Co więcej trzeba? Czas naładować akumulatory na długą jesień i zimę, nawdychać sosnowego powietrza, nacieszyć oczy zielenią i zebrać siły na wiosenne zasuwanie:))
Zebrany na spacerach wrotycz i ukończone "dzieła", butelka po winie biedronkowym i puszka po kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno dla ptaków.
Sierpniowe zielsko niczym u Schulza w "Sklepach cynamonowych", gdzie " Splątany gąszcz traw, chwastów, zielska i bodiaków buzuje w ogniu popołudnia. Huczy rojowiskiem much popołudniowa drzemka ogrodu. Złote ściernisko krzyczy w słońcu, jak ruda szarańcza; w rzęsistym deszczu ognia wrzeszczą świerszcze; strąki nasion eksplodują cicho, jak koniki polne"Glany syna wciąż dobrze służą gruboszom, który to już rok? Jednak nie ma jak to buty ze skóry.
Grzyb - dziwoląg spotkany na spacerze.
Bagno, a może zaraz przejdzie tędy dinozaur?
Altana w budowie i moje niedorozwinięte słoneczniki na pierwszym planie.
Fajny taki leniwy czas, kiedy można się pogapić, podumać.....
OdpowiedzUsuńDecu pięknie komponuje się z otoczeniem. A wrotycz uwielbiam wąchać:). Co roku zbieram i suszę, żeby mi zimą pachniało. Ale ten rok jakiś nienormalny - nie zbierałam. Może jeszcze nie wszystko stracone. A do kompletu jeszcze krwawnik:)
Piękne zdjęcia i okolice. Altana zapowiada się uroczo, a słoneczniki może jeszcze zdążą.... Pozdrawiam serdecznie!
leniuchowanie jak najbardziej doskonałe...
OdpowiedzUsuńcałuski
J.
Szkoda, że krótkie:)
Usuń