Dlaczego Masza i kasza?
Czasem tak się w życiu dzieje, że wszystkiego jest za dużo.
Jak tej cholernej kaszy, którą uwarzyła Masza. Kłopoty się piętrzą, a inni chcą świętego spokoju i idą grać w szachy.
I przestawiają te pionki i dedukują, jakby tu wyeliminować...
I tak sobie, ja Masza, powtarzam:
* myśl pozytwnie
*wszystko mija i to minie
* co ma być to będzie
Ale, w zakamarkach głowy kłębią się te myśli, jak ta kasza wyłażąca z garnków, a co mnie te myśli sponiewierają to moje.
Ile nocy można nie przespać?
Ile można wisieć na sedesem i wyrzygiwać stres?
Ile godzin, dni, tygodni można trwać w zawieszeniu?
Masza jest zmęczona i chciałaby odpocząć, być odrobinę szczęśliwa i mieć taki zapał, jak kiedyś.
A swoją drogą zachęcam, jeśli ktoś nie zna, do obejrzenia filmu:)
O rany! Ale zmiany!
OdpowiedzUsuńNiech bedzie Masza z kasza albo bez. :)
Jaki fajny film.
OdpowiedzUsuńI co Maszą Cię mamy nazywać od tej pory?
To na M i to na M choć mi się będzie trudno przestawić.
UsuńA film fajny, dzieci go uwielbiają, to taka bajka trochę w starym stylu. Sama z chęcią go oglądam. I jeszcze Roszpunkę.
Uwielbiam te bajki! :)
UsuńFajna bajeczka, ale faktycznie ile można ....kaszy?
OdpowiedzUsuńWspółczuję i życzę Ci oddechu, odpoczynku, a dawny zapał sie znajdzie.
Ojej... Znam ten stan. Oby szybko minęło.
OdpowiedzUsuńMaszę znam od dawna:)
Bo masz dzieciuszki, a one tą bajkę bardzo lubią. Oglądasz z nimi?
UsuńPewnie, że oglądam! Ja też ją lubię:)
UsuńOoo, ale zmiany :)
OdpowiedzUsuńMoże przyszedł w końcu czas na radykalne zmiany? Nie tylko na blogu?
Trzymam kciuki za nie.
To się okaże, mam nadzieję, że wkrótce.
UsuńNie znałam bajeczki, pouczająca ;)
OdpowiedzUsuńZapętliłaś się Mnemo, trzymam kciuki aby Ci się udało od tego zdystansować. Wierzę, że dasz radę :)
Zdystansować? Nie da rady, niestety:(
UsuńPooglądaj sobie inne odcinki Masza jest świetna.
znam wyrzygiwanie stresu :/
OdpowiedzUsuńżyczę Ci, kochana, byś mogła od tego uciec!!!
♥
No to mnie kochana rozumiesz...
Usuńoj, biednaś TY :( taki stress w choróbsko Cię jeszcze wpędzi, nie da się od niego uciec? próbujesz, rozpuszczasz wici, inna praca chyba by się przydała? wiem, że czasy ciężkie, ale ślij i szukaj, jeżeli to o to chodzi!
OdpowiedzUsuńOby tylko nie choróbsko, ale też mnie to martwi, wszak dzierlatką nie jestem, a długotrwały stres potrafi narobić szkód...
UsuńRach ciach, i wiej stamtąd, żeby aż kurz leciał ! Kiedyś też musiałam podjąć taką decyzję. I mimo strachu o przyszłość okazało się, że było to bardzo mądre posunięcie. ... A huta zawsze jakaś się znajdzie. Wiolałabym, żeby głowę zaprzątały Ci projekty kapliczek, czy Mnemoludy !
OdpowiedzUsuńEwo też bym wolała, a one leżą i kurzem zarastają. I to nie jest brak czasu to jest brak energii, wiary w sens.
UsuńTo co dzień o Tobie pamiętam wyjmując klucze z szafki. :)Poczytam a zmiany fajne.
OdpowiedzUsuńJak fajnie:) Dobrze się szafka sprawuje?
UsuńMnemo!! no i chyba teraz b4edziesz spokojniejsza, ciesze sie, ze bedziemy dalej mogli Ciebie czytac...a Masza!!! to ulubiony serial SofiFofi, calymi dniami potrafi jej przygodami sie bawic , sama sobie umie znalezc go na tablecie, oglada i sie smieje do rozpuku! mimo, ze nie jest dla niej to jezyk zrozumialy, po prostu sytuacje dla niej sa bardzo zabawne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie wiem czy te zmiany wystarczą...jeszcze mam inny, awaryjny plan.
UsuńOglądałaś z Fofi bajkę, super prawda?
Bajke berdzo lubie. I Ciebie tez. Trzymam kciuki, zeby wszystkie zmiany sie udaly i trybiki wskoczyly we wlasciwe miejsce. jakby co, to bardzo Cie tu do mnie zapraszam, nasze wino, niezle na stres, Sprawdzilam;)
OdpowiedzUsuńKasiu ♥♥♥
UsuńAch Alzacja, ach wino...boszsz, ale byśmy się sponiewierały po francusku...
Ty wyrzygujesz, a ja zajadam...;/
OdpowiedzUsuńI też chciałabym trochę bardziej na spokojnie, by nikt ode mnie nic nie chciał...
Poza tym gdzieś obiło mi się o moje małżowiny:
Wszystko przemija
nawet najdłuższa żmija.
Wino też mam. Smaczne i mocne i na pewno boli po nim głowa ;))
Dla ścisłości, najpierw zajadam, potem wyrzyguję. Nocą.A rano flak, obolały i spiczniały.
UsuńSłyszałam o tej żmiji.
Nie mów, że Cię huta tak poniewiera. Ja to się już wstydzę, bo ile można...ale mam te swoje powody dla których jeszcze musze to znosić...
Wszystko po trochu...
UsuńKwintesencja życia ;)
Strasznie mi ciebie żal. Stres jest zabójczy. Wiem, bo sama ostatnio bardzo chorowałam z nerwów. To na dłuższą metę jest bardzo groźne. Może jakieś ostre cięcie?
OdpowiedzUsuń