Są i takie:)
Na Podlasiu byłam w miejscu, gdzie pokazano mi pęczek suchego ziela, pachnącego cudnie. Zaciekawiło mnie ono, bo przypominało esencjonalny zapach siana zmieszany z migdałami. A konkretnie z zapachem landrynek, tych białych, których było w paczce zawsze najmniej, a które jako dziecko lubiłam najbardziej.
Dowiedziałam się, że to bukwica. W życiu o niej nie słyszałam, więc zaczęłam dociekać, co to takiego. Miła pani opowiedziała mi o właściwościach ziela i podała przepis na nalewkę, zwaną bukwicówką. Właściwy przepis mówił, żeby zalać procentami produkowanymi "tradycyjnie".
Zapaliłam się do takiego rarytasu szczególnie, że dobry na różniste niedomagania i nabyłam ów cudowny, zielony pęczek. Wsadziłam do torebki, która pachnie do dziś. Przez kilka dni, zanim nabyłam procenty ( standardowo w Biedronce, bo "tradycyjnych" nie znam) ziele wisiało w domku, który przeszedł tym zapachem, taki był intensywny.
Po nabyciu procentów zrobiłam, jak miła pani nakazała, zalałam procentami zielsko w butelce od wina wydębionej od Elajki. Już po kilku dniach procenty naciągnęły ładnym zielono-oliwkowym kolorem. Odkręciłam butlę, bo nie mogłam już wytrzymać i spróbowałam... pachnie i smakuje, jak owo ziele.
Dałam do posmakowania temu i tamtemu. Jedni byli zachwyceni inni otrząsali się z obrzydzenia.
Postanowiłam znaleźć owo ziele na Mazurach, ale ganianie po bagienkach i łąkach rezultatów nie przyniosło. Złapałam tylko kleszcza. Dałam spokój, ku wyraźnej uldze WU mającego dość wypraw po bukwicę i zaglądania do każdego rowu, ona chyba nie rośnie na Mazurach, a przynajmniej nie tam, gdzie ja szukałam.
Wróciwszy do domu zaczęłam szperać w necie, zadałam pytanie w takiej jednej grupie na FB, gdzie zawsze ktoś wie, nie ważne, o co zapytasz.
No i się dowiedziałam, że kupiłam nie bukwicę, ale miodownik melisowaty. Nic nie rozumiem, bo podobno miodownik jest chroniony, ale pachnie tak, jak to, co kupiłam, zaś bukwica, która nie jest chroniona nie pachnie, a nawet śmierdzi. To dlaczego ten miodownik sprzedają, jako bukwicę? Nie wiem, może lepiej brzmi? Bardziej tajemniczo?
Nadal mnie to nurtuje i chciałabym rozwiązać tą zagadkę, czyli zdobyć bukwicę i miodownik melisowaty, żeby porównać zapachy.
Bukwicę obiecała mi jedna z naszych koleżanek blogowych, bo u niej rośnie. Miodownik muszę kupić na wiosnę w sklepie ogrodniczym, bo wyczytałam, że sprzedają sadzonki. W naturze jest chroniony i zrywać go nie można, no chyba, żebym gdzieś nasionka zdobyła, to sobie zasieję. Jak porównam zapachy ususzonych roślinek będę wiedzieć na 100%, co zalane zostało procentami.
Tak wygląda bukwica:( źródło http://atlas.roslin.pl/plant/8016)
A tak wygląda miodownik melisowaty:
( źródło http://zkwiatkanakwiatek.blogspot.com/2015/05/miodownik-melisowaty-melittis.html)
Miodownik jest podobny do jasnoty, a bukwica, jakby do szałwi. To moje porówanie.
U siebie, na Mazurach nie widziałam nigdy tych roślin, są podobne, ale nie takie, bukwica i miodownik chyba tu nie rezyduje.
Mieszkacie w różnych stronach Polski, może u Was rośnie i jedno i drugie???