Można też tego słuchać tak, chyba nawet jeszcze lepiej..........
Dla zwiększenia przekazu powiedzenia "wiśta wio i do przodu" nabyłam też sobie koszulkę......... świeci w ciemnościach:))))
Mam nadzieję, że będzie działać odstraszająco tam gdzie będzie trzeba.......
Pocieszam się, że kiedyś może będę miała na wszystko czas i nikomu wielka krzywda się dziać nie będzie, jak zasiądę na godzinkę przed lapciem. Chwilowo oprócz ról pełnionych do tej pory bywam jeszcze pielęgniarką, niańką i pocieszycielką strapionych w tym siebie.
Nawet na Mazury nie pojechałam choć pogoda była cudna i sobota dniem wymarzonym na otwarcie sezonu.
Coś tam kombinowałam w tak zwanym międzyczasie, ale raczej to nędzne podrygi niż jakieś konkretne działania.
Zrobiłam "na nowo" pudełko po czekoladkach metodą postarzania "na cukier", którą podpowiedziała Ystin, a której opis jest tu: KLIK
Metoda fajna, prosta i efektowna, jak mi się zdaje.
Podkręciłam wygląd pudełeczka spękaniami nawierzchniowymi, które nawet udało mi się sfotografować, co nie jest takie łatwe.
Qrka, jak to Qrka do zamówionych szyldzików dołożyła jeszcze woreczki gratis i zawieszkę "Kaczorówka", którą dzierży na razie w metalowej łapce Eustachy rezydujący w Czerwonym Październkiu, choć groziło mu wygnanie mazurskie. Dzięki jego ujmującej fizjonomii zapragnęłam go mieć w mieście ot i mam.
Qrko raz jeszcze pięknie dziękuję.
Zdybałam gdzieś w SH taką niebieściuchną osłonkę, czy wazę, ale przez ten wsysający Trójkąt bermudzki jeszcze nie pomyślałam nawet, co z nim pocznę. Jakoś spodobała mi się ta pierdółka to zabrałam ze sobą, żeby "zaś" do czegoś wykorzystać. Wpisuje się wszak w kolorystykę panieńskiego pokoiku.
A następnym razem, jak mnie Trójkąt bermudzki nie wessie na dobre będzie o tłustym kocie, co pilnuje szopki, Franku i bezwzględnym zakazie go karmienia oraz o tajemniczym facecie, co stał na wieży.
P.S.
Przepraszam, że mało mnie u Was, chcem, ale nie mogem, doba ma tylko 24 h :(((
.jpg)
