Jak się człowieczek bardzo stara coś dobrego ugotować dla gości to nigdy nie wychodzi.
Zupa pomidorowa była jakaś mdła, ziemniaki w zapiekance ciemniały dziwnie (nie kupię już tej Irgi), sernik na zimno, nie wiadomo z jakiego powodu w części z żelatyną się nie zsiadł, a w części z galaretką, dla odmiany siadł się za mocno. Truskawki były kwaśne, jak cytryna. Goście jednak zjedli, co Mnemo dała, nie mieli wyjścia:)
Zuzia rośnie, jak na drożdżach, mobilna już bardzo ( czytaj "nie można spuszczać jej z oka").
Z zasięgu łapek trzeba było usunąć wszystkie świeczki i inne podatne na rozbicia przedmioty.
Zafascynowała się na chwilę koszykiem z dyniami, przeżyły jesień i zimę to nadszedł ich kres:) Zuzia potraktowała je, jak piłeczki:)
Bo ta ciotka nic fajnego do zabawy nie ma. Mopek zwiał pod stół, obierać wszystkich bananów ze skórki nie pozwolili, zupka była obrzydliwa, a oliwek, które Zuzia uwielbia ciotka nie miała.
Serniczek był jaki taki, to zjadła.
Samoloty orały dziś niebo. Malowniczo nawet.
A Mnemo kończy obiecane szafki na klucze, Dwie już są prawie, prawie. Trzecia z konikami w produkcji. Jedna, nie skończona jeszcze, ale załapała się na fotkę, bo Lucy czeka:)
Miała być zielona i z kaczką. To jest. Nawet bejcę w przyjemnej butelkowej zieleni udało się nabyć. Fajny kolor, taka "starodawna" ta zieleń.
Był weekend i się zmył. Szkoda:(
Ale będzie następny, z temperaturą w okolicy 20 stopni, to już coś. Dynie, cukinie i inne rosną na parapecie, jak głupie. Z posadzonych kilkunastu tykw wyrosły tylko dwie, średniej jakości chyba te ziarna. Trzeba wsadzać towarzystwo do gruntu i mieć nadzieję, że zimna Zośka i jeszcze bardziej zimni ogrodnicy ( Pankracy, Serwacy, Bonifacy) roślinkom nie zaszkodzą. Może ciepełko permakulturowej grządki je ochroni?
.jpg)
Cudne wychodzą Ci szafeczki! Nie tylko szafeczki zresztą, ma się tę łapkę zdatną, nie?
OdpowiedzUsuńZuzia jest urocza. Mniemam, że najbardziej kiedy śpi oraz na zdjęciach:)))
Słodziak, w biegu wszystko robi.Ciotka wszystkie atrakcje pochowała na górne półki, to, czym ma się dziecko bawić?
UsuńDziękuję za pochwałę szafeczek. Żeby tak móc usiąść i zrobić od a do z, ale nie, tak się te chwile kradnie. Wieczorami najczęściej.Obiecałam dziewczynom w kwietniu zrobić, musiałam się sprężyć. A żeby nie było, jak z tym obiadem, to działam powolutku:)
Skoro goście zjedli, to nie mogło być takie złe! Ja zjadam wszystko, co mi ktoś zrobi, i zawsze chwalę:) Byle tylko robili:) Tak mi obrzydło codzienne gotowanie.
OdpowiedzUsuńZuzia piękna i słodka - widać na pierwszy rzut oka:)))
Szafeczka cudnej urody!
Zuzia-cała mama, wystarczy zdjęcia porównać. Fajna dziewuszka:)
UsuńChyba kokietujesz, trzeba by gosci spytac, czy rzeczywiscie zjedli wylacznie z grzecznosci, bo cos mi sie widzi, ze palaszowali z apetytem. :)
OdpowiedzUsuńNie, zjedli ze smakiem, tylko ja wiedziałam, że nie było takie, jak być powinno:)
UsuńJak na razie to u nas za zimno i słońca było mało, dzisiaj słońce ale wiatr, jakoś ta wiosna mi nie pasuje.
OdpowiedzUsuńZ obiadami dla gości podobnie u mnie bywa, im więcej wysiłku wkładam tym gorzej hmmm...
Na szczęście Zuzia wyrośnie i będzie jadła wszystko i będzie porządek,
taki układ ludzki ...
Wiosna kapryśna tego roku. A szkoda, tyle można użyć w kwietniu, a tu i początek maja nie zanosi się fajnie.
UsuńPracowity weekend miałaś :) Żeby przed dzieckiem wszystko chować i nie dać świeczek tudzież innych atrakcji do zabawy ;) np. zapałek :))))
OdpowiedzUsuńSamoloty orające niebo mnie dołują i wkurzają, bo na razie nikt nic z tym nie robi :(
Szafeczka oczywiście, że cudna :)
Lucy na szafeczkę czeka, a ja ją pieszczę:)
UsuńPiękna zielona z kaczką już niedługo do mnie przyleci.:)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie:)))
Przyleci, a jakże:)
UsuńO jakie sliczności - Zuzieńka sama słodycz
OdpowiedzUsuńA wiesz, ze i u nas weekend był i się zmył. No nie rozumiem, bo dni robocze to sa i są ;-)
Racja, dni robocze się bardzo ciągną...
Usuń