Na początek "fotel teściowej", jak kto ma taką, co to jej nie lubi, to może ją na wycieczkę zabrać,pokazać kaktusa i zapowiedzieć, że jak "mamusia będzie dokazywać to taki jej fotel kupimy".
Poważnie, kaktusy, są takiej wielkości, że spokojnie na nich można byłoby usiąść, żeby nie te kolce.........
Potem były różne inne cudaczne i dziwne rośliny. Takie drzewo z kolczastymi wypustkami na pniu.....
Różne, agawy i inne kaktusy......
Powykręcane jak węże jakieś.......
Strzeliste do samego sufitu......
Były nawet kolczaste choinki.....
A potem w innej części oranżerii zrobiło się kolorowo. Już sobie wyobrażam ogrody tam gdzie kwitną te krzewy, kwiaty w naturze, to musi być rajski widok:))
"Łosiowe rogi" te same, co lat temu naście, ale o ile większe!!!!
Piękny koloroway szpaler......
A to kwitnąca kawa arabska a poniżej już zawiązane grona kawowe.
Teraz będzie coś do jedzenia, proszę tak kwitną cytrusy
A tak sobie dojrzewają różne grejfruty, limony, mandarynki, i coś na kształt pamelo, ale bardziej gruszkowatego.......
Jeśli ktoś jeszcze nie poczuł się zachęcony do odwiedzin Powsina to mogę pozachęcać dalej, ale już nastepnym razem, bo długie notki na blogu są nudne, a ja nie chcę żeby Mili Zaglądacze i Czytacze się nudzili:)))
Dobrej nocki wszyskim Nocnym Markom życzę:)))
Melduje się nocny marek:)) Poczułam się jak w dżungli, zwłaszcza, że dzisiaj u nas jak słońce przygrzało i cała wilgoć z ziemi zaczęła parować to było jak w tropikach. Te owocki są imponujące! A nazwa łacińska tego kolczastego drzewa brzmi jak zaklęcie z Harry Pottera:))
OdpowiedzUsuńP.S. Nie wiedziałam, że kawa tak ślicznie kwitnie!
OdpowiedzUsuńPrawie leżę na klawiaturze, ale Mika mi powiedziała, to jestem i podziwiam. W naszej słynnej palmiarni są takie cudeńka, dawno tam nie byłam. Nie byłam w Powsinie. To duże jest?
OdpowiedzUsuńWitajcie Nocne Marki:))
OdpowiedzUsuńTo jest spory obszar, bo są mini polskie góry z ich roślinnością, arboretum, kawał z roślinami użytkowymi, warzywa, kwiaty, te oranżerie, a obok Park Kultury, w lesie.
Ja tez byłam zaskoczona kawowymi kwiatami i cytrusowymi, a jak pachną!!!
No i czuję się, jak na egzotycznych wojażach, na dobranoc, przed snem ...
OdpowiedzUsuńBuziaki
Bez wyścia z domu:))
UsuńCiekawe czy ktoś potem zjada te owoce :)
OdpowiedzUsuńWidziałam leżące pod drzewkami......
UsuńBajkowo, kolorowo :))
OdpowiedzUsuńTak blisko mam a nawet w palmiarni w Poznaniu nie byłam, ale wybiorę się, może nawet w te wakacje :))
Ja uwielbiam palmiarnie ,u nas koło Książa w Szczawienku palmiarnia była celem niedzielnych spacerów. Dla dziecka to był raj kolorów ,zapachów i dźwięków, bo mieli tam jeszcze ptaki. Śliczne zdjęcia ,w sam raz do oglądania w deszczowy dzień, bo u nas dziś pada- znowu!
OdpowiedzUsuńA to macie pogodę!! U nas znośnie, a na Mazurach nawet ładna i ciepła pogoda.
Usuńnasza Mama też lubi tam jeździć, na rowerze, ale nas zabrać tam póki co nie chce..fajne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńTrza koniecznie mamę "zmusić"
UsuńJeszcze raz bardzo dziękuję za umieszczenie apelu z prośbą o znalezienie domu dla Luli :*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
:)))
UsuńLubię to miejsce, tym bardziej, ze dojeżdża tam autobus miejski albo metro i przez las.
OdpowiedzUsuńByłam w ubiegłym roku i pamiętam wylegującego się wśród kaktusów kota. Piękne zdjęcia Ci wyszły!
Był i teraz, czarny, spał na ławce. Głuchy chyba bo na icicanie nie reagował:)
Usuńbyłam dwa lata temu, kwitły irysy....w oranżeriach duszno było, bo i dzień upalny.
OdpowiedzUsuńale i tak lubię powsin:)
Oj duszno, jak to w tropikach:
UsuńOstatnio byłam w ogrodzie UW.Powsin też trzeba nawiedzić:)Jednak wolę te fotele oglądać w naturze:)))
OdpowiedzUsuńFotel teściowej skojarzył mi się z pufami z Biedronki. Bardzo fajnymi zresztą i bezpieczniejszymi dla odwłoka. Ale jestem kaktusomaniaczką więc zawsze zachwycam się kolczastymi :)
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś miałam hopla na kaktusy, ale mi "wypsiały" :))
UsuńPięknie. Może kiedyś mi sie uda zahaczyć o Powsin. Dziękuję za fotki i przede wszystkim za informację o takim miejscu
OdpowiedzUsuńach!! ale narobiłaś smaka!! już nawet sprawdziłam, jak Ogród Botaniczny w Krakowie czynny, może się jutro wybierzemy....
OdpowiedzUsuńa łosie rogi to nawet miałam w domu kiedyś, tylko moja mama, maniaczka czystości, postanowiła je kiedyś umyć, bo takie zakurzone... a one przecież naturalnie pokryte taką jakby wełenką... nie przeżyły bidule...
Czy udało się dotrzeć do OB w Krakowie?
Usuń