Pewna...kobieta była bardzo zapracowana.
Tak jej się życie ułożyło, że od rana do wieczora nieustannie była zajęta. Czasami też nocą trzeba było się zrywać i biec z pomocą ciemną ulicą...
Zapomniała już, co to fryzjer, malowane paznokcie.
Jedynym jej wytchnieniem były chwile, kiedy przed wieczorem, albo wczesnym rankiem mogła wymknąć się do ogródka, gdzie pielęgnowała kwiaty.
W tym czasie inne kobiety, piły poranną kawę, albo właśnie przerzucały na pilocie kanały w poszukiwaniu kolejnego serialu.
W ich ogródkach rosły iglaste krzewy, wygodne i bezobsługowe wśród równo przystrzyżonych trawników.
Kobieta kochała swoje kwiaty, które odwzajemniały się pięknym wzrostem i nadzwyczajną urodą od wczesnej wiosny do późnej jesieni.
Nastał maj. Czas, kiedy ten mały ogródek przyciągał wzrok przechodniów barwami i zapachem.
Pewnego dnia jedna z kobiet zatrzymała swoje szybkie auto przed ogródkiem widząc pochyloną nad pąkami róż właścicielkę.
Piękne róże w tym roku bedziesz miała, zagadała.
Tak, będą pięknie kwitnąć, odpowiedziała kobieta i uśmiechnęła się do nabrzmiałych pąków.
Wiesz, za tydzień moja Luiza zacznie sypać kwiaty na Boże Ciało, poinfomowała ją właścicielka szybkiego auta.
I potrząsając modną fryzurką szybko dodała.
Mogłabyś , kiedy róże zakwitną, oberwać płatki? Luiza miałaby do koszyczka...
Chyba trzeba plot podwyzszyc, wyposazyc w drut kolczasty, a dodatkowo postawic dwa brytany i stroza z pala bejsbolowa. :)))
OdpowiedzUsuńA w ogole to zajrzyj do mojej zakladki z limerykami, bo jest tam cos o Tobie. :)))
zajrzalam:)he.he majówka nie jest taka zła:)pasjami Lubie majowki
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJa w odpowiedzi dla tej"pani"to bym się w czoło popukała.:)
OdpowiedzUsuńalbo wiąchę posłała:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuńna łąkę z Luizą na spacer, tam pełno maków, bławatków i rumianków
OdpowiedzUsuńtak właśnie pozyskiwało się kiedyś kwiatki do koszyczkow.Samemu!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńZnowu się rozmnażałam z telefona:)
UsuńBardzo zaskakujące zakończenie... Aż mnie stelepnęło.
OdpowiedzUsuńRęce mi na pointę opadły. Coraz głupsi co niektórzy się robią.
OdpowiedzUsuńRęce by mi opadły :-/
OdpowiedzUsuńZgadzam się, na łąkę płatki zbierać.
Mnie też opadły...
UsuńW tym roku na Boze Cialo i piwonie beda. Jak to kiedys bywalo. Ale moja babcia miala je tylko dla mnie. Nie dla panius;)
OdpowiedzUsuńniech idzie do lidla albo biedronki i se kupi wiechcie:)))))))))
OdpowiedzUsuńAlb zamówi posłańca z bukietem róż... do oskubania?
UsuńNo... Zatkało mnie! A to ci pancia! Bywają takie...
OdpowiedzUsuńBo to takie proste...poprosić wystraczy tylko:)
UsuńAj oj bo niecenzuralnie.
OdpowiedzUsuńNajprostsza odpowiedź: wyrosną u ciebie to je będziesz rozrywać, najpierw je sobie wyhoduj, nieuczynna mocno tutaj jestem. :)
Ech ludzie i te puste dłonie i te puste trawniki i te tuje iglaki niby.
Zamiast niecenzuralności, czasem jest tylko ściśniete gardło z ...bezsilnści...
UsuńZawsze mi jakoś smutno, gdy dostojeństwo drepce po łanach płatków. To smutne....
OdpowiedzUsuńO to, to Mażenka!!! Żeby jeszcze na jakąś nalewkę, ale tak do podeptania buciorami? Róże?
UsuńOberwałabym, ale kolce i wsypała paniusi w otwarte ręce. Sypałam kwiatki jako dziecko, ale zawsze były to płatki przekwitających, lub nazbieranych na łące lub w zbożu. Płatki mogę oberwać na konfiturę.
OdpowiedzUsuńNo właśnie, przekwitających!
UsuńMnemo, czy ta pani od róż, to Ty? I nie zabiłaś???
OdpowiedzUsuńNie, no, nie ja. U mnie róże marne, ze trzy jakieś. No i moją drogą się nie da jechać szybkim samochodem. Podwozie można stracić i w bagienku wylądować, albo w innym lesie:)
Usuńrano czytałam i wyszłam bez słowa, bo brzydkie mi się cisnęły na ... klawiaturę! wieczorem te same mi się cisną, więc nie będę się wyrażać!
OdpowiedzUsuńTu, na Mazurach zbierają kwiaty łubinu, bo jest go pełno. I uważam, że super pomysł :) Pewnie i inne płatki też będą miały dziewczynki w koszyczkach.
OdpowiedzUsuńSorki, jestem zarobiona, odezwę się do Ciebie Mnemo, ale chyba po tym zwariowanym weekendzie :(
Buziaki
Ja obrabiam co roku sąsiadową rudbekię;) ale ona właśnie po to hodowana;)))
OdpowiedzUsuńJa tylko susze platki i upycham do róznych miejsc, wszedzie mam ich pelno. One też czują.
OdpowiedzUsuńDobre opowiadanie, Mnemo, z puentą.
No, ta pańcia, to powinna tym szybkim samochodem ziuuuu do kwiaciarni...a w ogóle po co to sypać te płatki, to nie wiem... i przypomniało mi się, jak mój tata zawsze mówił "nie rwij kwiatków do wazonów, one najpiękniej wyglądają w ogrodzie"
OdpowiedzUsuń