moje teoretycznie zawsze jest śnieg, dlatego nosiłam się z zamiarem przeniesienia na czerwiec, ale najchętniej to bym imię zmieniła, bo go nie lubię.....
Moja mama i teściowa są w tym samym wieku, po 80 -tce, żadna nie pamięta takiego kwietnia. Mamy prawo być pognębione, bo to jest anomalia, miejmy nadzieję, że tylko tegoroczna. Hanuś, kiedy ja tą wiklinę zasadzę??
Nie pojadę wcześniej do Kaczorówki niż w majowy weekend. Takiego późnego otwarcia sezonu jeszcze nie było. Zgadamy się jeszcze, ale myślę, że wtedy będzie już można coś do ziemi wetknąć. No chyba odtaje nie?
Tylko nas rozdrażniłaś, ale patrzę w okno i jest optymistycznie, bo właśnie przestał padać śnieg i nie licząc tych zwałów, które leżą naprawdę idzie nowe...
Oj dziewczynki, wczoraj odpadłam, bo pokusiło mnie, żeby na świętą noc zeżreć słoik pikli z pieprzem. Kto mądry żre takie pikantne na noc? Efekty były takie, że mi się kichy brzuszek zbuntował i poszłam w związku z tym leżeć. Oj głupia ja głupia.........
Miło zajrzeć do Ciebie po tej koszmarnej przerwie :)) W moim starym przyblokowym ogródku, wokół którego spacerowałam ostatnio zakwitły żonkile! Tam wszystko było wcześniej - taki mikroklimat. W moim aktualnym może za tydzień albo dwa coś zakwitnie ... Serdeczności Mnemo!
Mnemo!!! Nie dręcz duszy;)))!!! U mnie śnieg!!! Wieczna zmarzlina;)
OdpowiedzUsuńSkuta lodem jestem ;)
OdpowiedzUsuńOszczędziłam Wam zdjęć z 5 kwietnia kilka lat temu, kiedy tańczyłam w podkoszulku n a łące:))) Zastanawiam się, co w tym roku będzie się dziać w przyrodzie za dwa tygodnie......
UsuńBędzie śnieg ....mam wrażenie, że już nie zniknie ;(
UsuńObyś Kasandrą nam tu nie była.......
Usuńmam zdjęcia z 19 marca zeszłego roku, byłam u rodziców w górach i na zdjęciach siedzimy w bluzkach z krótkim rękawkiem, ech
OdpowiedzUsuńBo na południu szybciej wiosna przychodzi:)))A wiesz, że nigdy na żywo nie widziałam kwitnących w górach krokusów? To musi być dopiero widok......
UsuńOj, jest! Jak znajdę zdjęcie pola krokusów z zeszłego roku to ci wyślę! Dzięki za przypomnienie, jak wyglądają kwiaty, fajnie, że to wszystko jeszcze przed nami!
UsuńMika, czy Ty może oglądasz ten kwitnący, krokusowy spektakl z okna?? Ja ostatniego roku kazałam się zatrzymywać w drodze do Kaczorówki przy łanach kwitnących przylaszczek, bo szczerze powiedziawszy też wcześniej ich nigdy nie widziałam.......a są takie śliczne:)
UsuńNiestety nie, do prawdziwych pól krokusowych mam kawał, autkiem trzeba jechać. Z okna to mam bazę przedsiębiorstwa oczyszczania miasta...
UsuńTo jest niemozliwe!
OdpowiedzUsuńTo najprawdziwsza z prawdziwych prawda. Niestety!!!
UsuńPrzed chwilą wyjrzałam przez okno, a tu znowu pada śnieg. Zapodałam sobie ciastka korzenne.
OdpowiedzUsuńU mnie nie pada, ale i tak w ramach odstresowania poszliśmy sobie kupić wino. Niestety tylko jedno i już się skończyło........
UsuńKto kupuje jedną butelkę?
OdpowiedzUsuńTrudno w to uwierzyć. Ja mam zdjęcia z 22 marca ubiegłego roku, mnie przy układaniu bruku. W gaciach, koszulce bez rękawa, ze spalonymi marcowym słońcem ramionami!
Durna byłam,że jedną, ale już mi się nie chce iść po drugą. Znaczy, że nie mam jeszcze choroby alkoholowej:))
UsuńCzytałam przedwczoraj chyba, o prądach powietrza, które opasują Arktykę jak rzeka i nie puszczają żadnych prądów. I że potrafią tak trzymać tygodniami, np. upały przez miesiąc, albo śnieg przez dwa... Podobno mają puścić w okolicach soboty. A bociany koczują w Koninie na śmietnisku, bo tam cieplej od fermentujących śmieci! I jedzą ten syf, bo innego nie ma!
OdpowiedzUsuńDobrze, że choć tak bidulki wykombinowały. Nie ma za bardzo im jak pomóc, nawet jakby się bardzo chciało. To nie sikory, które zlatują się gromadnie do karmnika.
UsuńMówili klimatolodzy, że zostaną nam dwie pory roku, o przejściowych można zapomnieć. Ciekawe, czy na moje imieniny z początkiem maja będzie jeszcze śnieg (zz) Tfu, na psa urok!
UsuńW moje teoretycznie zawsze jest śnieg, dlatego nosiłam się z zamiarem przeniesienia na czerwiec, ale najchętniej to bym imię zmieniła, bo go nie lubię.....
UsuńHana, nie przygnębiaj mnie;)
OdpowiedzUsuńJa nie szukam ubiegłorocznych zdjęć, ale pamiętam kwietniowe poranki z herbatką na schodach domiszcza - eh...
Moja mama i teściowa są w tym samym wieku, po 80 -tce, żadna nie pamięta takiego kwietnia. Mamy prawo być pognębione, bo to jest anomalia, miejmy nadzieję, że tylko tegoroczna. Hanuś, kiedy ja tą wiklinę zasadzę??
UsuńNie wiem!!! Wszystko się od tego zaczęło! To przeze mnie ten syf i malaria! Już miałam Kretowatej słać! I przywaliło. Wykrakałam!
OdpowiedzUsuńKiedy wyjeżdżasz i kiedy mogłabym Ci wysłać, o ile będą warunki?
OdpowiedzUsuńNie pojadę wcześniej do Kaczorówki niż w majowy weekend. Takiego późnego otwarcia sezonu jeszcze nie było. Zgadamy się jeszcze, ale myślę, że wtedy będzie już można coś do ziemi wetknąć. No chyba odtaje nie?
UsuńMatko, no chyba!
OdpowiedzUsuńMnemo, krokusy ci wysłałam!
OdpowiedzUsuńWierzyć się nie chce ...
OdpowiedzUsuńŻałuj, Mnemo, krokusy są powalające. Zobaczysz dopiero jutro. Dzięki za pogaduszki, na dzisiaj dobranoc!
OdpowiedzUsuńa ja właśnie podciągając roletę zobaczyłam,że pod choinka wyszły żonkile...i maja pączki!!!
OdpowiedzUsuńEch, TAKIEJ WIOSNY NAM TRZEBA!!!
OdpowiedzUsuńPięknie było... Pozdrawiam! :)
Tylko nas rozdrażniłaś, ale patrzę w okno i jest optymistycznie, bo właśnie przestał padać śnieg i nie licząc tych zwałów, które leżą naprawdę idzie nowe...
OdpowiedzUsuńNa pewno"co się odwlecze to nie uciecze"Będziemy się rozczulać nad każdym żdziebełkiem
OdpowiedzUsuńNie drażnij .... ;)
OdpowiedzUsuńmoże nie 24 kwietnia, ale będzie piękna wiosna. powtarzam to jak mantrę....
OdpowiedzUsuńOj dziewczynki, wczoraj odpadłam, bo pokusiło mnie, żeby na świętą noc zeżreć słoik pikli z pieprzem. Kto mądry żre takie pikantne na noc? Efekty były takie, że mi się kichy brzuszek zbuntował i poszłam w związku z tym leżeć. Oj głupia ja głupia.........
OdpowiedzUsuńMiło zajrzeć do Ciebie po tej koszmarnej przerwie :))
OdpowiedzUsuńW moim starym przyblokowym ogródku, wokół którego spacerowałam ostatnio zakwitły żonkile! Tam wszystko było wcześniej - taki mikroklimat. W moim aktualnym może za tydzień albo dwa coś zakwitnie ...
Serdeczności Mnemo!