niedziela, 16 czerwca 2013

W telegraficznym skrócie

Właśnie wróciłam, ale późno!!! Po drodze trza było szukać weta, bo "dupka" mojego brytana znowu zaszwankowała, a w takim przypadku bez weta i antybiotyku się nie obejdzie. Weta, znalezionego w necie, zaliczyłam dokładnie w połowie drogi do domu i całe szczęście, bo bieganie po stolycy nocą w poszukiwaniu pomocy dla psa do przyjemnych nie należy. Wiem, bo już to przerabiałam.

A teraz tak szybciuchno, bo trza się odgruzować i zlec, żeby jutro do huty mieć siłę wstać.

Dzięki Hanie nabrałam wielkiej ochoty na zlustrowanie złomowiska. Udało mi się to w sobotę, kiedy wyruszyłam do przemiłej ogrodniczki w pobliskiej gminie na poszukiwanie odpowiednich krzaków do zaaranżowania przestrzeni wokół altany. Co prawda zarzekałam się, jak żaba wody, że krzaczorów więcej sadzić nie będę, ale........
Krzaki kupiłam i w drodze powrotnej udało mi się znaleźć owe miejsce polecane przez Hanę,  które od teraz nazywać będę złomową mekką.... Ponoć grzebałam w resztkach, bo zdecydowana większość złomu odjechała sobie do huty dzień wcześniej, ale w  tych resztkach i tak znalałam:
- dwie metalowe konewki
- kanę na mleko, która sądząc ze śladów okopcenia dna pewnikiem służyła do pędzenia....... no wiadomo czego:)
Były jeszcze balie cynkowe i inne rupiecie, ale paradować po złomowisku w balerinach niebezpiecznie, a i miejsca w bagażniku już nie było. Wrócę tam z posiłkami za tydzień!!!!

Natychmiast zrobiłam prowizoryczny wystrój w altanie i obok.


 Powstał zaczątek drewnianej dróżki obok altany, to  posadzone wzdłóż ścieżynki to macierzanka. Można po niej chodzić i wtedy pięknie pachnie.


Mam takie wrażnie, że w moim ogrodzie w końcu coś drgnęło. Po tygodniu nieobecności stwerdziłam, że wszytsko ładnie urosło. To zasługa nawożenia od poczatków wiosny, taka prawda, bez gówienek i zasilania nic nie chce samo rosnąć. Do kompletu kupiłam jeszcze nawóz z kurzych kup, zwiozłam taczkę końskich kupek  i mam nadzieję, że w tym sezonie w końcu przestanę z lupą wypatrywać przyrostów.  Moja łączka jest w pełnym rozkiwcie, teraz króluje tam kolor żółty i biały.


 Znalałam też na rabatce takiego pierzastego orlika.


I niebieskiego klematisa, którego też tym gówienkiem potraktowałam, bo wydanie na świat dwóch kwiatów to zbyt mało, jak dla mnie.

 Nawet nastrurcje poszalały w korytku z kory, w którym nigdy nic rosnąć nie chciało.


A wiklina od Hany ? Proszę takie ma przyrosty......

 Mam też sześć jabłuszek na patyku- jabłonce. Ciekawe, czy choć jedno dojrzeje.......


I jedną amatorkę patyka-jabłonki. Ta to się wystroiła no nie? Nie dość, że cała w moherach to jeszcze jakie kolorki:)))


A na koniec, moje zbiory. Tak, tak proszę Państwa, już możemy iść na grzybki. Szału nie było, bo tylko kilkanaście minut chciało mi się szukać grzybów, ale do niedzielnej jajecznicy starczyło.


I biegusiem lecę do wanny, wydłubać brud zza paznokci i opatrzyć pupę mojemu brytanowi. Ja to się mam z tym psem, kurczę tyle razy był już chory, że prawie weterynarzem mogłabym zostać. Od jutra będzie aplikowanie czopków, dziś dam mu spokój tylko zrobię  okłady z kory dębu na chore pupsko.

Buziaczki

29 komentarzy:

  1. Wygląda na to, że konewki, a przynajmniej jedna, nie jest dziurawa!? Czy słoik w środku, albo inna plastikowa butelka? Właściciele złomowisk powinni mi zapłacić jakieś tantiemy, czy inne prowizje.
    Masz szansę na trzy jabłuszka, połowa zawsze spada przed czasem. Nie martw się. Ja mam 8 jabłoni i nie przerabiam, a każdy wyjeżdża stąd z jabłkami, nawet wbrew swojej woli. To i Ty wyjedziesz, jakby co. Nasturcja w korytku wygląda ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. PS. Bardzo cieszy mnie wiklina - nie przereklamowałam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przereklamowałaś. Tylko jeden patyk nie wypusił listków, reszta się przyjęła:))
    Ta konewka nie cieknie, druga trochę tak.Obie i kana są lekko pogiete, ale do ogólnego charakteru mojego siedliska doskonlae pasują. Tym razem brałam, co się nawinęło, następnym razem już pogrymaszę:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze jakiś kowal może wyklepać i naprostować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wu się zdeklarował na klepanie, ale następnym razem, bo teraz utknął w ścieżkach z dech wokół altany......

      Usuń
  5. Pan na złomowisku się nie dziwował? Nie pytał na co? Mój (pan na złomowisku) za każdym razem pyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytał, czy garnek ( szukałam takiego żeliwnego wiesz) to dla psa chciałam na wodę.........

      Usuń
    2. Ale raczej takich amatorów ma więcej, bo twierdził, że "tu można ładne rzeczy do ogrodu wygrzebać".....

      Usuń
  6. Taki żeliwny gornek dla Mopka mógłby za budę robić.
    Ty lepi idź do wyra, bo jutro w hucie sie obolisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Złomowiska to jedno z moich ulubionych miejsc :)) Tylko bagażnik mam mały, kiedyś mi pan ze złomu przywiózł trochę różności :D Niestety znajomi Panowie nie chcą ode mnie pieniędzy a mi znowu głupio tak brać i nie płacić i to jest pewien problem :/

    Twoje skarby są cudne! Konewek zazdroszczę :)))) I łączka piękna :D Miłego tygodnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba do nich z butelką się udać, no chyba nie pogardzą:))

      Usuń
  8. Łupy pięknie zdobią Twoje włości! Roślinki pięknie rosną i na pewno się odwdzięczą. Kurzy nawóz jest świetny, w przyszły roku na pewno wszystkie rośliny zaskoczą Cię wielkością! A potem trzeba będzie przycinać, żeby je okiełznać. Dobrego tyodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne będą kupy końskie.......i zrobi mi się dżungla..........

      Usuń
    2. Uważaj, żeby koń Ci nie wyrósł...

      Usuń
  9. Mnie nie zachwycają graty, tylko to co z nich potem takie kobietki robią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jakby graty gratami nie były to nie można byłoby ich potem "zrobić" :))

      Usuń
  10. jak Wy możecie zwlekać do domu takie rupiecie, co ja się tego nawywalam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtam, Klarka, w tym cała zabawa! Najpierw zwlekam, potem wywalam, a potem znów zwlekam!

      Usuń
    2. Widzisz Klarka ile osób z Twoich rupieci mogło mieć radochę. Już się z panem umówiłam, znudzą sie jedne to sprzedam, a drugie wybiorę:)

      Usuń
  11. Nie ma to jak dobre złomowisko ;)
    Jedni wyrzucają, inni biorą, równowaga jakaś musi w przyrodzie być. A grzybków zazdraszczam ;) tydzień temu, gdy byłam na grzybnym terenie, nic nie znalazłam, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz to już przy drogach sprzedają, widać pojawiły się w większej ilości:)

      Usuń
  12. no po prostu muszę na jakieś złomowisko pojechać, bo sie chyba uduszę!!! to już kolejne zdobycze, o których czytam z zielonym okiem!!!
    A kurki!!!! jak ja lubię te grzybki.... okropna jestes dziasiaj, wiesz?
    nie wolno tak, z nienacka!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to jest nienacek ( hi, hi), bo ja to z Mazur wróciłam :)))))

      Usuń
  13. Udane polowanie. Ogród pięknie Ci rośnie, ja też się zarzekam, ze już nic a nic nie kupię, że dopiero jesienią się obsadzę, a później jadę na giełdę...
    A grzyby, hmmmmmmm, marzenie. Musimy znaleźć wolniejszą niedziele i też się wybrać ;-)
    Zdrówka dla Brytana ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka norma, zarzekanie się dzisiaj, a jutrom sru dom ogrodniczego. To się chyba nazywa niestałość:)

      Usuń
  14. Konweki!!!!!! Ja te chc złomowisko!!!!buuuuu ,a u nas nie ma:-((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocie, co nie ma. Musi być w każdej gminie, albo powiecie jest!!! Jak ja znalazałam na obcym terenie to i Ty znajdziesz, a ja nie to ci jakąś wyszperam:)

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)