Dla mnie koniec sezonu to tęsknota za Mazurami, planowanie działań, które nie zawsze są potem realizowane i czekanie, byle do Nowego Roku, potem już z górki.
Zimową porą przeglądamy zdjęcia z lata, Wu skręca filmiki, wspominamy, wzdychamy...
Westchniemy też pewnie i do tych zdjęć, które zrobiłam patrząc, jak moje zapłotkowe rusałki czerpią radość z bycia na wsi...
Przygotujcie się na sporą ilość zdjęć, a to tylko ułamek tych, które rusałkom zrobiłam.
Czy nie chciałoby się być jeszcze raz dziewczynką?
Chciałoby się, bardzo...
OdpowiedzUsuńSzczególnie z takimi włosami za cztery literki...
UsuńChętka bycia dziewczynką jeszcze mnie nie naszła, to znaczy żem jeszcze młódka ;)
OdpowiedzUsuńSiatka na motyle bardzo egzotycznie teraz wygląda i żadna rusałka nie wgapia się w komórkę.
Pięknie podpatrzyłaś Mnemo :)))
No tak, kiedyś siatka na motyle to była mamina ończocha przyczepiona do kawałka drutu i patyka:) Rusałki były tak pochłonięte ganianiem za motylami, że komórki poszły w odstawkę/
UsuńŚliczne rusałki, to był wiek....
OdpowiedzUsuńChętnie bym jeszcze pobiegała po trawie.
Dla kontrastu mozna byłoby zrobić sesję pt. rusałki 50 lat później...nasunęłaś mi pewnien pomysł, tylko muszę jakies rusałki namówić:)
UsuńNamówić, namówisz, ale czy rusałki?
OdpowiedzUsuńnamówię rusałki plus 40 i 50:) Niektóre niezłe jeszcze laski:)
Usuńa tak swoją drogą, czy rusałki się nie strzajo? No właśnie, jak to było czy one zawsze były młode?
UsuńZawsze były młode.
UsuńEch rusałai to dopiero z nich wyrosną :-)))
OdpowiedzUsuńI będą kusić :-)
A czyje to te slicznoty? I, jak widac, mozna pysznie bawic sie bez wtykania nosa w smarkfona, a nawet bez samego smarkfona. To przypomina mi moje dziecinstwo, takie beztroskie i w zgodzie z natura...
OdpowiedzUsuńŚliczne rusałki łąkowe ;) :) :) A jakie włosy! ;)
OdpowiedzUsuńA mnie jest szkoda lata, 'Od Anki zimne..."
OdpowiedzUsuńFantastyczne te Rusałki i wiesz wiek nie ma znaczenia, tylko te w wieku zaawansowanym, powinny wyłączyć myślenie o kłopotach...i takie tak inne, bo tak na prawdę każda chciałaby pobiec..
Ja kiedyś "wygłupiłam się" na całego. Dobiegłam na mojej/cudzej ulubionej łączki i krzykiem sturlałam się z górki - prosto na biwakujący ludzi. Gdy mąż dotarł na miejsce oni nadal trwali w osłupieniu a ja byłam zła , że zajęli MOJĄ łączkę. Dopiero potem uzmysłowiłam sobie, że w tym cichym lesie byłam niczym obłąkana...dobrze, że mnie nie "zabili", mogli się przecież bronić...a to mój odstresowacz...
śliczności
OdpowiedzUsuńi jak ciepło było :-)
Mam nadzieję, że to nie pokemony w te siatki Rusałeczki łapią... ;)))
OdpowiedzUsuńBylo sie kiedys Rusalka...I ledszczy sie czlowiek nie bal i innego latajacego dziadostwa;)
OdpowiedzUsuńCudnie tam.