Przylatuję ja do Kaczorówki w środę wieczorem, wygramalam się z Madzi po 3 godzinach jazdy i co widzę??? U płota mojego rachitycznego stoją dwie koninki. Boszsz,czasami jestem taka dziecinna w wyrażaniu radości, więc rzuciałam się do tego płota z piskiem i dawaj wyciagać łapki w stronę końskich łbów, przy okazji zadając koniom mnóstwo pytań ( ale nie doczekałam się odpowiedzi), a skąd wy tu? A jak macie na imię? A ty jesteś koń, czy koninka? A, co ty jesteś biały taki chudziutki? A co wy jecie oprócz trawy? Marchewki lubicie? Jabłuszka? Suchy chlebek?
Moją ciekawość zaspokoił sąsiad, u którego to stacjonują chwilowo oba koniki, bo wyłonił się zza węgła, żeby nas przywitać. Wszystko mi opowiedział, że koniki nie jego, że z fundacji, to takie są staruszki na dożywociu, miały szczęcie uniknęły rzeźni. Chude, bo już wiekowe staruszki, tak, jak ludzie czasem starzy tacy wysuszeni, a tu u niego to wyjadają z dość sporej działki trawę, ot zamiast kosiarki, no i nie mają konkurencji, bo w fundacji ich więcej takich bidoków. Lubią marchewkę i jabłuszko i stary chlebek. Zaraz dnia następnego Mnemo popędziła do gminy po marchew i jabłuszka ( szlag, jaka ta marchewka droga na przednówku, ale trza konikom ciut dogodzić). Kilka razy dziennie koniki podchodzą do płota i patrzą, więc wybiegam z pokrojoną marchewką i jabłkiem i karmię. Wu się śmieje, że rano wstając zobaczymy konie u płota z transparentem " My chcemy marchewki"
Moje psisko oszalało, chce do koni, piszczy, próbuje je lizać po pyskach, a one jego po mordce, wtyka łeb za siatkę i.......wyżera marchewkę, która spadnie konikom z pyska........
Czasem ładnie mi zapozują, ta brązowa jest dziewczynką.......
A ten biały facetem........., podejrzałam, kiedy robił siusiu.....
A tak je widzę z tarasu
A takie widoki są z tarasu w pełnym słońcu
A takie, kiedy unosi się mgła.....
Wraz z konikami pojawiły się w Kaczorówce ( choć może to zbieg okoliczności) jakieś pasukdne gryzące stwory, które tak mi pocięły łydki, że mam teraz strup na strupie, bo nocą zamiast spać, orałam pazurami owe ugryzienia do krwi. No nie dało się inaczej. Do tej pory żarły tylko komary.
Koniki jakiś czas jeszcze pobędą w sąsiedztwie, więc już organizuję jakieś końskie smakołyki. Kto zna końskie upodobania niech daje znać, bo nie wiem, czy oprócz tej marchewki, jabłek , suchego chleba i owsa mogę jeszcze im coś bezpiecznie przez płot podsunąć.......



Jakie chude te koniki ...
OdpowiedzUsuńAle pewnie się poprawią na takim wikcie :-)))
No bo to są bidule, staruszki na dodatek. Teraz przynajmniej cały dzień sobie jedzą trawkę i nie pracują ciężko.
Usuńaaaaaaaa, cukier!? chyba też lubią, ale nie wiem czy im nie szkodzi.
OdpowiedzUsuńa to co cie pogryzło to pewnie gzy czyli "końskie muchy". albo bydlęce.
o, popatrz jak się podszkoliłam na wsi. nazwy znam i wieje przed nimi.:)))
O cukrze zapomniałam, ale to na deser:)
UsuńMnemo, rozczulające zdjęcia, a Mopek! I zieleń upojna! - to mówiłam ja, Hana.
OdpowiedzUsuńA ja się niestety powtórzę, koniki są rozkoszne, a całusy Mopka warte wszystkie pieniądze. To pisałam ja, Mika.
Mopek zgłupiał, żre marchewkę i prawie przez dziury w siatce włazi koniom na pastwisko. Konie przyzwyczajone do psów bo w fundacji biega ich kilka. Mopek lgnie do wszystkich zwierzaków.....
UsuńSię nie dziwię zachwytowi jakby tam była moja córcia to by nocowała przy płocie :) Dobrze ze tak nie mam mogę się chociaż w spokoju o pociechę wyspać :)
OdpowiedzUsuńTo by ją te fruwające bazyliszki zjadły. Fajnie, że dziecko kocha zwierzaki, to wróży, że wyrośnie na wrażliwą pannę:)
UsuńDwa uratowane końskie życia. Aż dwa i tylko dwa. Miały szczęście i to podwójne. Uszły cało z transportu i mają fajną sąsiadkę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anka
Za płotem tylko dwa, ale za trochę dalszym płotem jest takich więcej. Dobrą robotę ludzie robią i wiele ich od przerobienia na koninę uratowali....
UsuńAle się pięknie w tej zieleni, w słońcu i mgle prezentują. To Ci się Mnemo sąsiedzi trafili, że hej. Dobrze, że koniki mogą do żyć swych dni w spokoju. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdożyć, rozumie się
UsuńSię rozumie:)
Usuńślepaki Cię pocięły? swędzi, oj swędzi jak diabli.Jest w aptece taki łagodzący żel na ukąszenia, trzymam w lodówce i jak coś to się smaruję, pomaga!
OdpowiedzUsuńDostałam raz potężny ochrzan za karmienie cudzego konia ( cytuję - ten koń kosztował 50 tys jak dostanie skrętu kiszek to się nie wypłacisz) i od tego czasu nic nigdy nie podsunę, (nawet wody w wiadrze nie wolno bo im może zaszkodzić)
Facet przyjeżdżał wierzchem ale nie puścił konia na trawnik tylko wiązał go na betonie do ogrodzenia.
Mam nadzieję, że Twoi sąsiedzi są normalnymi ludźmi i konie też.
No własnie nie wiem, co mnie tak skatowało, bo nawet nie zauważyłam. To musialo być coś, co jak gryzie nie czuć, dopiero, jak skończy i odleci...
UsuńKonie są mega spokojne, łagodne, nie miały łatwego żywota, teraz mają dopiero dobrze. To nie araby i konie za gromadę kasy, żeby właściciel drżał o każdy włosek w ich ogonie. Z tego, co wiem, czasem wykupienie takiego konia z transportu kosztuje 3000 zł, tyle co mięso. Pożytku, oprócz radości, że dożyją spokojnie dni, z tych koni nie ma. Nie pracują, czasem jedynie pociągną bryczkę, ale to raczej te silniejsze i młodsze, te to starowiny, ten biały ma ponoć 30 lat, co po sylwetce i pysku widać. Ma takie zmarszczki na pysku. Starsznie mnie te końskie staruszki rozczulają...
Jeśli wzięli konie z przeszłością na dożywocie, to może są w porządku?
OdpowiedzUsuńHanuś, taka fundacja to okropna harówa, mówię Ci. A zwierzat tam sporo i to róznych nie tylko konie, to wszytsko chce jeść. Trzeba dobrze łebkiem kręcić, żeby zebrać środki na karmę, weta, obsługę.......
UsuńFajnego masz tego sąsiada :) Dzięki niemu te konie przeszły, jak się należy, na zasłużoną emeryturę. I ładnie wyglądają na Twoich zdjęciach :) W rzeczywistości z pewnością też :) , bo można je pogłaskać ;)
OdpowiedzUsuńMożna spokojnie głaskać do woli, dziewczynka troszkę bardziej łasa na głaski...
UsuńJak to dziewczynka ;)
UsuńUwielbiam takie fotki, nie mogłam się oprzeć i skubnęłam cztery, oczywiście na mój własny oczny użytek;) Mopek i konik z jęzorem cudny;)
OdpowiedzUsuńNo tak się "jęzorkowali" wzajemnie, aż musiałam kurdupla podsadzić, bo przecież on nie wyższy niż końskie kopyto:)
UsuńTa ja takich codziennych widokow Tobie zazdroszcze!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judyta
powiedzmy weekendowych, ale i tak fajnie, że mam konie za płotem, a nie imprezująch wyrostków:)
UsuńA, to ja nie wiedziałam, że to fundacja. Tym bardziej wyrazy uznania ślę. Mopek jest do schrupania, a puść go do koni! Przecież nie zrobią mu krzywdy. Zaraz tam gzy Cię pogryzły! Zwykłe meszki i tyle, co tu na koniki zwalać! One niewinowate.
OdpowiedzUsuń