"Lud z lekka zdębiały" takie imię oficjalne będzie nosił candowy ludek, tak postanowiliście. Głosujących było niewiele, zaledwie 8, składam to na karb upałów, bo pewno zamiast siedzieć przy komputerach plażujecie:) Popieram i sama bym tak zrobiła gdyby nie obowiązki służbowe, które mnie w tym upale trzymają w mieście. Na numer 8, propozycję Grarzynki, która prowadzi bloga Decoupage wieczorową porą i robi cudne rzeczy, głosowały 3 osoby. Oczywiście po losowaniu prawowita właścicielka i tak nazwie go sobie, jak będzie chciała:)))
A ja jeszcze tylko 3 dni i też udam się na troszkę urlopu i już się z tego cieszę. Egzystowanie w tym upale w mieście jest koszmarem, asfalt się topi, ciało wiecznie mokre, robić nic się nie chce. Na Mazurach, mam nadzieję, podekupażuję sobie troszkę, mam kilka rozpoczętych rzeczy w tym jednego "większego zwierza". I koniecznie muszę odpocząć, odespać, odleżeć, pobyć w samotności, bo na ten rok koniec już z urlopami, a jesienią szykuje mi się dużo, dużo nowych obowiązków zawodowych. Naładowanie baterii jest niezbędne. Tak, że będę głównie przebywać w towarzystwie sosen i ptaków, które gromadnie przychodzą do mojego karmnika, a ja potrafię się gapić na nie od wczesnego świtu.
Przychodzi sójka z tegorocznego lęgu ( taka jeszcze nie w pełni opierzona) i jest tak spokojna o swoje bezpieczeństwo, że potrafi przychodzić do poidełka nawet jeśli ja siedzę od niego 3 metry. Pokrzykuje tylko na mnie ostrzegawczo i łypie oczkiem.
Dzięciołek,nazywany, Łudi, ma dziwną metodę podchodzenia do karmnika od dołu, zapowiada nadejście charakterystycznym okrzykiem, a potem bezceremonialnie wypędza jedzące towarzystwo i sam się obżera.
Nie boi się go specjalnie dzwoniec, który w tym roku gromadnie przychodzi do karmnika i poidełek i śmiało mogę powiedzieć, że w tym roku mamy ptasi rok dzwońca. W zeszłym roku był kowalika, ale w tym roku nie przychodzą wcale.
Może jeszcze zobaczę, co słychać u bocianów, które zrobiły sobie dwa gniazda na kościele w niedalekiej wsi, muszę się śpieszyć, bo lada chwila będą się szykować do odlotu. Nie do wiary, dopiero, co przyleciały i marzły na zaśnieżonych łąkach.
Pewnie wcielę się jeszcze raz w rolę klowna ( czego się nie robi dla radochy dzieci), ale na tym już chwatit.
Tego "pana" ze zdjęcia poniżej usunę siłą nawet z należnego mi miejsca i jak już mi się znudzą dekupażowo, ludowo, szyciowe zajęcia to będę leżeć odłogiem i oddawać się błogiemu nicnierobieniu i gapieniu się na zachód słońca w ciszy i spokoju.
Bo w planch to ja jeszcze szycie mam, ot choćby serduszek takich .....
Coś mi się jednak wydaje, że tydzień na to wszystko to za krótko........

Miłego urlopu życzę:)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuńuprzedzam lojalnie, że na mazurach też upalnie. wprawdzie asfalt się nie gotuje, ale ciało mokre.
OdpowiedzUsuńu mnie jakiś wróblowaty rok, innych ptaków nie ma.
bocianów też w tym roku mało, czytałam, ze 90% młodych niestety zginęło.
pracowitego urlopu życze!
Na Mazurach mi upał nie przeszkadza, mam prysznic ogrodowy to, co chwila siup i już jest lepiej. Ty doskonale wiesz, jak to w mieście wygląda w upał.....
UsuńA z bociankami to prawda, u mojej siostry musieli przyjechac i zdejmowac z gniazda całkiem już duże pisklę, bo padło, a matka nie dała go rady z gniazda już wyrzucić...
Fajnie, że masz tam odskocznię od codzienności i koszmaru miasta.
OdpowiedzUsuńPlany masz ambitne, ale to chyba dobrze. Wyjdzie, jak zawsze, w praniu, co się da zrealizować.
Przyjemności :))
Masz rację nie wyobrażam już sobie takiej odskoczni nie mieć, ale całe lata nie miałam.....
UsuńPozdrówka
Ja też już odliczam dni do urlopu a w tym roku kierunek na mazury, choć nic jeszcze nie ustalone ani zarezerwowane :(
OdpowiedzUsuńNa Mazurach jest wszędzie cudnie, no może oprócz kurortów takich, jak Mikołajki, ja nie lubię tak w tłumie....coś pewnie znajdziesz. Gdybyś wcześniej dała znać to bym namiary jakies dała, w miejscu gdzie cisza i spokój, a do sklepu 2 km, ale teraz to po ptokach.....
UsuńMy na Mazury , zawsze, choć w te i z powrotem. Bo las, bo woda bo pięknie. Cudowne zdjęcia. A pot leje się, bo lato, a miało go prawie nie być.
OdpowiedzUsuńI teraz, co roku ma być gorzej, ponoć. Ja tam lubię ciepło, najlepiej na Mazurach:)
UsuńLud z lekka zdębiały to bardzo dobre imię dla Luda. Gratuluję Ance Wrocławiance! Mnemo, tak sama w tej Kaczorówce? Oj, trzeba uważać na płoty i drabiny. A ja na swoim urlopen przeszłam w niedziele jednodniowy kurs dekupażu i zaczyna mi się coraz bardziej podobać :)Miłego twórczo-relaksacyjnego odpoczynku!
OdpowiedzUsuńDekupażem się można zarazić, zobaczysz, złapiesz bakcyla i o niczym nie będziesz mysleć tylko, żeby się tym zajmowac:)
UsuńA w Kaczorówce to ja nie jestem sama, ale i przy ludziach mozna z drabiny dupnąć:)
Gościom zakaż wstępu, odpoczywaj sama. Ja w przeciwnym zmierzam kierunku - do Zakopanego, do Miki, ha!
OdpowiedzUsuńAle Ci dobrze, pociągiem? Baw się dobrze i ucałuj Mikę:)
UsuńNie, nie pociągiem, musiałabym tyrpać się 12 godzin w tym upale i z przesiadką, coś Ty! Do Wrocka mam niedaleczko, potem autostrada do Krakowa, a potem już tylko Zakopianka...
UsuńMikę wycałuję siarczyście!
Fajne fotki ptasiorów. Ja mam jaskółcze gniazdko nad oknem sypialni. Okno wygląda przez to tragicznie. Sąsiedzi radzą, że trzeba je zrzucić: oszaleli chyba, młode odchowają, polecą sobie, to okno doprowadzę do porządku. A jak komuś się nie podoba to niech nie patrzy: nasz dom, nasze okno i nasze jaskółki ;)
OdpowiedzUsuńMoja siostra miała jaskółki w garażu, jak pojechala do pracy to zaczeły budować, jak wróciła to juz częściowo miały zbudowane. Przez cały sezon miała garaz uchylony, a samochód przykrywała starym kocem, bo oczywiście waliły kupy na niego, ale gniazdko ostało i wychowały się w nim pisklęta.
UsuńJa bym też nie zepsula gniazda.
Nazwa luda coś mi mówi a zwyciężczyni gratuluję. Trochę mi szkoda, bo u mnie na ganku łyso, więc taki łysiol by si przydał. Nie ma lepszego odpoczynku, niż odpoczynek w samotności.
OdpowiedzUsuńGrarzynko, ale jestem gapa, przepraszam i już poprawiam.......ale mi dyskretnie zwróciłaś uwagę!!!!!!
UsuńI to na razie jest tylko wybranie imienia, a losowanie luda dopiero się odbędzie.
Fajnie, że jeszcze masz tydzień luzu przed sobą. Hana ma rację, trzeba by ograniczyć trochę życie towarzyskie i się wyciszyć, poleniuchować, ptaszki pooglądać... Dzięciołek rozkoszny! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMnemosyne nic się nie stało przecież to Twoja zabawa i twoje zasady i nic nie musiałaś. Ale to miłe. Dzięki.
OdpowiedzUsuńO, ptaszkowo się zrobiło :-)))
OdpowiedzUsuńProszę wygłaskać tego pana z leżaka :-)
Wypoczywaj Kobietko, bo tego miasta to Ci nie zazdroszczę ;-)
OdpowiedzUsuńCmok!
zdjęcia są rewelacyjne !
OdpowiedzUsuń