To ten mały, nieśmiały dekupek Wam pokażę, a inny dekupek jeszcze na warsztacie. Takiego jeszcze nie robiłam. Skrzyneczki, chusteczniki, szafki na klucze, tace, to już wszystko było, ale sekretarzyka jeszcze nie!!
Wydaje mi się, że to będzie fajny temat na prezent. Wszak mamy poupychane jakieś akcesoria piśmiennicze po kątach, a mając sekretarzyk można mieć to wszystko w jednym miejscu. Długopisy, ołówki, mazaki, koperty, to wszystko się tam zmieści!. A inny jeszcze sekretarzyk, jak go zrobię, będzie nawet podstawką pod laptopa, taki jest big!!!
Zdjęcia dekupka marne, jakie mogą być robione chwilę temu, po ćmoku?
Kilka technik w dekupkach próbowałam, ale nie wszystkie mi odpowiadały. Koniec, końców, odrzuciłam wszystkie te, których nie lubię i pozostałam przy:
*bejcy, zamiast akrylu
*wosku, zamiast lakieru
*spękaniach, jak na starym obrazie, zamiast gładkiej powierzchni. Ten rodziaj spękań lubię. Nie wcieram w nie porporiny, ale czasem postarzam, tak, jak i brzegi drewienek.
Lubię też dodać do dekupek koronki, bawełnianej, ecru najchętniej.
Spękania wyszły bardzo ładne. To cracle dwuskładnikowy. Na ogólnym zdjęciu ich nie widać, to daję na zbliżeniu.
Używam też olekjów, które łaczę z woskiem, dzięki temu wszystkie wytworki ładnie pachną, ale to sobie trzeba wyobrazić, np. taką dziką akację, albo angielski ogród...
Dobrze mi, jak tak coś tfurczego porobię, zupełnie, jakbym z sesji psychoterapetycznej wróciła.
Buziaki wszystkim przesyłam wieczorne.


















