sobota, 21 kwietnia 2012

W moim magicznym domu

Hurra, zaczął się weekend, wszyscy się (chyba) cieszą. Będziemy odpoczywać lub harować w swoich magicznych domach, albo innych Kaczorówkach, a żeby nam było wszystkim wesoło i jeszcze weselej załączam link do magicznego domu w wykonaniu Mariana Opani. Prawda, że uroczy jego magiczny domek, nie mówiąc już o lokatorach:) Miłego weekendu i słoneczka życzę bo ja już na torbach siedze i tylko ranka czekam, żeby pognać do Kaczorówki.
http://www.youtube.com/watch?v=VRjrGT0k5kA

czwartek, 19 kwietnia 2012

Urodziły mi się dwie skrzyneczki i znalezisko

Minęła 22:00 i nadeszła moja pora na nocne buszowanie. Ostatnio o tej porze jeszcze śpię, albo dopiero, co budzę się z popołudniowej drzemki. Nie wiem, co się dzieje, ale po przyjściu z pracy padam na kanapę i w towarzystwie psa podsypiam do tej pory i nic nie jest w stanie mi przeszkodzić. Dziś wyjątkowo nie zasnęłam i dzięki temu dokończyłam dwie skrzyneczki i rozpoczęłam kolejne trzy. Wyjątkowy sukces, ale gary po obiedzie stoją do tej pory w zlewie i chlebek z żurawinką wyrastający na kaloryferze czeka na upieczenie....
No ale do rzeczy, skrzynki wyglądają tak, a zaraz poniżej znalezisko, wiadomo jakie... śmietnikowe. Że też ludzie takie skarby wyrzucają. O wielkości, całkiem ładnej, drewnianej ramy od obrazu niech zaświadczy moja psinka, która go skwapliwie obwąchała ( dobrze, że nie obsikała, bo też tak potrafi).



Rama czeka na wykorzystanie, koncepcje są dwie, albo  malowanie i siatka hodowlana ( widziałam na blogach), a na niej stareńkie zdjęcia przypięte spinkami do bielizny, albo jedna z grafik mojego męża. Jedną grafikę już mam, o taką

dostałam w prezencie i bardzo ją lubię,  ale inne też są fajne i żal, że nie ma ich za bardzo gdzie wieszać. Jednak na jeszcze jedną nawet tak dużą znajdzie się miejsce :)

Tak więc dobranoc kładącym się spać, a dobry wieczór właśnie wstającym:)

Rozwiązanie bardzo prostej zagadki

Ponieważ zagadka była, jak się okazuje prosta, poznałyście, że to maselnica, czy też po naszemu tluczka do masła, to teraz muszę się wywiązać z obietnicy i opisać jak można było przyśpieszyć ubijanie masła. Nie wiedzieć czemu, czasami masło ubijało się błyskawicznie, kilka minut tłuczenia i już masełko było gotowe, a czasem tłukło się pół godziny i nic. Podejrzewałam, że to za jakąś karę czy, co. Jak bolały już ręce,a na dodatek śpieszyło się "na wieś" do dzieciaków to można było przyśpieszyć wyprodukowanie masła, ale było to surowo zabronione przez mamę, bo masło robiło się białe, a przecież powinno być ładne takie żółciutkie. Sposób był bardzo prosty, wystarczyło zagotować troszkę wody i takiej gorącej wlać do środka urządzenia, potem było ciach, ciach i masło gotowe. Wystarczyło krzyknąć "mamo ubiło się" i zmykać do dzieciaków. Burę dostawało się po powrocie, bo mama i tak poznała, że masło było "oparzone".
Muszę powiedzieć, że ubijanie masła było udręką, ale za to wypijanie  świeżutkiej maślanki ( produkt uboczny wyrobu masła) troszkę łagodziło tą uciążliwość. Do dziś uwielbiam maślankę, choć żadna już takiego nie ma smaku i zapachu.

sobota, 14 kwietnia 2012

Zgaduj zgadula i zaległe pokazywanki.

Ze świątecznych wojaży przywlokłam ot, takie cudo.Wywlokłam toto z "górki", gdzie stało zakurzone ze śladami grasowania w środku myszy.  Zapraszam do zgadywanki, co to jest, do czego służyło, bo podejrzewam, że nikt dziś tego urządzenia już nie używa ( no chyba, że się mylę). W nagrodę opiszę Wam później, jakim owe urządzenie było dla mnie w dzieciństwie utrapieniem i jak można było owe urządzenie przechytrzyć pod warunkiem, że mama nie widziała:)



W jednym z  poprzednich postów obiecałam, że pokażę, co udało mi się wygrzebać w "tanim armanim" z myślą o wystroju Kaczorówki. Okupiłam to bólem ramion, bo trzeba było przewalać ogromną skrzynię pełną  różności. Opłacało się, bo znalazłam w sam raz do mojej Kaczorówki zazdrostki, serwetki, poduszki. Wszystko za psi grosz i o to chodziło:)

 Serwetek jest kilka i firaneczek też, w sam raz na moje okienka, bo oknami ich nazwać nie mogę. Ci co budowali mi Kaczorówkę chyba uznali, że okienka strzelnicze mi wystarczą:)
 Poducha , kiepska na zdjęciu w oryginale jest "słodka"
Zazdrostki na okienka, fajne, lniane, proste. Będą pasować do świerkowych ścian.

I to na  tyle dzisiaj, bo w de-kupie jestem w tyle, czas, czas, czas........nie mam, co pokazać, bo zabieram się za skrzynki jak pies za jeża....

Dziękuję wszystkim zaglądywaczom tu do mnie:)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Chwalę się masowo:)

Czas najwyższy na pokazanie tego, co obiecałam pokazać, bo zaraz wszyscy utkną w kuchni przy pichceniu jadła świątecznego i nikt tu nie zajrzy :) No to zrobiłam troszkę tego....idą święta, więc będzie okazja obdarować, czy ktoś chce czy nie moimi puzderkami. Są też rzeczy, które zrobiłam, bo ktoś mnie poprosił konkretnie. Mam nadzieję, że się spodobają, bo bardzo się starałam, ale taki już mam charakter, że nigdy nie jestem do końca zadowolona z tego, co zrobię, więc tym razem też wydaje mi się, że mogłoby być lepiej.
To zaczynamy:)

 Troszkę inaczej niż zwykle, bo na biało-szaro ( na wierzchu są spękania, oczywiście ich nie widać na zdjęciu)

 A to środek.

 "Poważna" skrzynka na biżuterię.

 Baaardzo pomarańczowy komplecik zrobiony dla kogoś, kto chciał bardzo kolorowo i ciepło (żeby było ciepło to wybrałam motywy afrykańskie)

 A tu środek bardzo kolorowego i ciepłego zestawu.

 Chustecznik dla Ani, bo jej się podobała serwetka:)

Ha, ha, a to moje "okropne" kartki wielkanocne. Jak umiałam tak zrobiłam, pierwszy raz w życiu. Już w rękach Poczty Polskiej pędzą do adresatów ( przepraszam adresatów:))
A to chlebek własnego wypieku zmodyfikowany według pomysłu Ani, zamiast ziaren i otrębów dodatkiem są suszone pomidory.....chlebek jest pyszny!!!!!!

Obietnicę spełniłam, więc idę się szykować na jutrzejszy dzień i bardzo ważne spotkanie z guru:)

I przepraszam za zdjęcia i tak nie wyszły dobre. Wrrrrrrr.

Bardzo dziękuję za odwiedziny u mnie i pozostawienie miłych słów :)))