Ostatnio na kanale Planete odkryłam ciekawe filmy dokumentalne. Nie zawsze mam czas obejrzeć cały film, ale i tak wspaniale się wtedy relaksuję.
Dziś trafiłam na film o Indianach Zoe. Ich życie pokazuje, jak moglibyśmy żyć, gdyby dostęp do dóbr przyrody był nieograniczony, a religia nie zmieniała relacji i postaw ludzkich.
Żyją w grupie i dzielą się pracą, obowiązkami, żywnością, opieką nad dziećmi i starszymi. Nie mają żadnego wodza, przywódcy, ani szamana.
Indianie Zoe z natury są dobrzy, spokojni i przyjaźni.
Nie są znane u nich kary, jeśli ktoś, coś przeskrobie, to delikwenta się łapie, powala na ziemię i...łaskocze tak długo, aż ten się roześmieje. Wygląda to raczej na terapię niż karę, prawda?
Dzieci są bardzo grzeczne i radosne. Muszą być zawsze w zasięgu domostwa, nie wolno im się oddalać, bo deszczowy las jest bardzo niebezpieczny. Indianie Zoe nie noszą ubrań. Wydawałoby się, że poruszając się wśród gęstych zarośli powinni mieć jakieś szramy, blizny, ale nic z tego, ich ciała są gładkie i aksamitne. Przemykają wśród tego gąszczu sprawnie, szybko i niepostrzeżenie. Kobiety nacierają swe ciała czerwonym barwnikiem, który ma działanie antyseptyczne. Każdy Zoe, nawet małe dzieci ma przebitą dolną wargę, w którą jest wsunięty drewniany kołek - ozdoba.
Nie mają pisma, a całą wiedzę, w tym medyczną przekazują sobie ustnie.
Plemię Zoe nie marnuje dobrodziejstw przyrody. Biorą z niej tylko to co niezbędne. Wierzą, że wszystko w naturze posiada duszę. Pracują 2 godziny dziennie!! Nie posiadają żadnych zbędnych przedmiotów, oprócz tych, co pozostały po misjonarzach...
Resztę czasu spędzają na rozmowach, zabawie z dziećmi, wylegują się w hamakach.
Coraz więcej ludzi walczy o ich niezbywalne prawo do zamieszkiwanych przez nich ziem, integralność plemienną, kulturową, językową. W latach 90 -tych ubiegłego wieku, usunięto z ich terenów misjonarzy, których obecność znacząco wpływała na życie Zoe. Przestali być samowystarczalni, korzystali z dóbr otrzymywanych z misji i byli oczywiście indoktrynowani.
Środowisko w którym żyją nie jest łatwe, dużym zagrożeniem są jaguary. W filmie pokazana jest ceremonia pochowania jednego z współplemieńców zabitego przez tego drapieżnego kota.
Dziś do Indian Zoe mają dostęp tylko nieliczni naukowcy. Plemię jest chronione przed kontaktem z białym człowiekiem i cywilizacją.


A fotek świntuchów jest mnóstwo na moim profilu. Także możesz czerpać do woli. Proszę jednak, żebyś informowała że te maluszki, których mnóstwo w necie, rosną bardzo szybko i że to nie są łatwe zwierzęta domowe. Moda na świnki się rozprzestrzenia a później roczne lądują w schroniskach albo są wypuszczane w lasach - bo urosły za duże. Ania miała ważyć 25kg a już obecnie waży koło 50. Najlepiej odsyłać do grupy Mikroświnki. Tam można znaleźć merytoryczną wiedzę na ich temat. Wszystkiego dobrego








