Nie, nie delegacja powitalna. Nikt nas nie wita chlebem i solą.
To kot Dziurodup. Imię (jeśli można to tak nazwać) mocno do niego przywarło. Podobnie, jak Bandzior. Używamy naprzemiennie.
Nie bez przyczyny jednak pojawił się ten Dziurodup.
Bo sprawa wygląda tak, my wjeżdżamy, wchodzimy na taras, tam siedzi na schodkach kot, i kręcąc sie między nogami, jak szalony (kto ma koty to wie) robi szybko, głośno i natarczywie, miau, miau, miau. Rzucam wszystko i otwieram puchę. Nie mogę nałożyć jedzenia, bo wtyka łeb do miski i zżera jedzenie w locie z łyżki do miski.
Je i je. Ja w tym czasie dokonuję rozpakowania. Potem siadam na fotelu, a kot wskakuje na kolana i się łasi, raz za razem podtykając mi pod nos ogon. Co mam wtedy na widoku?
Ano owo imię...
Śmieszny jest. Bezczelny i zuchwały, a jednocześnie słodki po kociemu.
Rządzi się u nas, jak w swoim domu. No i chyba na czas naszego przyjazdu Kaczorówkę traktuje, jak dom. Po dwóch dniach przestaje jeść jak szalony i zaczyna wybrzydzanie. Bywa, że nie zjada wszystkiego, co jest nie do pomyślenia pierwszego dnia.
Będzie dużo zdjęć kota Dziurodupa.
Zabawa na trawie. Co on nie wyczynia z tą piłeczką. Zdjęcia tego nie oddają. Muszę nakręcić film następnym razem.
Wieczorne fotelowanie.
Asystowanie przy obiedzie.
Sjesta w modrzewiach.
Poranne tarasowanie. Na samym środku wejścia.
Nawet nie drgnie, jak przechodzisz.
Ma w nosie Tośkę, choć ona jest pies na koty. Przewala się jej pod nosem, ale ona kracona przez właściciela, że "nie wolno podchodzić do kotka", uporczywie waruje w bezpiecznej odległości. W pozycji Sfinksa.
Dziurodup Mopka całkowicie ignoruje, albo go zaczepia do zabawy. Ta pierdoła Mop nie wie, co ma robić, nadal się dziwi, że kot przychodzi i się nic, a nic go nie boi, więc obchodzi go łukiem, albo ewentualnie podwochuje od strony imienia...
No i hit ostatnich dni.
Przychodzimy spać wieczorem na górkę, a tam...w najlepsze na łóżku gości kto śpi?
Ano kot!!!
Jedno wsunęło się z lewej strony kołdry, drugie z drugiej strony, a kocisko pozostało na środku. Ani drgnął. Spał w najlepsze do rana.
P.S.
U Hany już w komentarzach napisałam, że wpadłam na pomysł, jak zdbyć kasę na dożywianie tamtejszych kotów.
Spakowałam swoje ładne, choć za małe już na mnie ciuchy. Koniec z tą ułudą, że schudnę.
Zabrałam do swojej huty. Uzbierałam 80 zł. Zakupiłam na początek odkleszczacz i już dokonałam kropelkowania. Dziurodup miał tylko dwa kleszcze, widać jeszcze działało poprzednie zakroplenie, ale ten drugi kot, który do nas nie przychodzi, ale ja mogę pójść do nieg,o miał ich kilkanaście, wieeeeeelkie, jak rodzynki. Pod szyją, na łebku, na karku. Wszystkie usunęłam. Za resztę kupiłam jedzenia. Starczy na trochę. No i jeszcze zostały ciuchy...
Ten kot...Jeszcze mi się wałki trzęsą ze śmiechu po przeczytaniu imienia. Chyba wszystkie koty mogłyby mieć tak na drugie imię. Ładna z niego bestia.
OdpowiedzUsuńTo taka ich maniera wystawianie otworu pod nos:) A pazureiry przy tym wbija w uda:)
UsuńNo, ony tak majo, że imię podstawiają pod nos.Strasznie szkoda, że nie możesz go wykastrować.
OdpowiedzUsuńRaczej się nie spodziewałam protestu, ale, jak widać nie trafiłam. A widzisz, jaki ma brzuszek duży na tych zdjęciach w trawie? Prosto po obiedzie, wtedy zaczyna rozrabiać i się bawi, jak szalony. Cudak z niego.
UsuńMoje obydwie wystawiaja imiona pod samo niebo, zwlaszcza Bulka. Ona calkiem pionowo, Miecka troche mniej.
OdpowiedzUsuńA Toska skad sie wziela? Myslalam, ze masz tylko MOpa.
Tośka była w gościach. chciała gonić kota, ale pan powiedział Tośka wstydź się i ona się wstydziła i nie goniła, tylko siedziała i nie spuszczała kota z oczu. Taki karny pies.
Usuń:) Cudny ten Dziurodup :) I bardzo pojetny :) Kaczorowkowe zakatki opanowal do perfekcji :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam "pojemny" zamiast "pojętny" :-D
UsuńPojemny tez :) O czym swiadczy jego brzuszek :)
UsuńUmie sobie wybrać wygodne miejsce.
UsuńSkoro taki głodny to raczej mu się nie wiedzie dobrze gdy Was nie ma. :(
OdpowiedzUsuńPiękny! Jak Stefcia. Ma taki sam miękki brzusio. Opowiadasz o nim jak rasowa kociara, chyba już Cię oczarował. Jak to kot. :)
No w każdym razie nie tak do wypęku. Radzi sobie, choć ma konkurencję drugiego, co spuszcza mu regularny łomot i goni od miski. Ostatnio też się lały, słyszałam wrzaski, a jak przyszedł do nas to coś go na grzbicie bolało, bo miauczał, jak się go dotykało.
UsuńFantastyczny Bandzior vel Dziurodup. Rozrządził się cudnie, jak to kot ;-)
OdpowiedzUsuńJejuuu jak to możliwe, ze Tośka go nie rusza? Mnie czeka miesiąc nauki, żeby Psica opanowała plany zezarcia kotów u Teściowej.
Ps. Paczuszka przyszła w piątek :-) jeszcze raz dziękuje :-)
To chyba zależy od psa a także samego kota. Dziurodup od początku ustawił Mopa choć on nie chciał go pożreć tylko był bardzo zaiteresowanywachaniem. No ale Mop przecież nie zjadłby kota, raczej odwrotnie:)
UsuńPiękny jest Bandzior, oj piękny ! A spojrzenie ma jakie zuchwałe :) Jaki on u Was szczęśliwy !
OdpowiedzUsuńNo spróbowałby nie być. W końcu ma wszystko, co tylko chce, na miarę kaczorówkowych możliwości.
UsuńWszystkie one jednakie, kociambry ;) Imiona ma piękne, chyba też mu się podobają :))
OdpowiedzUsuńPoza tym zachowuje się jak typowy,zadomowiony i wyluzowany kot :))
W sumie nien reaguje, bo jego prawdziwe imię to Tofik. Ale za nic mu to imię nie pasuje Bandziorowi jednemu. To urwis straszny.
UsuńTofik !! No nie mogę ;))
UsuńKtoś go chyba porzucił? bo zachowuje się tak jak mój.
OdpowiedzUsuńNie, to kot sąsiadów:)
Usuń