Za pozwoleniem Hany, pokazuję Wam kurki, a w zasadzie całe szacowne stadko z kogutem na czele, które Hana stworzyła z myślą o wiosennym wystroju. Trochę jej zazdroszczę, bo u mnie świątecznych ozdób jeszcze ani widu, ani słychu i śmię wątpić, żeby się coś udało mi w tej materii zrobić. Do świąt przecież już całkiem blisko, a ja w czarnym lesie, żeby nie powiedzieć, że w czterech literach.
Ładne prawda?
Mnie się kojarzą na ludowo.
Zrobiłam też sobie dziś sałatkę z buraków według Hanczynego przepisu. Na pohybel krasnoludkom grasującym w mojej szafie, bo mam taka nadzieję, że buraki mnie dodatkowo nie utuczą. Była pyszna i stanie się moją sałatką zapychającą chodzące za mną głody.
Hana pewnie się podzieli przepisem, prawda Hanuś?
A jutro będą obiecane storczyki, które uchroniłam przed śmietnikiem, a które uratowane życie odwzajemniają od lat pięknymi kwiatami od marca po koniec lata.



Kurki zwarte i gotowe do znoszenia pisanek :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńHanusia ma wyzwanie:) Hanuś jeszcze pisanki trza do kompletu:)
UsuńE tam pisanki to pikuś. Jutro będą.
UsuńPewnie, że się podzielę przepisem, gdyby ktoś chciał. Krasnoludki nie przepadają za burakami, zwłaszcza, jak się w nie rzuca.
OdpowiedzUsuńI nie zjada na raz całej paczki buraczków.........bo ja zeżarłam:)))Ale była pyszna!!!!
UsuńI znowu Hana wykazała się kolejnym talentem!
OdpowiedzUsuńPs. jutro przysiądę na zadzie i zrobię porządny wykrój osła i Ci podeślę. Sorki za opóźnienie.
Nie ma sprawy i tak zabiorę się za szycie na "wiosnę", bom po ciemku ślepa, jak kret.
UsuńEduszka niezawodna, jak zawsze...
OdpowiedzUsuńja! ja chcę przepis!
OdpowiedzUsuńi dlaczego hana nie ma bloga?
z takimi cudownościami, ehhhh, same utalentowane dziewczyny...
No własnie, ja też się pytam - dlaczego Hana nie ma bloga?
UsuńNamawiam ją od dłuższego czasu i nic!!!
UsuńLudzie, nie wiecie od jak dawna namawiam Hanę na bloga.... Jakiś front stwórzmy czy coś;)?
UsuńDziękuję Wam Dziewczyny Kochane! Nawet nie wiecie, jak Was uwielbiam! Blog dojrzewa, a póki co, szaleję sobie, jakbym go miała!
UsuńAle rozkoszne kurki!!!!!! I kogutki!!!!! Pisanki musowo. Buraczki tez poprosze. Nastepna kobieta Renesansu, kurcze, a czlowiek dwie lewe rece...
OdpowiedzUsuńOjtam Mika, dwie lewe, nie wierzę. Zaraz się okaże, że koniakowskie stringi to Ty!
UsuńHana przepis dziewczyny proszą:)
OdpowiedzUsuńKury czadowe, a te grzebyki mają zupełnie jak korony;)
OdpowiedzUsuńTrochę za duże mi się zrobiły, ale mniejsze z filcu trudno wyciąć. Może Księżniczka malutkimi paluszkami dałaby radę?
UsuńBo to są kury królewskie:)) Jeszcze im jaja mus dorobić:))
UsuńOtóż i on: Kupujecie paczkę gotowanych buraków w Lidlu (wszak wiadomo, że buraki bierze się z Lidla), jedną czerwoną cebulkę, ok. 25 dkg białego sera (tylko bez oszustw, chudy żeby był!), takiego twardszego, żeby się paciaja nie zrobiła po wymieszaniu. Potrzebna będzie też łyżka mniej więcej chrzanu i trochę zmielonego kminku. I 1/3 małej paczki słonecznika.
OdpowiedzUsuńBuraki kroicie na plasterki takie trochę grubsze, jeśli buraki duże, to plasterki na pół. Cebulkę siekacie i prażycie na patelni z odrobiną wody. Ona ma być zeszklona, nie usmażona. Wrzucacie do buraków. Na suchej patelni proszę uprażyć słonecznik ciągle mieszając, bo zaraz się przypala. Też wrzucacie. Teraz bierzecie jakąś miseczkę, wrzucacie do niej ser i dodajecie chrzan oraz kominek w ilości jak kto lubi, do smaku. I sru! Do buraków. Na koniec posolić i polać łyżką, lub dwoma oliwy z oliwek. Krasnoludki wypadają z szafy.
o ja cie, ale smakowity przepis. Jutro lecę do Lidla po buraki wszak mam (jeszcze) blisko.
Usuńjuż mi smakuje! akutat na zakupy jutro jedziemy to i do lidla mężusia zaciągnę, choć on mówi, że we wszystkich marketach to samo. no, zobaczymy. póki co smakuje mi choć nie jadłam. ser mnie zapcha mam nadzieję.
Usuńi dzięki ci dobra kobieto za przepis:)
Jak ktoś chce, może wrzucić kominek, ale z kminkiem smaczniejsze!
OdpowiedzUsuńRobiłam z pamięci i chrzanu nie dałam, ale i tak była smaczniutka. Jutro jadę po nową pakę buraków i będę dotąd jeść, aż krasnoludki pójdą precz o jeden numer. Tyle mi starczy. A do tego, żebym nie popadła w monodietę to jeszcze seler naciowy, dobrze filtruje:))
UsuńDziewczyny moje Edziotrix kury zobaczyła i mówi: Mama to my Panie Hanie założymy bloga. Pani Hana będzie nam wysyłała zdjęcia i teksty a my jej to będziemy umieszczać na jej blogu :))))) no się popłakałam ze śmiechu! Hana jak to Cię nie przekona do założenia bloga, to już nie wiem co. A tak na marginesie to właśnie moja młoda nauczyła mnie blogowania :))
UsuńTy Mnemo, uważaj, pisałam Ci, co mi się porobiło? Każdej się wydaje, że jej to nie dotyczy. Otóż i owszem, dotyczy!
UsuńJuż przerabiałam monodiety, pomidorowa na ten przykład i nic mi nie było. Tylko, że na razie to ja mam mentalną potrzebę na dietę, a fizycznie to mi żryć zwyczajnie chce. No mam takie głody, jak ciężarna. Teraz zapycham czarną dziurę w żołądku jabłkami, kiślem i jagodami goji. Dziś mnie w pracy kusili kurczakiem z rożna, ale się oparłam. Dzielna byłam no nie!!!
UsuńStraszszsznie...
UsuńChętnie przystaję na propozycję Młodej Twojej, bo szczerze mówiąc, zniechęcają mnie te zawiłości techniczne.
OdpowiedzUsuńMnemo, z chrzanem to dopiero jest pychotka!
To podeślemy Ci blogo-tutka na maila :)
UsuńHana to jest paskudnie proste, to założenie bloga, jak bonie dydy. Sam Cię poprowadzi. Ino zacznij, a zobaczysz:)))
UsuńE tam , akurat. Nie znasz moich możliwości w tej dziedzinie.
UsuńŚliczne te kurki.
OdpowiedzUsuńMnie też się kojarzą na ludowo...
Matko, słuszne mam obawy. Co to jest blogo-tutek?
OdpowiedzUsuńDzięki Jasna.
Tutorial, jak założyć bloga:)) Tutek to takie krok po kroku.......
UsuńA, rozumiem. Ale technicznie to ja tępak jestem.
OdpowiedzUsuńTu masz pomoc: http://edodatki.pl/porada-dla-webmasterow/jak-zalozyc-bloga-na-blogger-com
Usuńna onecie nie zakładaj jest do kitu, lepszy bloger.
Dzięki, pomyślę jeszcze, zobaczę, czy to upierdliwe...
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam Dziewczęta Moje za towarzystwo i pogawędkę. Muszę przemyśleć te zawiłości techniczne, więc muszę się wyspać. Dobranoc!
OdpowiedzUsuńPa, słodkich technicznych snów:))
UsuńZapachniało Wielkanocą!Fajne grzebyki mają te kurki!
OdpowiedzUsuńNo, takie królewskie korony:))
UsuńCiekawe czy kurki jajka wielkanocne zniosa.../smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Piękne kurki. Buraczki uwielbiam, wypróbuję. Mam tylko pytanie: Co to są buraki z Lidla? ;(
OdpowiedzUsuńPojawiły się w Lidlu jakiś czas temu, takie zapakowane próżniowo, już ugotowane i gotowe. Bardzo wygodne i smaczne. Niczego tam namieszać specjalnie nie mogli (łudzę się, że próżnia jako konserwant wystarcza), bo są w całości.
UsuńDzięki za miłe słowa.
To samo, co wino z Biedronki:)))
Usuńsliczne stadko!! takie kurki można miec....nie ma z nimi kłopotu, choć i pożytku, poza piękna ozdobą oczywiście- też niewiele:-))
OdpowiedzUsuńale nastrój robią super!
Ja dziś odrabiam zaległości, bo wczoraj z mej niwy wróciłam przed północą. Rozkręciły się dziewczyny tak, że chyba następnym razem śpiwór wezmę, coby nocą nie wracać przez knieje i bory.
OdpowiedzUsuńKurki cudne. Podobne, ale nie tak ładne też szyłyśmy w pewnej wsi i dziś kurczaki będziem szyć i zajączki. Hano, czy buraczki muszą być koniecznie z Lidla? Lubię buraki w każdej postaci, ale u mnie one nie pomagają na krasnoludy. Pozdrawiam Hanę i Mnemo.
P.S.
Dlaczego Hana jeszcze nie ma bloga??????
Owieczko, oczywiście, że nie muszą być z Lidla! Wedle reguł sztuki powinny być upieczone w piekarniku. Raz to zrobiłam, piekły się ze 2 godziny, a i tak były twardawe. Potem je po prostu gotowałam w całości i ze skórką, zanim odkryłam te z Lidla. W krasnoludy spróbuj rzucać co mniejszymi burakami!
OdpowiedzUsuńDzięki za komplementa!
Chyba jestem winna wyjaśnienie w sprawie buraków z Lidla - poszłam skrótem, wydawało mi się, że każdy to wie, ot durnowata...Spójrzcie Dziewczyny wyżej, na odpowiedź dla Dorki.
OdpowiedzUsuńJa żartowałam przecież z tym pytaniem, wiesz przecież. Mam swoje buraki jeszcze do dziś, i to w ogrodzie. Zakopane nie przemarzają, choć dziś trudno je wykopać, bo mróz jest całkiem, całkiem.
UsuńA bloga to dlaczego nie ma? Choć ja to nie powinnam pytać, bo niby mam, ale jakbym nie miała.
A ja sobie dziś kupiłam w Lidlu, a wcześniej miałam tarte w wióry z Marcpola:))
UsuńHana tutka obejrzałaś???
Poważnie Owieczko? Buraki w ziemi nie marzną? Bo pietruszka i marchew to wiem, ale buraków nie testowałam.
UsuńKurki jak prawdziwe,przepis ciekawy,wypróbuję.Na przedwiosniu najbardziej tęsknię za świeżym koperkiem,dzisiaj kupiłam w mieście 3 kalarepki i słuszny pęczek koperku.Zrobię na niedzielę surówkę do obiadu,niech zapachnie wiosną.
OdpowiedzUsuńKalarepkę obrać z skórki ,zetrzeć na dużych oczkach tarki,też zetrzeć 1-2 kwaskowate jabłka,dodać dużo posiekanego koperku/mrożony nie pasuje/,troszkę szczypiorku,2 łyżki majonezu,sól do smaku,wymieszać .Można nie dodawac jabłek tylko zakwasić do smaku sokiem z cytryny.Surówka,która nigdy nie zostaje na talerzach po obiedzie na przyjęciach.
Patrz, a jaka prosta! Szkoda, że nie mam kalarepki. Bo koperek mam.
UsuńO to i ja zrobię, lubię kalarepkę.
UsuńCałkiem mnie wygłupiłyście z tymi burakami. Dorka pyta, co to są buraki z Lidla, Owieczka czy MUSZĄ być z Lidla, jeszcze inni czy ze sklepu, bo przecież nie z pola, a tu się okazuje, że tak, w polu/ogrodzie też rosną! A ja głupia myślałam, że tylko w Lidlu i to od razu w tytkach.
OdpowiedzUsuńMnemo, jeszcze nie zaglądałam do tutka, w Większym Mieście byłam po buraki i ser oraz filc, bo wszystko mi się skończyło. I teraz spać mi się chce strasznie, a tu zakupy mus rozpakować, nie cierpię tego.
Miałam głupi pomysł rano, żeby wyłączyć lodówkę, rozmrozić i umyć. Gratuluję sobie, że zapomniałam to zrobić. Teraz musiałabym myć!
OdpowiedzUsuńBoszszsz, nie trawię mycia lodówki. Dobrze, że nie wyłączyłaś, te szufladki, półeczki.
UsuńJa tez jestem w czarnej d... z ozdobami i jakoś w ogóle nie mam ochoty ich robić.
OdpowiedzUsuńWszystko dlatego ,że nadal wszędzie zima i święta wydają się baaardzo odległe.
koguciory odlotowe ,chociaż nieloty :):)