W zasadzie ten post miał się nie pojawić, tzn.to, co w dalszej części się pojawi. Ale ponieważ ta nominacja nadejszła to pomyślałam sobie, że tak tylko się wyróżnieniem chwalić nie wypada. Jednak na początek to proszę Państwa chwalić się będę. Wyróżnieniem oczywiście. A dostałam je od Ani.Mani z bloga
Dom na ogrodowej. Właścicielka mnie nominowała, za dekupki, których jakoś u mnie od pewnego czasu , jak na lekarstwo ( to ten leń) i za sprawozdania z Mazur. No, jak przeczytacie dzisiejsze to nie wiem, czy tu jeszcze zajrzycie:)))
Ponieważ zasadą tej zabawy jest odpowiedź na pytania nominującego, to odpowiadam:
1. Książka z dzieciństwa, której nie zapomnę ...
"Królowa śniegu" - to pierwsza książka, którą samodzielnie przeczytałam i o mało co, już w wielku 7 lat przez nią nie weszłam na drogę występku, ponieważ tak bardzo chciałam ją mieć na własność, że postanowiłam jej nie oddawć do biblioteki. Skończyło się na upomnieniu pisemnym z biblioteki i łajanek od matki, kiedy przyszło pisemne zawiadomienie, że jej już kilka miesięcy nie oddaję. Zdaje się, że wtedy nie wiedziałam, że takie zatrzymanie sobie książki to coś złego. Ale wtedy się dowiedziałam.
2. Pan Samochodzik czy Ania z Zielonego Wzgórza? - ta część mnie, która była chłopaczarą, czy inaczej "diabłem w galopie", jak mnie mama czasem nazywała, uwielbiała Pana Samochodzika, te tajemnice i przystojny Kapitan Klos w roli głównej ( w wersji filmowej), ale ta druga część, wiotka, słodka i romatyczna lubiła podczytywać Anię...tylko kolor włosów nijak mi nie pasował do tych moich.
3. Ulubiona postać z Kubusia Puchataka? Oj Tygrysek, też czasami mam ochotę poskakać na ogonku.......
4. Książka papierowa, audiobook cze e-book? - papierowa i na dodatek taka ze starych wydań, te nowoczesne, z okropną grafiką i złoconymi napisami mnie odrzucają.
5. Szkolna lektura, która była drogą przez mękę?- Sorki, ale "Dziady" no nie dałam rady w całości......
6. Poezja czy proza? Proza, poezja, zawsze była, kiedy mi było źle........
7. Gdybym miała polecić jedną książkę nieznajomej osobie byłaby to ...klasyki polecać nie będę bo to każdy czyta, ale polecę"Każdy żyje jak umie", dla rozrywki, uśmiechu i żeby zobaczyć, jak żyli Sami swoi zanim przybyli zza Buga na Ziemie Odzyskane.......
8. Kryminały lubię, nie lubię bo ...ani lubię ani nie lubię, kiedyś czytałam, dziś już nie, bo nie mam czasu.....
9. Ulubiona książka kucharska: a taka stara, dostałam od teściowej i kiedyś, kiedy umiałam jedynie przypalić wodę w garnku z niej korzystałam, teraz coraz mniej mi się chce gotować wystawnie.
10. Gazety/czasopisma kupuję/nie kupuję bo ...nie kupuję, w każdej jedna i ta sama sieczka. Życie gwiazd i celebrytów mam w nosie, a tam tylko to na każdej stronie, no albo polityka panie, a to też omijam łukiem szerokim.
11. Blogowy świat jest dla mnie ...nowością, chwilą oddechu, uśmiechu, inspiracji.
W bliżej nieokreślonej przyszłości sama jakieś pytnia wymyślę i zabawę przekażę dalej..........
Dziękuję Aniu.Maniu :))
A teraz o tym lubczingu i dupczingu na kocingu. O matko od czego tu zacząć i jak to podać w formie przystępnej, żebyście nie pomyśleli, że już mi całkiem na dekiel padło i żeby było krótko.
To może tak.
Ostatni weekend, jak ostatnich kilka, spędzałam na Mazurach. Miało być rycie w ziemi itd, itp.,ale szczerze powiedziawszy nie bardzo mi się chciało. Z opresji wybawił mnie telefon. Otóż nasi znajomi, którzy byli w sprawach rodzinnych 100 km od nas postanowili zboczyć z drogi i wypić z nami kawkę. Jak już przyjechali to zostali. Ich wizytowe ubrania, zległy na kupie, a oni sami zostali ubrani w naszą garderobę mazurską. Ona w moją seksowną piżamkę z czasów, kiedy "motylem" byłam w kolorze jasnego różu w białe paski, On do swojej wizytowej koszuli w prążki włożył pomarańczowe szorty Wu. Żeby jakoś zgrać nasz wygląd ja włożyłam uniform klauna, a Wu przywdział przykrótkie spodnie w panterkę. W takim to stroju ruszliśmy na krótki wieczorny spacer po lesie, który skończył się nad jeziorem. Gromadka młodych ludzi właśnie opuszczała po kąpieki cypelek patrząc się na nasze stroje rozbawionym wzrokiem, wielki księżyc w pełni świecił na taflę jeziora, było parno, duszno, nastrojowo, a woda mmmmm, była "pyszna". Jak tu nie skorzystać z takich nastrojowych klimatów, gorącej wręcz wody i po kilkuminutowej posiadówce na pomoście nie dać nurka w głębiny?

No ja to może w płyciny, ale chłopcy, a i owszem na głębszą wodę popłynęli. Tylko Ona wystrojona w moją seksowną bieliznę nocną skusić się nie dała twierdząc, że pod landrynkową piżamką ma różowe stringi i obciachu robić nie będzie.
Ja stwierdziłam, że skoro ciemna noc nastała to czarna bielizna różowością nie zaświeci i bez zbytniej krępacji po zrzuceniu stroju klauna dokonałam pierszy raz w tym roku kapieli w jeziorze.
A potem podrajcowani kąpielami, zapachami nocnego lasu udaliśmy się do ogniska, gdzie Ona przy lampce wiskhy poczęła snuć marzenia o mężczyźnie idealnym, który mniej więcej miałby wyglądać tak:
wysoki, ale nie tak bardzo
zadbany i gładki, ale trochę zarośnięty
macho, ale łagodny i delikatny
czysty i pachnący ale nie tak do końca
taki, który by ją rozumiał, ale nie do końca, bo lubi być trochę tajemnicza
żeby spełniał jej zachcianki, ale bez przesady, no nie może być pantoflarzem
żeby miał taki szybki samochód, ale żeby jeździł wolno, bo ona się boi tak szybko
żeby nie miał nałogów, a jak już to jakieś takie z wyższej półki....
no, wiecie.... pił cygara i palił wiskhy..........
Tak, tak ktoś z nas odpowiada na to i dodaje "
i żeby najadł się lubczingu i zdrobił Ci od czasu do czasu dupczing na kocingu, żeby w tym łożu z baldachimem nudno nie było"
Dalszej treści naszych rozmów nie przytoczę ponieważ potoczyły się w kierunku ogólnie swawolnym, nie do publikowania, który powodował nasze głośne ryki śmiechu słyszalne niechybnie w bliższej i dalszej okolicy, a które zwabiły naszego sąsiada z zaprzyjaźnionej Lemurii, ponieważ w pewnym momencie wychynął z mroku w ręku trzymając tradycyjny napitek mazurski produkowany w upojne noce.
Jak widzicie po takiej dawce śmiechu jestem cała i zdrowa, a nawet zaraz dnia następnego robiłam makijaż takiej jednej Wiedźmie.
Jak oceniacie stylizacja dobra? Wygląda na Wiedźmę? Do tego będzie miała odpowiednią fryzurę, szatę, kości z kurczka na szyi i inne atrybyty wiedźmowe.
P.S. No cóż i tak bywa czasem u nas na tych Mazurach, włos się na skroni bieli, a w głowach nam tańce, hulanki, swawole i pieprzenie od rzeczy:)