Robali u nas dostatek. Takich znanych i mniej znanych. Bywa, że im się przyglądam, bo cudaki pierwszy raz na oczy widzę.
Czasem mam przygody z ich udziałem.
Ostatnio zbierając majtki ze sznurka wypadła z onych wielka stonoga. Dobrze, że nie włożyłam tych majtek razem ze stonogą.
A na górkę wlatują czasem szerszenie, jak przy mnie to tłukę, bo zarazy wiedzą, jak wpaść, a nazad ani dudu. Boję się ich.
Rozpoznaję różne robalki odpowiedzialne za zżeranie moich nasadzeń. Zbieram i frrru na łakę.
Tym razem zaobserwowałam takie cudaki.
Nie wiem, kto zacz. Może Tupaja wie?
Było to dość spore 2-3 cm. I siedziało na kaflu z którego spijało wodę. Całkiem ładny cudak. Widziałam pierwszy raz w życiu.
Inny cudak przyfrunął w szponach ze swoją ofiarą na stolik kawowy, a potem się przeniósł na modrzew.
Upolowany to chyba chrząszcz majowy. A myśliwy to kto? Tupaja?
Płot powstaje. Krzywy nieco, ale co tam u nas jest prostego? Grunt, że szybko się go robi, pasuje do otoczenia, a jego koszt nie puścił mnie z torbami.
Parę latek postoi, a potem...wymieni się deski:)
Plot bardzo fajny, a robale wprost naprzeciwko.
OdpowiedzUsuńPierwszam?
Bardzo pierwsza:) Twoja godzina nadciąga.
UsuńTupaja, nieee, to nie ona, Tupaja nie ma czerwonego brzuszka i jest szczuplejsza.
OdpowiedzUsuńPrzez taki płot Wałek nawiewa. Pknie nosem i zbutwiałe sztachetki myk - i droga wolna:)
No pewnie, że nie Tupaja, tylko pytanie do onej:)
UsuńZanim Mopek wypchnie sztachetkę to trochę czasu upłynie, one solidne,choć on raczej z tych przeciskających sie jest, i też sporadycznie. Do suczek, jak jaka zawita po sąsiedzku.
Brrr.....robale nie dla mnie. Na sam widok mam gęsią skórkę, a spotkania unikam jak mogę. Ten z czerwonymi nogami może i ładny ale nie chciałabym oglądać na żywo.
OdpowiedzUsuńPłot prezentuje się okazale.
Nie no czerwony był grzeczny, to ten drugi zamordował i z ofiarą przyleciał.
UsuńTupaja robale lubi...ciekawe, czy takie widywała i zna.
Mnemo, plot taki w klimatach Samych Swoich ;)
OdpowiedzUsuńRobaki to rewia naturalnej mody, a szerszenie szczegolnie wieczorami leca do swiatla, w polskim Orszulkowie mialam ich inwazje, wiec rozpracowalam ich taktyke. Wiec albo siedziec po ciemku, albo zamknac okna, drzwi i siedziec przy swietle sluchajac jak sie dobijaja do chalupki.
A stonoga w majtasach...brrrr ;)
Stonoga w majtach mnie rozbawiła :))) Wybacz, Mnemo ;))
OdpowiedzUsuńNie wiem, co to za jedne, ale ładne. Świat owadów jest naprawdę niesamowicie bogaty, mają takie kolory, że niekiedy zaskakują :)
Płotek się mię podoba :) Lubię takie drewniane, a nie kute w stylu cmentarnym i czarne, tudzież srebrne - fuj.
Dzie tam kuty...Coś Ty, nijak nie pasuje. Ale, dalej na wsi z samymi daczami miastowymi, mają i takie. I marmurową kapliczkę z bozią wielkości małej groty przy bramie:)
UsuńŁooooo stonogi w gatkach tez bym nie chciała :-)
OdpowiedzUsuńPłot cudny, robaki, cóż, tez ładne :-D
Zastanawiam się, jak stonoga na sznurek wlazła, by potem zaszyć się majtasach...
UsuńOj Mnemo ten pierwszy insekt tez pierwszy raz widze, jest calkiem ladny tylko ten odwlok podniesiony do gory mi sie nie podoba, moze mam skojarzenie ze skorpionem! a plot jak najbardziej wlasiwy czyli bardzo mi sie podoba...
OdpowiedzUsuńTak, odwłok podniesiony, jak u skorpiona. Nigdy takiego nie widziałam.
UsuńDla stonogi takie majtki dwuotworowe to raczej niefunkcjonalne, więc i tak by sobie poszła.
OdpowiedzUsuńPłot przepiękny, też bym taki chciała!
W temacie psio-płotowym: u mnie najpierw był pies raczej niedużych gabarytów, robił podkopy pod płotem i nawiewał. Potem doszła do stada duża wilczuropodobna suka i ta umiała płot przeskoczyć. Ale państwo sobie strzelili płot z siatki metalowej powlekanej tworzywem, na podmurówce, pod którą mały nie mógł się przekopać... no to wykombinowały wspólnie taki myk - suka brała na kieł drut z siatki, ciągnęła z całej siły (plastikowa powłoka była w tym wypadku bardzo pomocna, bo dawała poślizg), i jak już go ruszyła, to wyciągała tak, że drut puszczał na całej prawie wysokości płotu, wolność stała otworem i oba psy razem dawały dyla. Psia przemyślność nie zna granic ni kordonów...
Małgosiu, przybij piątkę. Z płotowym problemem zmagam się codziennie. Wałek (mały) skacze na drewniany płot wszystkimi czterema nogami. W końcu któraś sztacheta puści, bo stare są. Następnie Frodo (wielki) odsuwa ją nosem na bok i idą w Polskę obydwa. Wracają obzieleniałe od nalotu na płocie, Frodo dodatkowo ma symetrycznie skaleczone uszy od przeciskania się. Masakra. Jeśli coś skutecznego wymyślicie, daj znać. Będę wdzięczna i zobowiązana:)
OdpowiedzUsuńOpisałam stare dzieje, oba psy już nie żyją, a córka tamtej suki ma zupełnie inny charakter, domatorka, nigdzie nie zamierza uciekać, tak że problem dosłownie umarł śmiercią naturalną. Ale co z tamtymi przeżyliśmy, to jeszcze wnukom będziemy opowiadać :)
UsuńMożna dołożyć dołem przy płocie właściwym tzw. płotek myśliwski (kupuje się w sklepach budowlanych, ogrodniczych) - taki podwójny "zasiek" uniemożliwia psom kombinacje, no ale trochę kosztuje, można upleść coś podobnego samemu z gałęzi. Działa, dopóki nie nauczą się przeskakiwać górą :)
UsuńKiedyś dawno temu, na wsi, Bej, ówczesny nasz pies, też wywalał sztachety. I przeskakiwał, ale sposobem. Po stercie gruzu, a potem tylko hop. Ten płot nie jest antymopkowy, bo on raczej już nie ucieka. Czasem do suczki mu się trafi, ale to musi mieć cieczke i być blisko. Najczęściej, kiedy ja wychodzę to on za mną leci. Przeciska się przez oczka siatki. Płot będzie miał na razie tylko front, boki zostają siatkowe. To będzie kolejny etap, raczej nie w tym roku.
UsuńPierwszy to pióroróg, z rodziny koziułkowatych. Drugi to łowik. Drapieżna muchówka :)
OdpowiedzUsuńPłot zacny! Taki antyelementowy?
Wiedziałam, że dasz radę. To pierwsze to jakieś zxwyczajne czy raczej rzadkość, bo pierwsze widziałam.
UsuńRaczej nie antyelementowy, nie ma takiej potrzeby. Bardziej zapewniający trochę prywatności.
Ta koziułka dość rzadka. Niewiele informacji nawet można o niej znaleźć.
UsuńAle łowiki też są ciekawe. Zwłaszcza jak rzucają sie z krzaków na przelatujące owady :)
Płot jak malowany
OdpowiedzUsuńdumnie sterczą deski
niebo zapytało
czemu nie niebieski?
las zaszumiał groźnie
czemu nie zielony?
ale wu nie wiedział
poszedł spytać żony:))
Byłam.
OdpowiedzUsuńFajowy płot.
Robactwo pierwsze - całkiem, całkiem.
Też wiedziałam, że Tupaja da radę.
Buziaki