Zostawia się na tarasie 6 zamrożonych kotletów schabowych na noc, żeby odmarzły.
Rano znajduje się pusty worek foliowy i resztkę jednego kotleta przy płocie, a kota pod drzwiami.
Potem już idzie szybko, bo kot nieustannie domaga się jedzenia. Łazi, ociera się o nogi i robi miauuuu, miauuuu.
Nie dasz jeść, jak tak się wdzięczy?
Nie dasz jeść, jak wskakuje na kolana i włącza traktorek?
Nie dasz jeść, jak przychodzi do ogniska i Cię grzeje, bo wieczory jeszcze rześkie?
Nie dasz jeść, jak dogaduje się z Twoim psem, a nawet go, pierdłę ustawia? Bo to on MUSI najeść się pierwszy?
Dasz, dasz...
I dajesz, choć kotlety zabrał sobie sam.
Nie jest wybredny.
Kocia puszka smakuje. Najlepiej cała na jedno posiedzenie.
Wylizać ją trzeba do czysta.
Soku pomidorowego też spróbujemy.
Lubimy też szynkę (ściągnąć ze stołu).
Dzielimy się z pieskiem. Piesek z zazdrości też ugryzie, choć miska swojego żarcia nietknięta.
Tu widać zbrzuchacenie kotka, bo to już trzeci dzień obżarstwa, a pierwszego dnia był cienki, jak karteczka.
A jak się najemy to się bawimy.
Wylegujemy na słoneczku i kokosimy. Pazurkami zaczepiamy, ząbkami próbujemy capnąć.
Pozujemy.
A wieczorem śpimy w chałupce na podusi. Super imprezka, zostajemy do środy:)
I tak przez trzy dni miałam kota, o swoim domku zapomniał. Ślady obżarstwa było widać tu i ówdzie, na grządkach w postaci kupek kory, albo piasku ładnie zebranych w stożek. Po kociemu chował swój urobek. Daleko nie odchodził.
Na odjezdne zostawiłam mu dwie miski jedzenia. Starczy na dzień, dwa. Pewno wróci do swojego domu. Ma go za płotem.
A ja myślę, że będę miała kota na głowie podczas każdego pobytu w Kaczorówce.
Pierwszy raz się trafił taki cwaniak. Inne przychodziły w nocy, jak duchy wyłaniały spod domku, porywały zostawione jedzenie i czmychały, albo w nocy buszowały w śmietniku. Ten czuje się, jak u siebie.
Nawet przy obiedzie próbował jeść z jednego talerza z Wu.
Psa ignorował, czasem tylko prychnął, jak mu Mop zbyt agresywnie podwąchiwał tył. Ale jedli w zgodzie wielkiej.
Jedno jest pewne, trzeba pilnować jedzenia, cud, że się nie rozchorował po tych 5 surowych kotletach:)


Przeczytawszy tytuł pomyslałam Mnemo że to Ty się brzuchacisz ;))
OdpowiedzUsuńKoteczek podobny do Myka :) Tak go wystawnie gościłaś , ze na bank bedzie Cię nawiedzał :)) Już czuje się jak u siebie :)
Ja nie miałam czasu:)
UsuńAle zaraz, zaraz, kulinarnie też się brzuchaciłam, miałam kucharza z pomocnicą na pokładzie:) I podtykali pod nos, to, jak się nie brzuchacić?
A to sprytne kocisko. Wiedział gdzie się zaczepić. Pewnie mu się w swoim domu nie przelewa. Chyba też bym mu kradzieże wybaczyła.
OdpowiedzUsuńMa konkurencję, starszego kota, bo ten to jeszcze młodziak.Nie ma roku. Starszy kot go przegania i pewno zjada większą część jedzenia.
UsuńKoty dostają suchą karmę, pewno też łowią myszy i ptaki. Las za płotem mają.
Omatulu, jam też pomyślała, żeś zbrzuchacona z Mazur wróciła! Hrehrehre!
OdpowiedzUsuńKotek jest cudny i też się dziwię, że z obżarstwa się nie pochorował. Co będzie z nim zimą?
Tak szybko, po trzech dniach bym się przecież nie pokapowała:) Tytuł miał być chwytliwy:)
UsuńOn jakby dna nie miał, bez przerwy jadł. Tylko tej szynce rady nie dał w całości, bo wczesnej też już jadł.
On chyba w typie Twojego Czajnika, straszny łobuz:) Wszędzie go pełno, ciekawskiiiii i zaczepny. Już mnie zaczął zza krzaka atakować, jak przechodziłam. No cudak.
Wróci do domu, za płot. Śpi w piwnicy. Ja mu dałam wyprawkę, jak był malutki, koszyk z podusią. Może jeszcze go ma?
to się dorobiłaś kota:)
OdpowiedzUsuńBom głupia, trza było ścierą pognić;)
UsuńNo to Mop się skocił;) Ale że taka zgoda - szok;)
OdpowiedzUsuńMop to psie dziecię, które nie zna chłodu, głodu, kocha wszystkich. Nigdy nie musiał konkurować. Kotki uwielbia, tylko one o tym nie wiedzą. Zastanawiamy się, kiedy zaczną razem sypiać w koszyczku:)
UsuńCo Ty! On sam nie dalby rady zezrec 5 kotletow, pol wsi wezwal na uczte, a i pewnie Mop sie dolaczyl na sepa. :)))
OdpowiedzUsuńSam zeżarł. W nocy. Mop w tym czasie był w łóżku razem ze mną i spał snem psa sprawiedliwego.
UsuńNa fotkach kotek wyglada tak, jakby był Wasz od zawsze :)
OdpowiedzUsuńU siebie ma suchą karmę a tu, permanentny bankiecik...
Zaprzedał się bez reszty.
To taki mały "rusek", idzie tam gdzie korzyść, czytaj żarcie. Możliwość spania na piernatach i zabawa też mu się chyba podoba.
UsuńA już myślałam, że go do stolicy zabrałaś ! Fajny jest :) I z Mopkiem się dogaduje !
OdpowiedzUsuńNa kota jeszcze nie jestem gotowa, te wyjazdy, a przecież już jest pies. Na emeryturze będzie czas na kota:)
UsuńFajny kotecek :)) Cwaniurek jeden. Odmawianie kotu jedzenie to dobre ćwiczenie asertywnosci, wiem coś o tym ha,ha :)))) Tyle, że z naszym staramy się trzymać dziennej normy, rozkładając ją na cały dzień i noc, żeby coś w tej miseczce było. Ale i tak, jak poczuje świeżą pyszną kiełbaskę ze słoika na ten przykład, to trzeba się podzielić ;) albo kawałek najlepszej szyneczki kupić dla kota raz w tygodniu ;)
OdpowiedzUsuńLidka, gdzie te szyneczki dobre dla kotka? Moim nie daję, bo się boję...
OdpowiedzUsuńU nas w takim małym sklepie kupuję, bo w poprzednim domu dostawał również plasterek w sobotę. Biorę najdroższą, kilka plasterków. Księciunio nie każdą zje, nie ma takiej opcji.
UsuńAch w dupach się tym kotom poprzewracało:) Ale to prawda, Mop też jest dobrym testerem. Z parówek je tylko Berlinki. Te z Lidla budzą w nim odruch wycofywania się.
UsuńSzyneczki nie są dobre dla nikogo - przynajmniej te ze sklepu;)
OdpowiedzUsuńNo nie są, ale nic na dobrą sprawę nie jest dobre :(( Jak nie DDT, to randap ....
UsuńCzysta prana pozostaje, he, he;)))
UsuńJedynie ;) tylko jak to zrobić? Kiedyś już się nad tym zastanawiałam :))
UsuńAlbo żyć miłością:) Do kota:)
UsuńO, to jest dobry pomysł :) Może coś z tego będzie ;)
UsuńCoraz bardziej podobaja mi sie Twoje Mazury...z takimi goscmi, tylko cieszyc oczy brzuchem rosnacym zwierzaczka, bedzie on tesknil za Wami...sciskam mego osobistego znajomego, co to mi grzal plecy Antrakcie, czyli przytulam Mopa...
OdpowiedzUsuńDwa lata temu miałam konie za płotem...
Usuńhttp://de-kupa-ge.blogspot.com/2013/06/nowi-sasiedzi.html
Przekazałam przytulasy Mopowi. Ty już w Kanadzie?
Masz na Mazurach bardzo uroczy zakotek:))
OdpowiedzUsuńMnemo, kot juz bedzie Twoj gdy bedziesz odwiedzala Kaczorowke :) Badz tego pewna :)
OdpowiedzUsuńMy tez mamy kotke dochadzaca, gdy jestesmy w naszym domku nad jeziorem :) Ostatnio przyszla ze swoimi kocietami :)
Piękny brzuchatek! I jaki mądry! Szybko Was sobie oswoił:)
OdpowiedzUsuń