niedziela, 13 listopada 2016

W łóżku ze świnią.

Ponoć tytuł ma być chwytliwy, żeby czytających przyciągnąć:)
Tym razem nie tylko tytuł, ale i zdjęcia będą wabiły i przyciągały.
Należę do takiej fejsbukowej grupy traktującej o ludziach, którzy ze wsi uciekli do miasta. Ludziska mądre tam są w doświadczenia i tematy poruszają różne. Udzielają też porad, jak masz jakiś problem. Ot, zadałam pytanie, jak ocieplić w  Kaczorówce podłogę i posypały się porady, do wyboru do koloru. Fajnie, może kiedyś mi te porady będą przydatne.
Czasem ktoś pokaże, jak żyje sobie na swojej wsi, inny wstawi śmieszny tekst własnej produkcji, jeszcze inny pochwali się swoimi zwierzakami. Ogólnie atmosfera miła i życzliwa. Uchachać też się czasem można.
Jakoś tak kilka dni temu jedna z dziewczyn z grupy pochwaliła się swoimi zwierzakami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pokazała świniaki, które zamiast w chlewie żyją sobie w chałupie, na dodatek, o zgrozo, śpią z właścicielką w łożku.
Możecie sobie wyobrazić tą burzę!!
Posypały się komentarze idące w setkach. Jedni byli za świniami w łóżku inni wręcz przeciwnie. Mięsożercy starli się z wegetarianami, nagle ktoś przypomiał sobie o regulaminie grupy, dostało się adminom. Admini poszli na urlop i zostawili komentujących na placu boju samych, żeby się wykrzyczeli. Jak wrócili i uściślili regulamin to wywalili z grupy właścicielkę świnek, bo grupa ma służyć życiu na wsi i rozwiązywaniu problemów wiejskich, ale bez "durnych" fotek typu, świnka  w łożku, piesek, kotek, focia domku w śniegu, kwiatkach, itd, itp.
A mnie się szkoda tych świniaków zrobiło. Wiecie dlaczego? Bo przypomniały mi się moje dziecinne marzenia. Kiedy byłam małym glutem byłam zafasycynowana małymi prosiakami. Tak, jak kotami, psami i wszelkimi innymi zwierzakami.
 U nas w domu, zawsze chowało się dwie świnki, wiadomo z jakim przeznaczeniem. Najczęściej żywot kończyły w okolicach świąt.
Kiedy ojciec przywoził z targu małe prosiaki to siedziałam przy ich kojcu i obserwowałam godzinami. Koleżanki, których rodzice prowadzili większe gospodarastwa miały lepiej. Miały swoje prosiaki, w ilości "nastu", bo tyle maciora potrafi urodzić. Zakradałyśmy się do chlewa, jak rodzice nie widzieli i gapiłyśmy  na maluchy wielkości dłoni dorosłego faceta. Leżały te prośki w świetle lampy ogrzewającej, przy wielkiej jak smok maciorze, różowiutkie, czyściutkie i ja bardzo chciałam takiego prośka mieć. Nawet kiedyś dostałam od ojca chrzestnego prośka z krzywym łbem ( nie nadawał się do niczego w wielkiej hodowli), ale mowy o trzymaniu go w chałupie oczywiście nie było. Prosiek wyrósł na sporego bekona i skończył marnie, tak, jak wszystkie inne prośki w okolicach świąt. Długo łykałam łzy, że niby mój prosiek, a poszedł pod nóż.
Teraz ta "fanaberia" mogłaby zostać spełniona, gdybym mieszkała na wsi, bo trzymanie mikroświnek w domu coraz mniej dziwi. Oczywiście nie ma świnek wielkości ratlerka i trzeba się liczyć z tym, że taka mikroświnka rośnie bardzo szybko i  może ważyć nawet 60 kg.
Świnie są inteligentne, czyste i urocze. Patrząc na zdjęcia Ani i Henia jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że lepsza taka świnka w pościeli niż byle jaki facet.

Na pokazanie fotek mam pozwolenie Kasi, która napisała do mnie tak:


Ja nie bardzo mam na to czas. I tu nie chodzi o jakąś reklamę. Niczego nie hoduję, nie sprzedaję... Mnie tylko chodziło o to, żeby pokazać, że świnia to nie zwierzę głupie i brudne i że nadaje się tylko do jednego. Kocham te zwierzęta i chciałabym, żeby ludzie postrzegali je inaczej. Jeśli udało mi się pobudzić do myślenia i zastanowienia się choć jedną osobę, to i tak wykonałam zadanie. Działam dalej. Grup jest całe mnóstwo😌 A fotek świntuchów jest mnóstwo na moim profilu. Także możesz czerpać do woli. Proszę jednak, żebyś informowała że te maluszki, których mnóstwo w necie, rosną bardzo szybko i że to nie są łatwe zwierzęta domowe. Moda na świnki się rozprzestrzenia a później roczne lądują w schroniskach albo są wypuszczane w lasach - bo urosły za duże. Ania miała ważyć 25kg a już obecnie waży koło 50. Najlepiej odsyłać do grupy Mikroświnki. Tam można znaleźć merytoryczną wiedzę na ich temat. Wszystkiego dobrego❤




Jeśli któraś z Kurek chciałaby zobaczyć więcej zdjęć i filmików z udziałem Ani (to ta większa czarna dama) i Henia ( ten mniejszy, łaciaty) możecie zerknąć na fejsbukowy profil Kasi.

Profil Kasi

I grupa, którą założyła Kasia KLIK  można w luźnej atmosferze pogledzić o świnkach, pieskach, kotkach i różnych problemch.

No i jak Kurencje? Lepsza taka świnka w łożku od byle jakiego faceta?

24 komentarze:

  1. w łóżku by mi się takie maleństwo nie zmieściło, ale jak ktoś lubi to dlaczego nie? fajne świnki, choć ciut gabarytami się różnią, (póki co?) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łóżko, łóżkiem, ale masz pokoje! No i kocurek miałby towarzystwo. Miluś by się chyba zdziwił:)

      Usuń
  2. No niby fajne, ale nie trzymała bym domu jednak za duża na moje metraże.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego biorąc świnkę do mieszkania trzeba to dobrze przemyśleć. Lepiej im w wiejskim domu, gdzie latem po podwórku sobie poryją i pohasają. Widziałam w mieście śwnikę na smyczy, mieszkała w bloku, tylko nie wiem, czy dalej mieszka...wtedy była mała.

      Usuń
  3. W łóżku to ja zdecydowanie wolę być sama, ale nie jestem przeciwna hodowaniu świnek w charakterze domowego pupila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam ortodoksyjna nie jestem, mam chłopa i psa w łożku, a że chłop też nie ortodoks to jakby się świnia pojawiła też by kołderki uchylił:)

      Usuń
  4. dls mnie byloby za ciasno. poza tym i ja i slubny chrapiemy, ale jakby sie trafila swinka,, to bym jej wygodne lozeczko wymoscila i kocykiem przykrywala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana Ty nie mów "trafiła", życzenia się spełniają. Na ten przykład, dawno temu, kiedym jeszcze na wsi mieszkała, siedzę sobie z koleżanką na schodkach naszej chałupy, dzieci sobie biegają, pies też, a ja wzdycham...chciałabym mieć królika, tyle zielska rosnie, marchewy też... i nagle od strony płota, za którym pole było, kica w moją stronę królik...biały taki. Maluch. Nie no, nie wierzę mówię do koleżanki. Patrzę a on prawdziwy, zdrowy. Zaniosłam do domu, ale zaczął się dobierać do kabli i bobki zostawiał. No to mu wymościłam w pustym kurniku kwaterę. Mieszkał tam ze dwa lata, zrobił się wielki. Miałam problem, bo w tym czasie zapadła decyzja o przeprowadzce, co tym królem zrobić. Sprawa się rozwiązała sama, choć nieszczęśliwie. Chyba pojadł mokrego sianka, bo go strasznie wzdęło i pewnego ranka znalazłam martwego bidusia.

      Usuń
    2. o matku bosku! Juz tak nie bede mowic....hrehrhe

      Usuń
  5. U mnie na Ursynowie jeden Pan chadza ze świnką na smyczy. Zwierz jest pokaźnych rozmiarów bynajmniej nie miniaturka. I nawet zdobył jakąś nagrodę.
    Straszne zacietrzewienie i nienawiść i ten brał dystansu przecież, ktoś może kochać coś na co my jesteśmy uczuleni i na odwrót!!! A tak łatwo nakręcić złość I po co, żeby się chociaż od tego chudło "a złość piękności szkodzi"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to może zaglądająca tu Grażynka i Ania widują czasem świniaczka. One też z tych rejonów:)

      Usuń
  6. Wyrosłam w prawie wiejskim gospodarstwie i pamiętam jak babcia przywiozla z targu małe prosiaki i wypuściła w kuchni. BY lam zaskoczona, że maluch bawią się jak małe kotki i psy.
    Niemniej jednak nie wzięłabym do łóżka nawet najbardziej sympatycznej świnki. I gdzie one robią kupki? Nauczone jak pieski, że na spacerze? W domu bym nie zniosła, obrzydliwa jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnia brudzi tam gdzie mieszka, jeśli nie ma wyboru. Te nauczone, wychodzą na zewnątrz.Podobno nie zdarzają się im "wpadki". Psie niespodzianki też potrafią nieżle waniać, wiem, bo czasem Mopciankowi się przytrafiło.

      Usuń
    2. Kocie też niczego sobie. Zanim żwirek wchłonie zapach, nieźle daje po nosie. Tyle, że wiem że nie wdepnę.
      Spać lubię sama.

      Usuń
  7. Ładne te świnki! Nas już jednak za dużo w łóżku. Kładziemy się we dwoje, a budzimy pięcioro + kot. Mam wbite łokcie w żebra, a kota czasami na głowie. Jeszcze świni brakowało:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się do dobrych człowieków wszystko pacha. Nawet w łożku nie zaznają spokoju:)

      Usuń
  8. Ja tam uważam, że nic nikomu do tego, kto kogo w łóżku trzyma :) Świnki urocze :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to chodzi. Niech każdy robi, jak uważa i śpi z kim chce:)

      Usuń
  9. Totalnie powiewa mi to, kto i jakie zwierzę ma w domu, o ile jest dobrze traktowane. Nie podoba mi się jedynie trzymanie w domu zwierząt niebezpiecznych, bo to już nie jest sprawa wyłącznie ich właściciela. Jadowite węże, pająki i inne krokodyle czasem uciekają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bojam się takich. Pająki brrr, ja się zwykłego boję. No i jak do takiego się przytulić, albo węża jadowitego.

      Usuń
  10. Też nie rozumiem tej wrzawy ... i czytałam, że świnie to bardzo czyste zwierzęta, tyle, że w ciasnych kojcach nie mają jak tej czystości utrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdego zwierzaczka można pokochać miłoscią wielką, to i swineczkę!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)