A ta bukietowa jeszcze nie.
Mróz i wiatr doprowadza mnie do szału. Chciałam na spacer, a jak już poszłam do chciałam zaraz do domu. No nie da się spacerować w taką pogodę. Tak mi kuper zmarzł, że musiałam go szlem w drodze powrotnej owinąć. Na dodatek zaatakowała mnie wiewiórka. Chciałam jej zrobić zdjęcie, a ona podbiegła i wspięła się po mojej nodze, jak po drzewie, narobiłam wrzasku a ona zwiała na drzewo, Chyba chciała orzeszka.
Jeszcze tylko pawie się napatoczyły po drodze, to zgrabiałymi palcami zrobiłam im fotki i jazda czym prędzej w domowe pielesze. Mówię Wam, nie ma jak w ciepłym domku.
Z dekoracji świątecznych mam takie stadko w koszyku i obawiam się, że to już wszystko, bo wena i energia mnie opuściły i cholera wie, kiedy znowu się pojawią.
A teraz idę pomedytować w pozycji horyzontalnej na sensem takiej upierdliwej zimy pod koniec marca.
P.S.
Oznak wiosny nie widziałam żadnych. Wszystko zakute lodem i znieruchomiałe z zimna. A żeby to gęś "kopła" taką wiosnę. Pozdrawiam Wszystkich czujących się podobnie.
hihihi..wyobraziłam sobie ciebie jak zrzucasz biedną ,wygłodniałą wiewióreczkę:)))))))))) ale ja też narobiłabym rabanu:)
OdpowiedzUsuńmój mąż mówi, ze jest odwilż. a ja wysilam wyobraźnię do granic możliwości i nie cholery tej odwilży nie widzę....
OdpowiedzUsuńOdwilż, powiadasz... Chyba Mężu oczy zwilgotniały od wpatrywania się w śnieg.
Usuńu mnie jest zero na termometrze, no na zewnątrz, i właśnie zaczął sypać śnieg...no to ja już sama nie wiem...
UsuńA wiewiórki? Obsiadają Cię wiewiórki?
UsuńPiękne tace - bukietowa jest super :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Wiewiórki się przestraszyć! No naprawdę, pora na zmiany, najlepiej pogodowe. Mój poleciał z aparatem w plener - kozak! Mnie tu dobrze i stąd też dobrze widać. Fajne masz stadko i bardzo piękne tace!
OdpowiedzUsuńWiewóra minęła gromadkę rodziców z gromadką dzieci wyciągających rączki z orzeszkami i pocwałowała wprost na mnie, jednym susem skoczyła na moja nogę, jak wrzasnęłam to czym prędzej zwiała. To było zupełne zaskoczenie:))
OdpowiedzUsuńWięcej dziś na zewnątrz nie wychodzę, strajkuję.To jest jakiś spisek pogodowy.
czy ty mnemo jesteś podobna do pnia drzewa? tak sie pytam....
UsuńŻe niby taka gibka, wysoka i sucha?
UsuńTak było latem,jak pisze Hana, teraz przez te cholerne krasnoludki w szafie raczej jak wierzba, taka siodłata:))
UsuńTo swojsko i przytulnie!
UsuńWiewiórka to był znak, a Ty nie zrozumiałaś. Ona Cię zobaczyła i pomyślała sobie: "O Mnemo z szalem na d... idzie, to znaczy, że wiosna blisko!"
OdpowiedzUsuńMoże się w ten szal na d...sku chciała schować? Że niby taka dziupla zaciszna?
UsuńO to, to! I puszysta...
UsuńŚliczne te pawie i wiewióreczka, ale ja się z domu nie ruszam dopóki nie będzie wiosny...
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, czy z głodu nie padniesz, to się nie zanosi na wiosnę:)
UsuńTeż bym narobiła pisku gdyby mnie wiewiórka napadła :-) U mnie, na przekór zimie, poustawiane jajeczka, kurczaczki, baranki. Do tego dzisiaj posiałam rzeżuchę, a w poniedziałek mam zamiar zaatakować OBI w poszukiwaniu bratków i prymulek :-)
OdpowiedzUsuńTace śliczne, obie :-)
Dziękuję. A potem prymulki wysadzisz sobie do ogrodu. będą rosły całe lata, tez tak robię:)
UsuńCzy jestem jedyną co korzysta z chwili i się cieszy tą spóźnioną zimą? Trzeba po prostu zamienić ze sobą święta, bo Gwiazdka ostatnio rzadko bywa biała, i już będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńNo może nie jedyną, ale chyba w mniejszości:)Nie zamienię za nic, bo kiedy ja się Mazur doczekam??
UsuńMnemo, nie zalamuj sie, no przeciez w koncu nie ma jeszcze epoki lodowcowej, w koncu to swinstwo stopnieje! I dopiero bedzie radocha! Zwierzatka masz bardzo ladne, tace kwiatowe i tego sie trzymaj. Wiewiorki tez pewnie zglupialy, zapasy zezarte a tu zielonego ani widu, no to decyduja sie na desperackie kroki. Pomyslala sobie : Chrzanic wasze orzeszki (to do dzieci), Mnemo wyszla, to na pewno cos ma lepszego, przeciez z pustymi rekami by nie szla! A tu wot, rozczarowanie... A moze wziela twoj szal za duzy ogon i pomyslala, ze to taka duza kuzynka (zz) Nie poddawaj sie deprechom, przetrzymamy ja i to biale!
OdpowiedzUsuńBuuuu o tej porze w zeszłym roku Kaczorówkę już wietrzyłam i szalałam z grabiami:(( Tak mi brak ruchu, bo wczorajszego skakania po oknach nie liczę, umyłam, ale czuję dziś w kościach. Chciałam im wziąć orzechy, ale były w domu tylko takie złocone z Bożego Narodzenia.A Ty Mika nie masz dość tego dziadoskiego zimna?
UsuńNo pewno, ze mam dosc, tylko ze mi moze troche latwiej, bo ze wzgledu na trudnosci w poruszaniu w zimie prawie nie wychodze, tylko do lekarza i dentysty :)) A, przepraszam, w czwartek bylam w teatrze. Zza okna inaczej wyglada, no i grzeje w domu jak opetana. Chyba zemdleje, jak przyjdzie rachunek za gaz...
UsuńJa też ciepłolubna. Moja mama, jak był jeszcze piec węglowy w kuchni, to tak hajcowała, że blachy były czerwone i pewno 30 stopni, przy piecu, a już za drzwiami w sieni mróz:))Stąd to przyzwyczajenie do ciepełka.
UsuńNo, u nas tez byly piece weglowe, w kuchni cieplutko a w ubikacji tylek odmarzal.
UsuńI myl sie czlowiek w misce cale lata.
Ja już dwa razy kupiłam "ostatni" transport węgla - a właściciel składu opałego jakoś podejrzanie szczęśliwy z tej aury;) a tace hitowe;)
OdpowiedzUsuńMoja siostra też dokupiła, palić trzeba, jak w grudniu. Chłop od wyngla szczęśliwy, górole szczęśliwi ino nom już po kokardkę tyj zimy. Kurna, a przed wojna palili chrustem i chojarkami, jak oni wytrzymywali. Jak u Jalu Kurka, w zalodzonej szybie wizjerki chuchali. Choć ja też pamiętam, jak się ciepłym pieniążkiem w zalodziałej szybie robiło otworek.
UsuńE tam, i on zaraz zamarzał. Jęzor przyłożony na mrozie do klamki dawał dłuższe efekty.
OdpowiedzUsuńDaj spokój, przyłożyłam kiedyś jęzor do barierki na moście....
UsuńChyba każdy ma za sobą podobne doświadczenie.
UsuńHi, hi, ja znalazlam kiedys w dziecinstwie w sniegu takie dziecinne zelazko oczywiscie polizalam... Cala skora z jezora mi zlazla.
UsuńBo dzieci muszą sprawdzać organoleptycznie, kiedyś pouczana przez mamę, żeby nie wąchać zawartości słoiczka z białym proszkiem, powąchałam w ukryciu, a to był amoniak:)))
UsuńDlatego dzieciom nie wolno zakazywać. Trzeba powiedzieć Kretowatej, bo może Ona o tym nie wie?
UsuńJa jak dzis pamietam ta swoja walke wewnetrzna, bo mama uprzedzala, zeby nie lizac metalu na mrozie, ale chec sprawdzenia byla przemozna:)
UsuńJesienią cieszyliśmy się jak dzieci, że tak ciepło, i że oszczędzamy na opale. Zaiste, strasznie zaoszczędziliśmy. Jak tak dalej pójdzie, będziemy palić do maja. A z wioskowych chałup dym coraz czarniejszy.
OdpowiedzUsuńZaczynają iść w ruch opony???
UsuńSądząc po smrodzie, nie tylko.
OdpowiedzUsuńGłupie ludzie, bo oszczędniej.
UsuńŁadnie Ci wychodzi deku, cracki śliczne:)
OdpowiedzUsuńJa bym zawału dostała po takim ataku rudej.
Dziś Palmowa, byliśmy w pobliskim kościele, dzwoniliśmy zębami. Za palmę robiło kilka gałązek bazi i gałązka już pączkującego w domowym ciepełku bzu, przewiązałam to koronką. Zielone kiście bzu prawie się obsypały; mąż twierdził, że te co się ostały to przymarzły.
A co na to zimno żurawie, co już przyleciały? Gdzie się podziewają?
Buziole
PS. w ub. roku w gości upiekłam ciasto z czekoladową polewą i przybrałam świeżymi przebiśniegami, na które przysiadały pszczoły!
hi hi hi juz widzę Twoją i wiewióry minę,obie w ciężkim szoku!!!
OdpowiedzUsuńTace piękne, wiosenne jak na porę roku przystało,tylko za oknem cosik na wiosnę nie wygląda!
Pozdrawiam :):)
No i co że zimno, gdy wspomnienia o jęzorach wesołe,chociaż gdy mi przymarzł do barjerki na moście darłam się jak opętana.
OdpowiedzUsuńNo, do kitu jest. Mnie nawet wiewiórki nie chcą atakować:)))) A na drugi raz zabieraj orzechy ze sobą:)))
OdpowiedzUsuńWiewiórka chciała sobie łapki ogrzać, jak można ją było tak potraktować ;). Nie ładnie, za to tace wielkiej urody.
OdpowiedzUsuńSłodka wiewiórka, a taca to dzieło sztuki :)
OdpowiedzUsuńTaca w róże na żywca to dopiero wygląda!
OdpowiedzUsuń