Niedziela dzień święty. Powinno się go spędzić zbożnie. Odpocząć, rosół ugotować, telewizję pooglądać, spacer jakiś zaliczyć, żeby kalorie spalić. Nic z tego. Od kilku dni spokoju nie daje mi SZAFA. Moja szafa i zgromadzone w niej ciuchy. Mówię Wam one chyba rozmnażają się przez pączkowanie, bo ostatnio przestały się w niej mieścić. Ponieważ do SZAFY przestały się mieścić nowe nabytki, siłą rzeczy oblęgły drzwi w pokoju, sypialni, zajęły rogi kanapy i zaczęło mnie to zwyczajnie wkurzać. Dlatego też, dziś, nie bacząc na dzień świąteczny, po wypiciu porannej kawy zabrałam się za SZAFĘ. Wywaliłam jej zawartość na podłogę i.......usiadłam zrezygnowana. Patrząc na tą stertę piętrzącą się w przedpokoju doznałam uczucia miażdżącej bezsilności. Poczułam się tak strasznie staro i bez sił. Matko z córką, co ja mam z tym zrobić??? Wywalić? Takie fajne ciuchy??? Fakt, te przebrzydłe krasnoludki przez zimę złośliwie je pozmniejszały i dlatego w 90 % już są dla mnie za małe. Ale, jak schudnę na wiosnę? To będę żałować, że wywaliłam!!!!! Sterta łachów w przedpokoju leżała do południa......Omijałam skrzętnie przedpokój, ale wstyd mi się zrobiło, bo do młodego zachodzi ostatnio często ... "koleżanka" i ,co to dziewczę sobie o mnie pomyśli. Łachmaniara jakaś z tej matki chyba.......Pomyślawszy "raz kozie śmierć" rozprawiłam się ze stertą ostatecznie. To do wywalenia, to do schowania, to do oddania i ........częściowo dylemat przerostu ciuchowego rozwiązałam.
Chwilowo to dobre określenie, bo znając życie już za jakiś czas nowe nabytki oblegną znowu drzwi......
A w tym czasie męska część rodziny dzień niedzielny spędzała, jak Bozia nakazuje, na samych przyjemnościach. Młody koczuje z "koleżanką", Wu skręca kolejne filmy z Mazur, a pies? No właśnie, a pies ma totalną labę.....
Pilnuje małżonka od samego ranka i wydaje się, że trzyma łapę na komputerze,żeby WU, żadnych niecenzuralnych kadrów do filmów nie przemycił.....
Od czasu do czasu zmienia pozycję i pilnuje szuflady, muszę chyba zajrzeć, co Wu w niej trzyma:))
Może oni jaki jakiś spisek szykują?? Ale jaki? Dzień Kobiet już przecież był.........
W sumie to żałuję, że weekend już " był minął", bo teraz to mam ochotę zwyczajnie odpocząć.......
Od kiedy TO się nazywa koczowaniem?
OdpowiedzUsuńZ szafą nie jesteś odosobniona, o ile to Cię pocieszy. Ten typ tak ma. U mnie w dodatku ciemno (w szafie), bo stara i głęboka. A że ciuchy się w niej rozmnażają przy współudziale krasnoludków, to wiem od dawna.
No bo obóz chyba rozbili, godzinami nie wychodzą z pokoju:))
UsuńHe, he, he, obóz! I cisza tam jest jak makiem zasiał, nie? Albo głośna muzyka?
OdpowiedzUsuńCisza...........i ciemno!
UsuńNormalna sprawa. Wejdź i sprawdź, czy nie trzeba podlać kwiatków.
OdpowiedzUsuńAle tam nie ma kwiatków!!!!
Usuńja nie wyrzucam! mam jeszcze takie z metkami, co to nie zdążyłam założyć a one się ścisnęły...no, ale ja mam dużą chałupę i ogromniastą szafę.
OdpowiedzUsuńale, żeby takie horrory ludziom na noc pisać o porządkach...jeszcze się zdenerwuję i w ogóle nie zasnę.
hihihi, 'cichą koleżankę' to ja przerabiałam kilka razy.
ostatnia została moją ulubioną synową!
To mi ulżyło, bo niepokój mnie bierze, czy nie zachorzeli:)
UsuńTeż tak mam z szafą i koszami, bo z szafami u mnie krucho. Rozmnożyło się wszystko, ale zwężone przez te skrzaty. Ja wywożę wszystko dla tych trochę mniejszych rozmiarów. Czasem szkoda ciucha, ale cóż robić. Ja chudnę tylko wtedy, gdy pozbędę się wszystkich za małych ciuchów. I nie mam znów co na siebie włożyć.
OdpowiedzUsuńA Mopek to już sam nie wie jak tu się ułożyć.
Pozy Mopka to zapowiedź, że czas mu do fryzjera. Zarośnięty, jak nie przymierzając, owca, i mu gorąco:) Leżakuje na podłodze, choć jego zwykłe ulubione miejsce to poduszki na łóżku:)
UsuńJak nie ma kwiatków, to rybki nakarm/kurze wytrzyj/przewietrz dziecku przed snem/posprzątaj w szafie. Na pewno siedzą sobie i audiobooków słuchają. Przez słuchawki, dlatego tak cicho i ciemno. Żeby się lepiej w akcję wczuć. Albo herbatki im zanieś.
OdpowiedzUsuńRybków tyż nie ma, kurze były wszak wczoraj starte. Może jak Pawlak wystawię drzwi, bo skrzypiały onegdaj?
UsuńTaaa, i radio napraw.
OdpowiedzUsuńI znowu się ciśnie na usta łuroczy zwierz a ciuchy.....przeszło mi już, bo wszystko przeliczam na serwetki, co nie znaczy, że jeśli mi się mieszczą w szafie to mam porządek. Szkoda, że nie przeczytałam wczoraj Twojego posta może też bym się wzięła w garść i poukładała, ale przecież będzie kolejna niedziela...
OdpowiedzUsuńWłaśnie, będzie następna. Jak z taką pogodą, jak ta, to może wyczyszczę resztę??
UsuńZa kilka dni bedzie nastepny /smiech/ i moze jeszcze lepszy!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Byle nie gorszy, a będzie ok:))
Usuńszkoda, ze nie mieszkamy bliżej, uwielbiam robić porządki w szafach i komodach, chętnie bym Ci pomogła.
OdpowiedzUsuńOjej, ojej to Ty jesteś ewenement:)) To ja w tym czasie bym Co coś w różyczki sprawiła:))
UsuńA ja robię ciuchowe porządki na jesieni...:-)
OdpowiedzUsuńJa ciuchowe porządki robię raz na kilka lat, więc to był poważny wyczyn. Jesteś Krysiu widać bardziej zdyscyplinowana:))
UsuńU mnie pies też z gatunku uwielbiających labę i przytulaski :-) Podziwiam ogarnięcie szafy, podziwiam :-)
OdpowiedzUsuńZ szafami to jakas prawidlowosc jest, ze sie robia za ciasne. Z drugiej strony, zamiast wyrzucac, mozna by kupic wieksza szafe... Tylko potem wiecej wyrzucania. Ja juz sporo powyrzucalam, ale jeszcze troche powinnam, bo tak naprawde to czlowiek chodzi w kolko w tych samych zestawach ciuchow a reszta lezy odlogiem. Mopek rozkoszny!
OdpowiedzUsuń