Jeśli ktoś był o tej porze w Powsinie to wie, o czym mówię. Żadne zdjęcia nie oddają tego, co oczy zobaczą, nie mówiąc o zapachu, który unosi się nad różanecznikami. Bo rododendrony w tym roku jeszcze nie kwitą. Nieśmiało tu i tam, jakiś różowy pokazuje płatki, ale szczyt kwitnienia będzie pewno za tydzień. Wtedy to już całkiem nie chce się opuszczać Ogrodu Botanicznego. Wyobraźcie sobie szpaler różaneczników w różnych kolorach wijący się kilkadziesiąt metrów (wysokość różna, najwyższy pewno 2-2,5 metra), a za nimi drugi wijący się szpaler rododendronów, o przecudnych kolorach, wysoki na 3-4 metry. I ten zapach. Szkoda tylko, że w czasie tej feerii barw i zapachów taki tłum ludzi...
Na fali zauroczenia powsińskimi rododendronami i ja zakupiłam kiedyś do Kaczorówki kilka, niestety, trzy w tym roku nie przeżyły zimy, trzy pozostałe wspólnie miały 1 kwiat. Też pewno kolejnej zimy nie przetrwają, trzeba dać sobie spokój, to krzew, który nie nadaje się na Mazury. Dlatego dziś zakupiłam odpowiednie do mojego ogrodu bylinki, floksa (połomyka) śliczną bylinkę okrywową, szałwię niebieską, dzwonek karpacki, i bylinkę - brunerę, zwaną niezapominajką kaukaską, śliczna, a dotąd jej nie znałam.
Ogólnie roślinki tam drogie, ale tym kilku nie mogłam się oprzeć
Zapraszam do oglądania, zapach sobie proszę wyobrazić...mnie pachniało wanilią, Wu twierdził, że koniem...
Kilka uchwyconych z bliska, cudne formy, kolory i zapach. Najintensywniej pachniały te zółte.
Magnolie już przekwitły, ale jeszcze udało mi się spotkać kilka kwiatków w zacienionych zakamarkach.
Zrobiłam też zdjęcia piwoniom drzewiastym, kokornakowi i daturze, która rosła w szklarni, ale o tym w kolejnym poście. Teraz proszsz napawajcie się widokiem różaneczników...
Ja idę podjeść ciasta drożdżowego. Wczoraj upiekłam pierwszy raz po przerwie...20 letniej? Jakoś pamiętałam, że to kupa zachodu, wyrabiania i rosnięcią, a efekt nie zawsze dobry. Znalazłam w necie rewelacyjnie prosty przepis, zero wysiłu, gwarancja powodzenia. To zrobiłam i faktycznie się udał. Placek jest z rabarbarem i kruszonką, mama taki piekła.
Was też zapraszam na kawkę z placusiem. Częstujcie się:)













