A, co tam zgłaszam.
Kot "Niemój" wdzięcznie pozował na parapecie okna w miejscowości Klon.
W razie wygranej, nagrodę przekażę takiej jednej Blaneczce, co właśnie dostała małego kotka.
A ja pędzę dalej. Wkrótce relacja z .....warsztatów:)
środa, 12 grudnia 2012
niedziela, 9 grudnia 2012
Mazurska zima
Zapomniałam już jak zima wygląda z dala od miasta. Jest taka jak na zdjęciach i pewno jeszcze piękniejsza.
Byłam szczęśliwa patrząc na oszronione drzewa i słuchając tej ciszy.
Szkoda słów wystarczy patrzeć...
A potem zamarzł mi aparat:)))
Byłam szczęśliwa patrząc na oszronione drzewa i słuchając tej ciszy.
Szkoda słów wystarczy patrzeć...
A potem zamarzł mi aparat:)))
sobota, 8 grudnia 2012
Bajkowy świat- zwiastun
Zima na Mazurach jest cudna, dziś tylko zwiastun tego, co będzie w następnej odsłonie.
Z mroźnych, zaszronionych Mazur ciepłe pozdrowienia przesyłam dla wszystkich.
Z mroźnych, zaszronionych Mazur ciepłe pozdrowienia przesyłam dla wszystkich.
czwartek, 6 grudnia 2012
Wpadłam na chwilę
Wpadłam na chwilkę dosłownie, żeby ostatnie nowiny wrzucić i zmykam szykować się do wyjazdu mazurskiego.
Jestem troszkę podniecona, bo jadę tam po pierwsze, zrobić coś czego nigdy nie robiłam, po drugie może zobaczę chałupkę w śniegu? A po trzecie spotkam się z moimi sąsiadami i ich uroczą gromadką, a nie widzieliśmy się już 2 miesiące.
Mam tu trochę zaległości, bo i wyróżnienie dostałam i jakieś skrzynki popełniłam i zalalczyłam się, ale i tak nie zdążę o tym dziś, więc będzie później.
Dziś krótko, a najmilsze będzie na końcu.
Woreczki i hafty mnie pochłonęły, więc nie bacząc na rozgardiasz, który produkuję wokół, zaniedbując podstawowe obowiązki matki i żony, szyję i haftuję. Dochodzę jednak do wniosku, że tak na szybko z wyrzutami sumienia, że zaniedbuję troszkę ważniejsze jednak sprawy nie wychodzi to tak fajnie, tzn. wychodzi, ale chciałabym te woreczki jeszcze "popieścić". To tak jak z gotowaniem, jak się ma dużo czasu i nic nie goni gotowane potrawy są smaczniejsze, a jak tak na szybko to zawsze coś nie wyjdzie, a to niedosolone albo przepieprzone.
Zamiast, więc prasować tą stertę, co to do niej już ze dwa tygodnie się zamierzam, wyprodukowałam kolejny woreczek
A jakby tak jeszcze go na bogaciej? Moje zapchane szuflady różne skarby chowają, koraliki też w nich są. Widziałam w ten sposób ozdabiane hafty wstążeczkowe, no to pilnując lazanii i konwersując z nieoczekiwanym gościem doszyłam jeszcze woreczkowi przed chwilą koraliki.
Zdjęcie po ćmoku i nie widać za dobrze, ale uwierzcie mi na słowo woreczek zyskał na urodzie.
Wrzucam jeszcze witrażowe pierniczki, bo dziś dotarłam do domu jeszcze przed zachodem i uchwyciłam resztki słonecznego dnia.
A teraz to najmilsze będzie.
Dziś Mikołajki, ale do mnie Mikołaj już przyszedł wczoraj, a w zasadzie przyjechał, a potem za pomocą pocztowych ludzi dotarł do mnie.......
Szalona kobietka, Ewkiki z bloga Moje małe przyjemności, zrobiła mi wielką przyjemność obdarowując mnie takimi oto słodkościami. Bardzo Ci kochana dziękuję, wiem jak jesteś zapracowana , a jeszcze znalazłaś czas, żeby mnie tak obdarować:))
Mój Mikołaj domowy w trosce o moje aksamitne ciało ( hi, hi) wsadził mi do buta kawałek balsamu takiego, co to na kilogramy w mydlarniach sprzedają i sama nie wiem, czy się nim smarować, czy go zjeść, tak pachnie pięknie.
Zmykam się szykować, a Was proszę o trzymanie kciuków. Jeśli wszystko pójdzie gładko i dostanę pozwolenie to wszystko opiszę po powrocie.
Buziaczki.
A to ostatnio za mną chodzi:
Jestem troszkę podniecona, bo jadę tam po pierwsze, zrobić coś czego nigdy nie robiłam, po drugie może zobaczę chałupkę w śniegu? A po trzecie spotkam się z moimi sąsiadami i ich uroczą gromadką, a nie widzieliśmy się już 2 miesiące.
Mam tu trochę zaległości, bo i wyróżnienie dostałam i jakieś skrzynki popełniłam i zalalczyłam się, ale i tak nie zdążę o tym dziś, więc będzie później.
Dziś krótko, a najmilsze będzie na końcu.
Woreczki i hafty mnie pochłonęły, więc nie bacząc na rozgardiasz, który produkuję wokół, zaniedbując podstawowe obowiązki matki i żony, szyję i haftuję. Dochodzę jednak do wniosku, że tak na szybko z wyrzutami sumienia, że zaniedbuję troszkę ważniejsze jednak sprawy nie wychodzi to tak fajnie, tzn. wychodzi, ale chciałabym te woreczki jeszcze "popieścić". To tak jak z gotowaniem, jak się ma dużo czasu i nic nie goni gotowane potrawy są smaczniejsze, a jak tak na szybko to zawsze coś nie wyjdzie, a to niedosolone albo przepieprzone.
Zamiast, więc prasować tą stertę, co to do niej już ze dwa tygodnie się zamierzam, wyprodukowałam kolejny woreczek
A jakby tak jeszcze go na bogaciej? Moje zapchane szuflady różne skarby chowają, koraliki też w nich są. Widziałam w ten sposób ozdabiane hafty wstążeczkowe, no to pilnując lazanii i konwersując z nieoczekiwanym gościem doszyłam jeszcze woreczkowi przed chwilą koraliki.
Zdjęcie po ćmoku i nie widać za dobrze, ale uwierzcie mi na słowo woreczek zyskał na urodzie.
Wrzucam jeszcze witrażowe pierniczki, bo dziś dotarłam do domu jeszcze przed zachodem i uchwyciłam resztki słonecznego dnia.
A teraz to najmilsze będzie.
Dziś Mikołajki, ale do mnie Mikołaj już przyszedł wczoraj, a w zasadzie przyjechał, a potem za pomocą pocztowych ludzi dotarł do mnie.......
Szalona kobietka, Ewkiki z bloga Moje małe przyjemności, zrobiła mi wielką przyjemność obdarowując mnie takimi oto słodkościami. Bardzo Ci kochana dziękuję, wiem jak jesteś zapracowana , a jeszcze znalazłaś czas, żeby mnie tak obdarować:))
Mój Mikołaj domowy w trosce o moje aksamitne ciało ( hi, hi) wsadził mi do buta kawałek balsamu takiego, co to na kilogramy w mydlarniach sprzedają i sama nie wiem, czy się nim smarować, czy go zjeść, tak pachnie pięknie.
Zmykam się szykować, a Was proszę o trzymanie kciuków. Jeśli wszystko pójdzie gładko i dostanę pozwolenie to wszystko opiszę po powrocie.
Buziaczki.
A to ostatnio za mną chodzi:
wtorek, 4 grudnia 2012
Przegięłam
Przegięłam z robotą i już. Nogi mi mało w tyłek nie wejdą, cały dzień tuptania, a jeszcze mi się drugiej partii pierniczków na świętą noc zachciało........ z witrażami. Se wymyśliłam nie?Miał być domek z piernika z witrażowymi okienkami, ale nie dałam rady, skończyło się na witrażach w pierniczkach.
Zdjęcia wyszły do kitu, bo o tej porze to jakie miałyby wyjść, ale witraże w pierniczkach wyglądają tak.

Zrobię przy świetle dziennym innego dnia. Efekt jest ciekawy, ale dzisiejszy dzień nie był dobry na pieczenie pierników.
Reszta wygląda tak:
Było zamówienie na Ciastka ze Shreka to go tak wykroiłam z ciasta na podobieństwo. I koniec z pieczeniem pierniczków na ten rok.
Skończyłam też duszki na słoiki zaopatrzywszy się w malinową wstążeczkę w najdroższej pasmanterii w okolicy. Zdzierstwo tam panuje i już, następne zmówię sobie zdalnie.
Dokończyłam wczoraj kolejny woreczek tym razem już nie w róże tylko w kwiatki, żeby się czegoś innego nauczyć.
I mam szczerze mówiąc dość. Spać, spać, spać tylko tego mi się chce.
Morfeusz już czeka.. Aaaaaaaa, dobranoc.
Zdjęcia wyszły do kitu, bo o tej porze to jakie miałyby wyjść, ale witraże w pierniczkach wyglądają tak.
Zrobię przy świetle dziennym innego dnia. Efekt jest ciekawy, ale dzisiejszy dzień nie był dobry na pieczenie pierników.
Reszta wygląda tak:
Było zamówienie na Ciastka ze Shreka to go tak wykroiłam z ciasta na podobieństwo. I koniec z pieczeniem pierniczków na ten rok.
Skończyłam też duszki na słoiki zaopatrzywszy się w malinową wstążeczkę w najdroższej pasmanterii w okolicy. Zdzierstwo tam panuje i już, następne zmówię sobie zdalnie.
Dokończyłam wczoraj kolejny woreczek tym razem już nie w róże tylko w kwiatki, żeby się czegoś innego nauczyć.
I mam szczerze mówiąc dość. Spać, spać, spać tylko tego mi się chce.
Morfeusz już czeka.. Aaaaaaaa, dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)