Lubię tam chodzić, bo jest tam tak...pierwotnie. To tam widziałam zimorodka, normą są czaple, łabędzie, szybujące nad bagnem drapieżniki. Ostatnio też spotkałam sarenkę, która widząc mnie wolniuśko oddaliła się w głąb bagna. W tym roku bagno jest jakieś dziwne, jakby wysychało. Z błota wyłoniły się konary i kępy bagiennych traw. Była jakaś wichura bo na cyplu leżą połamane drzewa.
Z pewnością zamieszkały też tam bobry, o czym świadczy zwalone drzewo, precyzyjnie podgryzione w kształt ostrosłupa. Kiedyś wybrałam się tam wczesnym rankiem, opary, które unosiły się nad bagniskiem tworzyły niesamowitą atmosferę. Kiedy indziej wdarłam się na bagno kajakiem i slalomem dopłynęłam do jego krańca po drodze podziwiając życie w płytkiej wodzie. Muszę odkopać te zdjęcia, wtedy nie prowadziłam jeszcze bloga.
Przy bagnie rośnie ogromna sosna, jest niesamowita, na zdjęciu nie zobaczycie tego ogromu. Dziwna jest,sosna lubi suche tereny, a tu korzenie w wodzie i ma się świetnie.
A nad brzegiem jeziora przycupnął inny zwierzak. Kto zgadnie jaki?


