środa, 3 sierpnia 2016

Podlaskie używki.

Są i takie:)

Na Podlasiu byłam w miejscu, gdzie pokazano mi pęczek suchego ziela, pachnącego cudnie. Zaciekawiło mnie ono, bo przypominało esencjonalny zapach siana zmieszany z migdałami. A konkretnie z zapachem landrynek, tych białych, których było w paczce zawsze najmniej, a które jako dziecko lubiłam najbardziej.
Dowiedziałam się, że to bukwica. W życiu o niej nie słyszałam, więc zaczęłam dociekać, co to takiego. Miła pani opowiedziała mi o właściwościach ziela i podała przepis na nalewkę, zwaną bukwicówką. Właściwy przepis mówił, żeby zalać procentami produkowanymi "tradycyjnie".
Zapaliłam się do takiego rarytasu szczególnie, że dobry na różniste niedomagania i nabyłam ów cudowny, zielony pęczek. Wsadziłam do torebki, która pachnie do dziś. Przez kilka dni, zanim nabyłam procenty ( standardowo w Biedronce, bo "tradycyjnych" nie znam)  ziele wisiało w domku, który przeszedł tym zapachem, taki był intensywny.
Po nabyciu procentów zrobiłam, jak miła pani nakazała, zalałam procentami zielsko w butelce od wina wydębionej od Elajki. Już po kilku dniach procenty naciągnęły ładnym zielono-oliwkowym kolorem. Odkręciłam butlę, bo nie mogłam już wytrzymać i spróbowałam... pachnie i smakuje, jak owo ziele.
Dałam do posmakowania temu i tamtemu. Jedni byli zachwyceni inni otrząsali się z obrzydzenia.

Postanowiłam znaleźć owo ziele na Mazurach, ale ganianie po bagienkach i łąkach rezultatów nie przyniosło. Złapałam tylko kleszcza. Dałam spokój, ku wyraźnej uldze WU mającego dość wypraw po bukwicę i zaglądania do każdego rowu, ona  chyba nie rośnie na Mazurach, a przynajmniej nie tam, gdzie ja szukałam.

Wróciwszy do domu zaczęłam szperać w necie, zadałam pytanie w takiej jednej grupie na FB, gdzie zawsze ktoś wie, nie ważne, o co zapytasz.
No i się dowiedziałam, że kupiłam nie bukwicę, ale miodownik melisowaty. Nic nie rozumiem, bo podobno miodownik jest chroniony, ale pachnie tak, jak to, co kupiłam, zaś bukwica, która nie jest chroniona nie pachnie, a nawet śmierdzi. To dlaczego ten miodownik sprzedają, jako bukwicę? Nie wiem, może lepiej brzmi? Bardziej tajemniczo?
Nadal mnie to nurtuje i chciałabym rozwiązać tą zagadkę, czyli zdobyć bukwicę i miodownik melisowaty, żeby porównać zapachy.
Bukwicę obiecała mi jedna z naszych koleżanek blogowych, bo u niej rośnie. Miodownik muszę kupić na wiosnę w sklepie ogrodniczym, bo wyczytałam, że sprzedają sadzonki. W naturze jest chroniony i zrywać go nie można, no chyba, żebym gdzieś nasionka zdobyła, to sobie zasieję. Jak porównam zapachy ususzonych roślinek będę wiedzieć na 100%, co zalane zostało procentami.



Tak wygląda bukwica:( źródło http://atlas.roslin.pl/plant/8016)


A tak wygląda miodownik melisowaty: 
( źródło http://zkwiatkanakwiatek.blogspot.com/2015/05/miodownik-melisowaty-melittis.html)



Miodownik jest podobny do jasnoty, a bukwica, jakby do szałwi. To moje porówanie.
U siebie, na Mazurach nie widziałam nigdy tych roślin, są podobne, ale nie takie,  bukwica i miodownik chyba tu nie rezyduje.
Mieszkacie w różnych stronach Polski, może u Was rośnie i jedno i drugie???











26 komentarzy:

  1. W życiu nie spotkałam. Jak smakuje nalewka na Twoje smakie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moje smakuje bardzo dobrze, nawet jeszcze nie słodziłam. Ma posmak migdałkowy i zielska. Może w części doprawię miodem, tej leczniczej części. Ta pani powiedziała, że ten pęczek, który zalałam można zalewać 4 razy. Pierwsze zalanie lecznicze, pozostałe na nalewkę do popijania.

      Usuń
  2. Zbyt mało znam się na ziołach , ale uwaga moja będzie baczniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba warto poznać bukwicę bo.....Działanie: odwar z kłącza to dobry środek wymiotny, mający również zastosowanie w leczeniu zaburzeń trawienia i biegunek, stosowany w nieżytach układu pokarmowego, zatruciach pokarmowych, bólach brzucha, wzdęciach, słabych krwawieniach jelitowych (gdy występują ślady krwi i śluzu w kale), nadmiernej potliwości ciała i nóg, niezytach jamy ustnej i gardła, chrypce, bezsenności, bólach głowy i dolegliwościach wątroby. Stosowany także do przemywań i okładów po zadrapaniach i otarciach skóry[7][8]. Napar z ziela (1 łyżeczkę do herbaty suszu zalać 1 szklanką wrzącej wody, parzyć pod przykryciem 15–20 minut, przecedzić i pić w razie potrzeby 3 razy dziennie po 1/2 szklanki) to środek regulujący proces trawienia, zalecany pomocniczo w leczeniu żółtaczki, a także i innych dolegliwości, m.in.: nadkwaśności, astmy, zapalenia płuc i oskrzeli, nieżytów górnych dróg oddechowych, a nawet gruźlicy. Ten sam napar uważany jest za skuteczny specyfik w kuracji gośćca, padaczki, nerwic wegetatywnych i uporczywych bólów głowy na tle reumatycznym, ale również i migrenowym. Wreszcie także chorób pęcherza moczowego i moczowodów, paraliżu, podagry...

      Usuń
    2. Jakieś podobne zielsko wlazło mi w oczy . Po wstępnym obejrzeniu stwierdzam ,żę bardziej mu do miodownika niż do bukwicy . Muszę odkopać swoje książki zielarskie . Na razie mam we flakonie fioletowy bukiet :)))

      Usuń
    3. No proszę, a ja się włóczyłam i nic...
      Ususz trochę tego zielska i jak zacznie pachnieć z nutą migdałową to pewnie to...ponoć dopiero po wysuszeniu tak zaczyna pachnieć na surowo wręcz śmierdzi.

      Usuń
    4. W mojej książce nic nie ma o interesujących Cię ziołach !!!!
      I douczając się w necie doszłam do wniosku , że to coś innego.
      Trudnoświetnie ! Bukiet mam ;]

      Usuń
  3. Być może, że widziałam kiedyś miodownik. Jeśli wyruszę w plener, będę się rozglądać. Miejsc wystepowania nie podali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podlasie z całą pewnością, midownik ciepłe lasy liściaste, polany, bukwica lasy, liściaste, miedze, łąki, obie teoretycznie w całej Polsce.

      Usuń
  4. Z tego co pokazałaś, rozpoznaję tylko butelkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miałabyś nie poznać? Zawartość wszak była wypita w Twojej obecności, nie pomnę czy nam pomagałaś, czy nie...

      Usuń
  5. Jeszcze jak miałam woreczek żółciowy i miałam z nim problem to zbierałyśmy z mamą ziele piołunu i zalewaliśmy alkoholem, skuteczność miał wyśmienitą, ale ten smak...
    Jakbym przypomniała mamie, że pijała piołun, to chyba by mi nie uwierzyła, teraz uznaje tylko słodki smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam o właściwościach piołunu, ale sama nigdy nie stosowalam. Ja tam mogie różne świństwa pić, gorzkie też, byle pomogły.

      Usuń
    2. Nie załapałam się, zbyt długo żeśmy do Was jechały :)

      Usuń
  6. W zyciu o zadnym z tych chwastow nie slyszalam. Ciekawe, czy u nas to rosnie, chociaz ja i tak bym nie odroznila, a znow z lobrazkami chodzic to gupio. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego głupio? Ja w sakwie od roweru wlokłam cały atlas roślin:)

      Usuń
  7. Nie mam zielonego pojęcia, ale zaraz cały Internet i blogi zarazisz tymi ziołami i wszyscy będą je szukali :-)))))))
    A nalewka do degustacji to czemu nie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodzi, pójdzie mnie na kabzy przemysłu farmaceutycznego, popatrz ile te roślinki mają zastosowań...

      Usuń
  8. Nigdy nie mam pewności do ziół w naturze,i boje się ich zbierać.No chyba ,że to pokrzywa i skrzyp:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z roślinami to nie tak, jak z grzybami. Z reguły łatwo poznać no i przecież nie rwiemy wszystkiego tylko te najbardziej nam pasujące.

      Usuń
  9. Zdziwiłam się czytając, że tak ci bukwica pachnie, bo ona śmierdzi obrzydliwie. Nawet owce odchodza ze wstrętem. Podobają mi sie kwiatki i sobie kiedyś posadziłam, bo pełno tu u nas w rowach. Miodownik rzadko można spotkać w naturalnym srodowisku, a tam, gdzie rośnie jest pod ochroną. Ludowe nazwy miodownika to kadzidło, dubrawnik. Ludzie na wsiach często mieszają nazwy i tak z pokolenia na pokolenie błednie nazwywaja rosliny. Ale tak mówiła babka, ciotka etc. i nikt nawet nie sprawdzi. No i masz potem takie historyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani powiedziała, że bukwica w stanie zielonym śmierdzi, swego aromatu nabiera po wysuszeniu, więc może w moim imieniu wytestuj, czy po wyschnięciu zaczyna pachnieć. Ja nie mam mozliwości...u mnie nie rośnie. To prawda, a nawet w różnych stronach różnie zioła czy kwiaty nazywają, np. kosmos-warszawianka, gladiole-mieczyki, turki-aksamitki, niezapominajki-żabie oczka itd, itp...

      Usuń
    2. Dobra, sprawdzę jak pachnie po ususzeniu i dam znać.

      Usuń
  10. Szkoda że nie mam jeszcze nawet kwiatków miodownika o nasionach nie wspominając, podzieliłabym się wysyłając każdemu zakochanemu w tym pięknym kwiatku ziółku. :) A o nalewce pomyślę bardzo, kiedyś zrobię, narazie dmucham chucham na to ziółko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie szkodzi, jak się rozrośnie to będą i nasionka i nalewka!

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)