czwartek, 14 marca 2013

Hanczyne kurki

Za pozwoleniem Hany, pokazuję Wam kurki, a w zasadzie całe szacowne stadko z kogutem na czele, które Hana stworzyła z myślą o wiosennym wystroju. Trochę jej zazdroszczę, bo u mnie świątecznych ozdób jeszcze ani widu, ani słychu i śmię wątpić, żeby się coś udało mi w tej materii zrobić. Do świąt przecież już całkiem blisko, a ja w czarnym lesie, żeby nie powiedzieć, że w czterech literach.



Ładne prawda?
Mnie się kojarzą na ludowo.

Zrobiłam też sobie dziś sałatkę z buraków według Hanczynego przepisu. Na pohybel krasnoludkom grasującym w mojej szafie, bo mam taka nadzieję, że buraki mnie dodatkowo nie utuczą. Była pyszna i stanie się moją sałatką zapychającą chodzące za mną głody.

Hana pewnie się podzieli przepisem, prawda Hanuś?

A jutro będą obiecane storczyki, które uchroniłam przed śmietnikiem, a które uratowane życie odwzajemniają od lat pięknymi kwiatami od marca po koniec lata.


niedziela, 10 marca 2013

Co ten pies wyrabia...

Niedziela dzień święty. Powinno się go spędzić zbożnie. Odpocząć, rosół ugotować, telewizję pooglądać, spacer jakiś zaliczyć, żeby kalorie spalić. Nic z tego. Od kilku dni spokoju nie daje mi SZAFA. Moja szafa i zgromadzone w niej ciuchy. Mówię Wam one chyba rozmnażają się przez pączkowanie, bo ostatnio przestały się w niej mieścić. Ponieważ do SZAFY przestały się mieścić nowe nabytki,  siłą rzeczy oblęgły drzwi w pokoju, sypialni, zajęły rogi kanapy i zaczęło mnie to zwyczajnie wkurzać. Dlatego też, dziś, nie bacząc na dzień świąteczny, po wypiciu porannej kawy zabrałam się za SZAFĘ. Wywaliłam jej zawartość na podłogę i.......usiadłam zrezygnowana. Patrząc na tą stertę piętrzącą się w przedpokoju doznałam uczucia miażdżącej bezsilności. Poczułam się tak strasznie staro i bez sił. Matko z córką, co ja mam z tym zrobić??? Wywalić? Takie fajne ciuchy??? Fakt, te przebrzydłe krasnoludki przez zimę złośliwie je pozmniejszały i dlatego w 90 % już są dla mnie za małe. Ale, jak schudnę na wiosnę? To będę żałować, że wywaliłam!!!!! Sterta łachów w przedpokoju leżała do południa......Omijałam skrzętnie przedpokój, ale wstyd mi się zrobiło, bo do młodego zachodzi ostatnio często ... "koleżanka" i ,co to dziewczę sobie o mnie pomyśli.  Łachmaniara jakaś z tej matki chyba.......Pomyślawszy "raz kozie śmierć" rozprawiłam się ze stertą ostatecznie. To do wywalenia, to do schowania, to do oddania i ........częściowo dylemat przerostu ciuchowego rozwiązałam.
Chwilowo to dobre określenie, bo znając życie już za jakiś czas nowe nabytki oblegną znowu drzwi......

A w tym czasie męska część rodziny dzień niedzielny spędzała, jak Bozia nakazuje, na samych przyjemnościach. Młody koczuje z "koleżanką", Wu skręca kolejne filmy z Mazur, a pies? No właśnie, a pies ma totalną labę.....
Pilnuje małżonka od samego ranka i wydaje się, że trzyma łapę na komputerze,żeby WU, żadnych niecenzuralnych kadrów do filmów nie przemycił.....




Od czasu do czasu zmienia pozycję i pilnuje szuflady, muszę chyba zajrzeć, co Wu w niej trzyma:))
Może oni jaki jakiś spisek szykują?? Ale jaki? Dzień Kobiet już przecież był.........






W sumie to żałuję, że weekend już " był minął", bo teraz to mam ochotę zwyczajnie odpocząć.......

sobota, 9 marca 2013

Mopek startuje

Mopek staruje w konkursie u Jasnej. Zabawa przednia, zdjęcia zwierzaków przesympatyczne. Miałam dylemat, które zdjęcie z tych tysięcy ( dosłownie) wybrać, ale dzięki pomocy Hany, w końcu się zdecydowałam.
Temat konkursu brzmi " Pies na spacerze".
Mopek bardzo lubi spacery, na dźwięk słowa "spacer" stawia uszy i już czeka w gotowości. Widząc smycz w ręku skacze w górę, jak szalony.




Lubi też bardzo wodę, nie żeby zaraz wskakiwać i pływać, ale tak dla ochłody, statecznym krokiem wchodzi w każdą kałużę, rów czy jezioro, robi "żabę" czyli tylne łapki rozkłada na boki i delektuje się chłodem. Przygląda się w tej wodzie z zaciekawieniem każdemu żyjątku, a ślimaki to nawet próbuje brać w zęby. Czasem siada zamyślony na pomoście i patrzy w siną dal.


Zabawom i gonitwom nie ma końca, szczególnie, jak znajdzie się w pobliżu przyjaciel. I, co z tego, że sporo większy?




Losowanie na pieski konkursowe od 16 do 21 marca.
Zapraszamy do zabawy:))

Lodowy świat

 Po kilku dniach wiosennej aury znowu wróciła zima. Mam nadzieję, że to już ostatnie  tej zimy lodowe obrazki.










Nie wiem, jak Wy, ale mnie zupełnie, ale to zupełnie nic się nie chce. Po głowie chodzą różne pomysły, ale do ich realizacji nie mam ani trochę zapału. Ciągle tylko coś podgryzam i chrupię i przesiadam się z fotela na fotel. Oczy się same zamykają, a przecież wstałam kilka godzin temu.....
Eeeeeeeeeeeeeeee do kitu z tą zimą:(((((

piątek, 8 marca 2013

Dzień Kobiet

Dzień Kobiet ma już ponad sto lat.
Za Wikipedią powtórzę tylko ,że za pierwowzór Dnia Kobiet przyjąć można obchodzone w starożytnym Rzymie Matronalia. Było to święto przypadające na pierwszy tydzień marca, związane z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Z okazji tego święta mężowie obdarowywali swoje żony prezentami i spełniali ich życzenia.
Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w Stanach Zjednoczonych.
W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla kobiet.


Wielu osobom Dzień Kobiet kojarzy się z czasami PRL–u i z wręczanymi wtedy masowo goździkami. Pamiętam jeszcze te czasy i oprócz goździków, albo tulipanów w zakładach pracy dostawałyśmy rajstopy, kawę czy czekoladę. Wypadało i nikt nie robił z tego żadnego larum wypić kieliszek wina, a nawet mocniejszego trunku. Po pracy często trunkowanie przenosiło się do najbliższego baru, a potem było rozwożenie podchmielonych pań do domów. Nawet Klienci przynosili po tulipanku, albo czekoladce byli nader mili, uprzejmi i szarmanccy. Niektórzy ośmieleni, korzystając z okazji próbowali umawiać się na randki:))

Po roku 1993 zaprzestano świętowania na szeroką skalę w zakładach pracy i troszkę się tego święta zaczęto wstydzić, że niby takie komunistyczne. A szkoda, bo teraz mamy sztampę, rutynę i procedury.
Jednak, co wytrwalsi nie złożyli broni i szastając nóżką całują rączki i zdrowia zza tulipana życzą. Ci nowocześniejsi ślą maile, choć to w firmach takoż zabronione, bo niby SPAM.

Jednak święto nie umarło, dziś widziałam sporo biegających Panów po mieście z bukietami kwiatów. Sama też zostałam obdarowana bukietem, a jakże, tulipanów i jeszcze jednym słodkim bukiecikiem w tonacji różowej.
Tradycyjnie też wypiję kieliszek wina, albo dwa. Jak tradycja to tradycja:))))

I choć dzień zbliża się ku końcowi to chciałam Wam wszystkim Babeczkom życzyć pogody ducha, zwariowanych pomysłów, zdrowia końskiego i dużo, dużo kwiatów od niekoniecznie jakiegoś Pajaca:)



Czy u Was też tulipany i goździki górą??
Buziaczki:)))