niedziela, 25 sierpnia 2013

Jak Mnemo wzięła się do dzieła.....

W końcu się wzięła, bo ta skrzynia to już doczekać się nie mogła na skończenie. A czekała rok, może nawet dwa, już nie pamiętam....
Kupiłam ją w jakimś budowalnym, była ostatnia, z wystawy. Nie zniechęciło mnie nawet to, że była ciutkę uszkodzona. Takie drobiazgi to już sama umiem naprawić, trochę wikolu, jakiś wkręt i po sprawie. Za to cena grubo poniżej stówki. W sumie to chorowałam na taką porządną, dębową i najlepiej, żeby była stara. Nawet widziałm kilka takich na pchlich targach, ale cena, jaką sobie życzyli sprzedający była zawsze zaporowa. Czekajcie, pomyślałam, już ja sobie zrobię sama skrzynię.....no i zrobiłam:))
Gdzieś mam zdjęcia, ale nie chce mi się szukać, więc uwierzcie na słowo, to zwykłe sosnowe deseczki, żadnych ozdób nic, surowizna.

Zawlokłam skrzynię do Kaczorówki, rozłożyłam na trawce przybory i poszło....... Teraz stoi w "czerwonym październiku" w towarzystwie drewnianych ludów i wygląda tak:





Wróbelek elemelek dostał się w ciężkie ramy złocone, ramka stareńka i wydawałoby się, że nie pasuje do przaśnych deseczek, ale w sumie fajnie to wygląda.


 Z prawej strony wisi jeszcze Eustachy, ale nie zmieśił mi się w kadrze.
Eustachy miał wypadek. Pewnego wieczora, siedzę w Kaczorówce, nagle przychodzi Sms, moje dziecię pisze " Mamo Eustachy popełnił wczoraj o 23 samobójstwo"....
Normalnie się wystraszyłam, dzwonię więc do nadawcy smsa i drżącym głosem pytam, co się stało?
Ano Eustachy nagle i bez zapowiedzi rypnął ze ściany na podłogę, podrywając na nogi śpiące dzieci i sąsiadów poniżej, a w wyniku tego upadku pozbawiał się jednego ucha i rączki.
Do reanimacji doszło już po naszym powrocie z Kaczorówki.



No to teraz wizja lokalna z mazurskiego warsztatu pod chmurką.
Pierwsza wartwa bejcy.

 Przyklejanie dekorów.

 Testowanie nowego miejsca, a nuż będzie można tam pospać.......


 Druga warstwa bejcy, ciemniejsza.


Zaczynamy bielić pastą wybielającą.


 Bez miedzianej szczotki, nie da rady. Taka szczotka to odkrycie roku, świetnie wydrapuje z rowków nałożoną pastę i uwydatnia słoje w drewnie.


 W ogrodowej scenerii, z hortensjami ładnie gra.


No, to byłoby na tyle, idę pobielić sobie głowę, czas wielki, bo odrosty uuuuuuuu, ale drapać miedzianą szczotkę nie będę:))



37 komentarzy:

  1. Wow, Mnemo, cudo Ci wyszło. Aż mnie zazdrość skręca.

    P.S.

    Wybacz, że nie napisałam com napisać miała. Jakoś się pozbierać nie mogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee, nie szkodzi, wiem żeś zabiegana. Chyba mam złą podpuszczkę bo mi się jakaś kaszka robi a nie skrzep, a wg netowych przepisów robię.

      A za wow dziękuję:))

      Usuń
    2. To Ci wyślę moją wraz z instrukcją obsługi.

      Usuń
    3. Będę zobowiązana Ci bardzo:)

      Usuń
  2. Bardzo fajna skrzynia ci wyszła i świetnie się komponuje z ludkami. Wróbelek w ramie wygląda cudnie, anioł też. Cały przedpokój teraz jest trochę jak galeria sztuki:)) Biedny Eustachy,, pozdrów go ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galeria sztuki powiadasz.....ale reszta to graciarnia:))

      Szkoda mi trochę tych ram, bo mam kilka,solidne i stare. Ale wystrój mi się już troszkę opatrzył, teraz rządzą deszczaki w przedpokoju:)

      Usuń
  3. Skrzynia, rewelacja !!!! Aranżacja przedpokoju też kapitalna :) Uwielbiam starocia... takie wykonane przez siebie także ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedpokój zwie się "czerwony październik", troszkę już czasu minęło od malowania a brudu nie widać...... kolorek się sprawdza:)

      Usuń
  4. Dlaczego szkoda Ci ram? Od wiszenia nic im się nie stanie? Skrzynię podziwiam drugi raz i drugi raz się zachwycę - jest śliczna! A Mopek wygląda jak samochodowy piesek na półce z tyłu. Taki wiesz, co głową kiwa.
    A kurtki, buty, parasol i cały ten bajzel gdzie trzymasz? Zawsze tak tam ładnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda mi ram, bo je zdjęłam, wisiały wcześniej z grafikami Wu, teraz wisią te deszczaki. A ramy do przechowania za szafki nocne, w kącie siedzą, bo nie mam gdzie ich wsadzić. Mopek jest maskotką nie wiedziałaś? Dziad jeden własnie mi wlazł na kolana i muszę z nim klikać ......nie chce zleźć...
      To nie koniec mojego mocno pokręconego przedpokoju, jest jeszcze taki odcinek w którym jest duża szafa przesuwana i tam cały bajzel. Nie chciałam niczego na wierzchu, jak smażysz kotlety to potem kurtki jadą kotletami o rybach nie wspomnę......buty też tam się mieszczą..... no prawie....

      Usuń
    2. A, to rozumiem! Też tak robię, z tym, że chowam do obory.

      Usuń
    3. Ta Twoja nieoceniona stodoła.......ja mam piwnicę, ale nie trawię tam chodzić, sama nigdy nie byłam, brrrrr

      Usuń
  5. PS. No wiesz, korbol na "Archipelagu Gułag"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak miałam pod ręką, bo se jeszcze raz podczytywałam.....nie chciało mi się włazić na górkę po atlas grzybów, jest większy i grubszy, ale .......

      Usuń
    2. Hano, przepraszam że tutaj, ale co z pieskiem?

      Mnemo - cudna ta skrzynia!

      Usuń
    3. Dziękuję:))

      Odpowiem troszkę w Hany imieniu, psiulek ma się dobrze. U Hany nie może mieć inaczej.....

      Usuń
    4. Czyli zostaje? :) Rany, co za historia! Kochana Hana! Nawet się rymuje. :)

      Usuń
    5. Właściciel się nie znalazł jeszcze, więc piesek ma u Hany przystań, dalej się zobaczy.

      Usuń
  6. To wykorzystanie książek mnie nieco poraziło;)
    mam taka sama skrzynię, ale nic z nią nie robię, bo ją wymienię na kufer, jak tylko uzbieram na "zaporową cenę";))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic jej się nie stało:) Nie dopuściłabym, a dekor przycisnąć musiałam :))

      Usuń
    2. No wiem, wiem, ale wiesz co??? Może pomyśle o tej mojej skrzynce i przerobię ją jednak... na pewno nie dzisiaj:-)

      Usuń
    3. Zdziwiłabym się gdyby to było dzisiaj:)) Ale kto wie, nogi w miskę i do roboty, Kret potrafi:))
      Skrzynka nabierze uroku po przerobieniu taka sosnowa mdła jest no nie? I mnie żadną miarą nie pasowała....

      Usuń
    4. I sosna brzydko się starzeje, jeśli nie jest porządnie za(od)barwiona.

      Usuń
    5. Żółknie...w poprzednim mieszkaniu miałam takie mebelki, pod książkami inny kolor tam gdzie nic nie stało inny, w łatki nromalnie i takie miękkie, każdą rysę znać. Wyjechały do Kaczorówki i czekają na renowację....

      Usuń
    6. Chciałam ja zdekupić, ale myślę nad motywem...

      Usuń
    7. Ja przykładałam różne motywy, ale doszłam do wniosku, że będzie bez, ma dekory i starczy. Najbardziej pasowały mi róże. Nie wiem też jak serwetka reaguje na pastę bielącą, wolałam nie kombinować. Nie zabezpieczałam też lakierem, bo pastę bardzo mocno wydrapałam tą szczotką jest rewelacyjna i zostawia taką poświatę na drewnie. Całość dobrze wypolerowałam szmatką. Ale z fajnymi motywami tez będzie wyglądać ciekawie.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. :))szkoda, że nie potrafię tak od podstaw zrobić skrzyni.

      Usuń
  8. cuuuuudna skrzynia! dobrze, ze z Ustachym już wszytko dobrze..:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarz pierwszego kontaktu wziął go w obroty iszybko naprawił:))

      Dziękuję:)

      Usuń
  9. Kurczr, to okazja Ci się trafiła. Świetnie wyszła metamorfoza. Muszę ja też odkurzyć swoją pastę bielącą. Zapomniałam już jakie fajne efekty wychodzą...

    OdpowiedzUsuń
  10. ale superaśna! masz rękę do drewna :)
    dobrze, że Eustachego udało się odratować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zabrzmiało poważnie "masz rękę do drewna", ale miło mi to słyszeć:)

      Buziaki:)

      Usuń
  11. I wyszło cacuszko. Świetny pomysł, mam taka komodę...

    OdpowiedzUsuń
  12. No to się do roboty wzięła nie na żarty! Cudne cudo! A miedzianą szczotką to czemu drapać się nie będzie? Może jaki efekt równie cudny byłby! :D

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)