piątek, 28 czerwca 2013

Oj dana, dana, czyli powiedzenia mojej żony.......

Natchniona nocną konwersacją na blogu Kretowatej i złożoną obietnicą publikuję moje autentyczne, przez lata zbierane, powiedzenia. Zapisywał je kiedyś, mój nadworny paparazzi, reżyser i rysownik w jednym.
Dobrze, że nie zapisał mojego gadania przez sen, bo tez potrafię:)

Dziś część pierwsza, bo jest ich troszku :))))


  • znajdując powieszone na klamce od drzwi wejściowych bułeczki w reklamowej torbie firmy CIABATA:

 - A to pewnie Ciabata roznosi świeże powietrze.


  • Do dziecka:

 - Synku nie chodź na bosaka – gacie jakieś załóż


  • W deszczowy dzień:

 - Lubię nakrycia głowy z kapturem.


  • Kiedyś tam:

 - Kur z kogutem chodzi dla jaj.



  • W dyskusji o metodach dyscyplinowania pracowników:

 - Rozmowa to najlepszy środek, a jak nie, to nóż i... wybebeszyć.



  • W związku z męskim szowinizmem:

 - W gruncie rzeczy, nie jest tak, że nie zgadzam się z negatywnymi opiniami o kobietach - martwi mnie tylko to, że też jestem do nich zaliczana.



  • Po trwającej kilkadziesiąt minut rozmowie telefonicznej z przyjaciółką:

JA: Kogo ty właściwie kochasz, mnie czy Basię?
ONA: ...yy.. Basię



  • ONA: A od czego jest głowa?

JA: Od fryzury?
ONA: Żeby myśleć.
JA: Ale co?
ONA: No, że coś tam, coś tam, coś tam, coś tam i coś tam...



  • W trakcie rozmowy na temat Ukrainy:

 - Kijów leży nad Dnieprem. A nad Dnieprem dzieje się przecież akcja ”Nad Niemnem” Orzeszkowej.



  • któregoś dnia o 23.00:

- ona odchodząć od lodówki:  przez ciebie najadłam się sera.


  • Ona  odbiera telefon:

- Hola...,
Po chwili namysłu dodaje:
- To znaczy, halo...




  • O kobietach za kierownicą:

- kobiety potrafią prowadzić samochód...
... po swojemu.




  • O piwie:

- No dobra, skoro już nie możesz mi nalać dużo, to nalej choć sprawiedliwie.




  • Ni stąd ni zowąd:

- Schowaj wannę pod fotel.



  • Porada dla syna smażącego chleb: 

- Żeby pracować w kuchni trzeba mieć bardzo rozdwojoną koncentrację.



  • Wieczorem w samochodzie:

ONA: Jaki piękny wieczór... można by wyjść na spacer z psem.
JA: Ale ty przecież nie masz psa.
ONA: No tak... ale mam ciebie.



  • O tenisie:

JA: Boże, kiedy ja ostatni raz grałem w tenisa...
ONA: A ja?
Po chwili namysłu dodaje:
- Chyba nigdy.


  • Na widok spleśniałej mandarynki:

- O, wygniwa... wygniwowywywuje...


  • W gościach:

- Bardzo dobra herbata. Smakuje jak siano.


  • Przez telefon do kogoś:

- jestem taka wściekła, że bucha ze mnie trawa!


I to byłoby na tyle.Spadam, jak jutro zaśpię do roboty poproszę Was Hana, Krecie, Miko, Kocie o usprawiedliwienie. Napiszecie co?

31 komentarzy:

  1. Oj, Mnemo, doprowadziłaś mnie do łez po nocy! Moje ulubione to dwa ostatnie, o sianie i trawie!!! Rewelka! Usprawiedliwienie piszę obiema ręcami. Jak zaśpisz do roboty to im to przeczytaj, rozłożysz ich na łopatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zaspałam ale obudziłem się z bólem głowy....... sama sie z siebie śmieje a najbardziej to z tego piwa co to jak nie dużo to chociaż sprawiedliwie.....

      Usuń
  2. Cudowne. Dobrze mieć takiego kronikarza. :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hola... to znaczy halo :))))
    Genialne! Fajnie że spisane i nie będzie zapomniane. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością było to po obejrzeniu filmu almodovara, oni tam ciągle hola i hola....

      Usuń
  4. Nad Dnieprem, Dunajcem, Niemnem, Wartą - wszystko rzeka;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. im dłużej mówiłam to tym bardziej sobie zdałam sprawę że zaczynam pieprzyć głupoty.....

      Usuń
  5. Cudne kwiatki! Moich, mimo że jest mnóstwo, nikt jakoś nie zapisuje....
    Dobrego dnia, artystyczna duszo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takim razie sama zacznij spisywać złote myśli ewci:)

      Usuń
  6. Zaspałaś?
    To masz, na wszelki wypadek:
    Proszę o usprawiedliwienie spóźnienia Pani Mnemosyne do pracy w dniu dzisiejszym, z powodu mania lepszych zajęć, niż wytop surówki, która przeszkadza w prawdziwym życiu, tzn. w pisaniu bloga. Nadmieniam jednocześnie, że podobne (lub większe) spóźnienia będą się powtarzać, być może nawet uporczywie.
    Z poważaniem
    Podpułkownik Marek Koza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zaspałam ale bardzo mnie boli głowa, nie mnie jedną dziś w pracy jest nas więcej takich.... piszę z telefonu a raczej mówie do telefon a więc komenty jakie są takie są.....

      Usuń
    2. to te telefony tez można wykorzystywać??? muszę zaraz obczaić to w moim;)))

      Usuń
    3. gdzieś przed klawiaturze będzie taki głośniczek ten go naciśnij i mów teraz

      Usuń
  7. Pisałam wczoraj u Kretowatej o wyczynach Mojego, więc nie będę się powtarzać. Wszystkich nie pamiętam, a szkoda, teraz zacznę zapisywać. Praktycznie każdy jego lapsus wchodzi w życie i nikt z nas już nie mówi inaczej, niż Śnięta Królewna, albo bezgłówek (o podgłówku), albo nabąknąć (napomknąć). Moja Mama ostatnio powiedziała mi, że śnił jej się Ojciec (mój ojciec, nieżyjący od 30 lat, a Mamy mąż). Skwitowała to tak: "Ale nie zareagowałam".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słusznie trzeba zapisywać. my używamy czasami moich powiedzeń różne....

      Usuń
  8. Usmiech szeroki na mojej twarzy!!!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne! "do dziecka" i "w deszczowy dzień" powala:))
    Ja też czasem tak pletę i ktoś powiedział mi, że język nie nadąża za rozumem. Albo na odwrót. No, coś koło tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. wiesz kiedyś odpowiedziałam na jakieś pytanie mojego męża w taki sposób "wiesz pomyślałam o tym ale nie przyszło mi to do głowy "....sama widzisz jakie plotek bzdury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być synchronizacja na stykach - jak mawia jeden mój znajomy :)
      plotek bzdury hihi :))

      Usuń
  11. Hahaha dobre, dobre, na ostatnią strone w Przekroju ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze tak się pośmiać na wieczór :-) Kiedyś na tę porę dnia mówiliśmy, ze się WIECZORNI :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mi samochodowo-wieczorny dialog o spacerze się podoba :))
    Dobrze, że mnie nikt spisywać nie zaczął, myślę, że mogłoby być ciekawie w szczególności na granicy snu, kiedy już śpię ale chcę udawać, że jednak nie ... Nie odpowiadam wtedy za siebie :D Przez sen kiedyś chodziłam (aż wstyd się przyznać co zrobiłam na szkolnej wycieczce), teraz już tylko gadanie zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez sen też ponoć gadam. jak dziecko było małe i problem był na czasie do męża wchodzącego do łóżka zagadnęłam tak: zesrałes ?się czyś ty zwariował? jestem na mazurach pisze mówiąc do telefonu stąd te byki i małe litery........

      Usuń
  14. Dziś czytam i nić nie straciło na wesołości. W pracy usprawiedliwienia uwzględniono 'dla jaj" czy gaci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście mogę się sama usprawiedliwiać ale dałam rade wstać:)

      Usuń
  15. ... się przez Cię rozmazałam ... tusz mi się rozmazał... na twarzy :D:D:D

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)