Zdjęcia wyblakłe-to te z telefonu, bardziej soczyste- z aparatu.
Hortensje, kończą swój żywot.
Stara damka holenderska- kiedyś przemaluję ją na biało.
Ostatnia róża.
Na tyłach.
Klapek (pięcio) w czerwieni.
W drodze po końskie łajno.
Wodopój dla koni i dzikich zwierząt - był trop borsuka na brzegu i kopytnych. To tu pewno nocą śpiewają jelenie.
W krzakach za drzewem stoi domek dla jeży KLIK - nadal pusty. Dołożyłam pachnącego sianka, może zachęci jakiegoś kolczastego. Chyba, że już poszły na zimowy spoczynek i nie potrzebują kryjówek.
A ten, łooo, przychodzi na jedzenie - ma na imię Pedro, u nas woła się na niego Frodo. Przychodzi codziennie, kładzie się grzecznie przy płocie, zakłada łapkę na łapkę i czeka...spokojny piesek, łagodny.
Zjadł na jedno posiedzenie kilogram flaków, które trzymałam zamrożone i jakoś ich nie ugotowałam, rozmroziłam, a on zjadł do ostatniego paseczka, a potem poszedł do drugich sąsiadów i też jeszcze jadł...
A w następnym poście będzie piękna glizda, naprawdę piękna. Pierwszy raz taką widziałam.




Czy ja dobrze slysze? Konskie lajno zbierasz??? A po co?
OdpowiedzUsuńFuj! Zadnych glizd i robali prosze! Gumno zapodawaj, bo takie jest piekne, ze nie mam dosyc. :)
Kupki końskie do skrzyń pod przyszłoroczne dynie i cukinie.
UsuńAle kiedy ta glizda naprawdę jest piękna...zobaczysz.
Mnemo - piękne to gumno, urokliwe bardzo, bardzo. Klapek przecudnej urodliwości, wybarwiony krwiście, zazdraszczam. U mnie w końcu ruszyły moje pięcioklapki, jeden nawet zaczął czerwienieć.
OdpowiedzUsuńPozdrowionka
Dziękuję Jolu, a klapek ten na drzewach czerwony, na chałupce jeszcze nie. W zeszłym roku zmarzł i nie zczerwieniał. Buziaki
UsuńBardzo piękne gumno w słońcu. Urzekły mnie podświetlone słońcem czerwone liście.
OdpowiedzUsuńSkąd jest Pedro/Frodo? Czyj on?
OdpowiedzUsuńZ fundacji...
UsuńŁadny Pedro, biedniusi,że tak chodzi i podjada to tu, to tam,miejscowy, wioskowy?
OdpowiedzUsuńPiękny wodopój,i szfystko inne.
Końskie mam już zebrane.
Pedro ma dom, on zanim zaczął przychodzić codziennie robił obchód wsi wokół. Taka psia szwendałka. Jak go zobaczyłam pierwszy raz myślałam, że wilk. Potem zaczął przychodzić do sąsiadów, którzy całe lato byli i się nauczył, że karmią. Jak ich nie ma karmię ja. A do domu ma blisko, przez łąkę dla koni.
UsuńUf,to dobrze,a takich szwędaczków po wsiach jest sporo,mojej znajomej pies też wedruje,zalicza cudze podwórka,do nas zajrzy jak jesteśmy,bo moze uda mu ise kiełbaskę wyłudzić.
UsuńJedni podkarmi inni rzuc kamieniem, Pedro jest ostrożny, do nas przychodzi bez lęku.
UsuńMój pięcioklapek dopiero pociemniał trochę. Jeszcze się nie czerwieni.
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda, jak taki czerwony prawda? Ale czasem nie zdąży, mróz go ciapnie i robi się oklapły.
UsuńŚlicznie Kochana tam u Was! ostatnio myślałam o Was , bo mam mały pieniek do obróbki i muszę się za niego zabrać, przypomniał mi się piękny stolik przez Wu wykonany... wzór niedościgniony :-). serdeczne
OdpowiedzUsuńMy mamy pół altany pieńkó i desek i deseczek, ale włanie to samo nas trapi nie ma kiedy się zabrać. Buziaki. Widziałm śliczny Wasz domek, masę pracy włożyliście...
UsuńTak ładnie..tak jesienie....
OdpowiedzUsuńI nadal ta piękna jesien trwa, aż żal, że nie możżna obcować z nią codziennie tam...
Usuń