Stwierdziłam, że nie mam czasu na te wszystkie zabiegi oczyszczania kurzu z listków, skrupulatne podlewanie, dawkowanie odżywek. Białego storczyka, którego kupiłam do sypialni, szybciutko wyniosłam do pracy, bo po kilku dniach oklapł i widać było, że ma zamiar rychło zakończyć żywot. Postawiłam biedaka na parapecie i zapomniałam o nim. Za jakieś dwa tygodnie ze zdziwieniem odkryłam, że ma się doskonale. Stwierdziłam, że widocznie klimat biurowy (te fluidy, te pioruny energetyczne) pasuje storczykom i przywlokłam jeszcze kilka takich porzuconych przez koleżanki i znajomych.
I tak od lat przez większą część roku mamy w pracy parapety w pięknych storczykowych kwiatach.
Właśnie zaczęły swój spektakl.
Najdziwniejsze jest to, że nigdy nie były przesadzone, podlewam je raz na 1,5 tygodnia, ( jak nie zapomnę) nie stosuję żadnych odzywek. Będą tak kwitnąć do końca lata. Potem 2-3 miesiące odpoczynku i w grudniu - styczniu zaczynają puszczać nowe pędy z kwiatami.
To mój ulubiony " w kratkę"
A ten jest najstarszy, ma chyba 6 lat i masę kwiatów.
Biały ma wyjątkowo duże kwiaty. To ten z sypialni.
Postawiłam kilka razem, żeby było widać, jakie ładne.
P.S.
Jak widać nie potrzeba dużych zabiegów i znajomości hodowli, jak ma urosnąć to urośnie:)
No nie ??!
OdpowiedzUsuńJakie one są cudne !!
Normalnie klimat im w pracy odpowiada
i energie które tam latają :-)))
Szok, są przepiękne...
Mnemo, ściemniasz. Niemożliwe, w palmiarni byłaś na zdjęciach.
OdpowiedzUsuńNo przecie obiecałam, że dam fotki. Gdzie bym do palmiarni leciała, nawet nie wiem czy jest gdzieś w pobliżu. To moje huciane storczyki, jak bonie dydy.
OdpowiedzUsuńMusi tam mikroklimat mają sprzyjający. Wilgotność w powietrzu stosowną, bo one z powietrza dużo pobierają. Wilgoci znaczy się.
OdpowiedzUsuńWilgoci ni ma, ale stoją na parapecie, a pod nim kaloryfer i nie ma bezpośredniego słoneczka, jak w lesie tropikalnym. Słoneczko latem zagląda po 16.
UsuńNie ma wilgoci, bo ją zeżarły całą!
OdpowiedzUsuńNie uszyłam jajek dzisiaj, bo nie miałam kiedy. Za to zgubiłam spód do pizzy i torebusię z SH. Oraz soli nie mogłam w kuchni znaleźć. A, i telefonu, który na szczęście był w aucie. Sól z ziołami stoi na swoim miejscu, potrzebowałam bez ziół, wczoraj miałam w łapach. Ale się wściekłam! Siostra mi powiedziała, że dopóki butów nie znajdę w lodówce, nie jest źle. Postanowiłam tego się trzymać, zaraz lepiej mi się zrobiło.
A ja złapałam gwoździa w oponę,musiałam na kapciu do wulkanizatora jechać, szukałam zapalniczki, a przez cały czas ją w łapach miałam, na koniec zeżarłam nerwy, bo mi system w pracy pier..... i zaczął się weekend!!!! Robię pyszną zapiekankę, pachnie w całym domu i sałatkę z liści szpinaku z gruszką.
UsuńZapiekankę z czego?
OdpowiedzUsuńZ pyrków, jest pyszna, Stary czeski przepis, krasnoludki zacierają łapki. Bomba kaloryczna, ale przecież wczoraj jadłam buraki..... chcesz przepis? Zaskoczysz gości, smakuje wszystkim, choć wygląda troszkę jak jadło dla świnek.
UsuńDawaj, pewnie. Z jajkami i śmietaną oraz czosneczkiem?
OdpowiedzUsuńBez jajków.
OdpowiedzUsuńDuże ziemniaki obrać
Pierś z kurczaka rozbić na małe kawałki
obrać czosnek
śmietana 36 % - żółta z Łowicza
sól, pieprz, majeranek
Ziemniaki na tarce kroję w talarki, układam warstwę na dnie naczynia żaroodpornego, pieprzę, solę , kroję czosnek, daję majeranek na to rozbite kawałki kurczaka, solę, pieprzę, majerankuję. Potem kolejna warstwa ziemniaków i znowu mięsko, tyle warstw, ile zmieści się do naczynia. Ostatnia warstwa to ziemniaki. Całość zalewam ową śmietaną, kładę kilka wiórków masła i do jazda do pieca. w zależności od wielkości naczynia i warstw, piekę 1, 1,5 godziny w 180 stopniach. Ważne, aby dobrze przyprawić, ziemniaki bardzo wciągają przyprawy. Trzeba przed podaniem sprawdzić czy talarki ziemniaczane są miękkie. Można dawać z surówką z cykorii, ja mam dziś szpinakową.
Łał i niam. No, to krasnoludki będą dzisiaj miały masę roboty. Nie, żebym była złośliwa. Moja zapiekanka bez mięsa, ale z jajkami rozbełtanymi ze śmietaną. I z serem żółtym na wierzchu.
OdpowiedzUsuńRozmowa zeszła na kulinaria, a ja chcę tu dodac jeszcze, że piękne te storczyki. Zawsze mi się takie podobały. My mielismy dwa storczyki, dostaliśmy je z okazji ślubu (a bylo to dokładnie 5 lat temu), ale niestety padły - mieszkalismy wówczas na poddaszu starej kamienicy w centrum miasta. Były tam malutkie okienka, światła dziennego prawie brak, zimno i przeciągi więc niestety bidulki nie wytrzymały.
OdpowiedzUsuńNo to kiepski miały klimat, ponoć lubią też łazienkowe klimaty, byle łazienka miała okna.
UsuńA nie, bo u mnie w łazience (jasnej, z oknem) padły. Zaszkodziła im chyba para z prysznica.
UsuńTo masz teraz mniej do pakowania i przeprowadzania. A propos - kartony spakowane?
OdpowiedzUsuńAch to przeprowadzka???Rany, a tu taki mróz....
Usuńmam mało do pakowania, bo się wysprzedałam na allegro z nadmiaru gratów, ubranek dziecięcych i książek, których juz nie przeczytam. Czekam na odwilż. Do miłego!
UsuńRany skóry mi na brzuchu brakuje, ale się obżarłam....
OdpowiedzUsuńHa, ha, przygotuj buraki do rzucania w krasnoludki!
OdpowiedzUsuńPrzecież Magda nie przeprowadza się piechotą, ani furmanką!
moje dziecko które jest ogrodnikiem z wykształcenia twierdzi, ze storczyk powinien miec światło rozproszone i nie za ciepło. u niego storczyki kwitną od kilku lat prawie nieprzerwanie a mój kwitnie cały czas już drugi rok. nie wiem co mu jest....
OdpowiedzUsuńChroniczny rozkwit? To całkiem jak ja!
Usuńno popatrz! a myślałam, ze tylko ja....
UsuńJa cie, Mnemo, cudotworczyni czy jak (zz,zz) Cuda po prostu, faktycznie musi im byc dobrze w tej twojej hucie.
OdpowiedzUsuńTam atmosfera bywa burzliwa, może to lubią??
UsuńŚliczna, cieplutka, przytulna hutka...
OdpowiedzUsuńTiaaaaa, kocham hutkę, raz do roku, w okresie urlopowym. Nie no przesadziłam troszkę....
UsuńPadła Mnemo, rozpękła się. Albo któryś krasnoludek walnął Ją burakiem.
OdpowiedzUsuńChyba rzeczywiscie zapiekanka ja zmogla...
UsuńZwłaszcza, jeśli popiła ją czerwonym płynem o zawartości.
UsuńHana, Ty to jasnowidzką cheba jezdeś. Padłam, przyznaję się bez bicia i to bez czerwonego płynu....to ta zapiekanka mnie uśpiła:)
UsuńCudniaste storczyki,bardzo je lubię,ale nie mogę wyczuć ich preferencji.Raz to lubią raz tamto:)Fajny przepis na zapiekankę:)
OdpowiedzUsuńSmacznego:) Kalorii nie licz bo jest ich tam mnóstwo:)
UsuńBosz.., ale piękne są. Zawsze mi się podobały, ale żaden kwiat u mnie nie przeżyje więc nie próbowałam. Choć, jak tak czytam, to może by i przeżył jaki.
OdpowiedzUsuńA kaktusy? Ta to każde warunki zniesą:) Widziałam dziś owieczko w takim kazahcskim filmie narodziny owieczki, takie czarnej, jak Twoje. Zaraz pomyślałam, że tak właśnie odbierasz im te porody....
Usuńkazachskim miało być....
UsuńPiękna "sterczyki", ten w paseczki szczególnie.
OdpowiedzUsuńGeneralnie wyznaję zasadę, że kwiatek będzie rósł jak ma dobre otoczenie. Przesuszenie im nie szkodzi czasami nawet pomaga. Ale są takie odmiany, które nie lubią właściciela i nie będą rosnąć nawet jak na nie dmuchać i chuchać.
Widocznie w domu mnie nie lubią, a w pracy tak. Służy im ta atmosfera wiecznego pod.......wienia:)
UsuńO to mnie żaden storczyk jeszcze nie polubił, za to moja babcię kochają;)
OdpowiedzUsuńBo babcie mają cierpliwość, a my nie zawsze:)
UsuńPiękne. Ja też zwolennik sezonowych kwiatów. Nie lubię pamiętać o podlewaniu, nie lubię urządzać kąpieli kwiatom, nie lubię urywać suchych liści czy przekwitniętych kwiatów. Leniuszek ze mnie :p
OdpowiedzUsuńWitaj w klubie leniuchów kwiatowych:)))
OdpowiedzUsuńJa się staram z różnym skutkiem najbardziej się staram jak wiem, że jacyś goście przyjadą, bo co tu gadać kwiaty są ozdobą domu a potem różnie bywa. Ale ostatnio przełamałam się i one mi odpłacają urodą.
OdpowiedzUsuń