czwartek, 6 grudnia 2012

Wpadłam na chwilę

Wpadłam na chwilkę dosłownie, żeby ostatnie nowiny wrzucić i zmykam szykować się do wyjazdu mazurskiego.
Jestem troszkę podniecona, bo jadę tam po pierwsze, zrobić coś czego nigdy nie robiłam, po drugie może zobaczę chałupkę w śniegu? A po trzecie spotkam się z moimi sąsiadami i ich uroczą gromadką, a nie widzieliśmy się już 2 miesiące.

Mam tu trochę zaległości, bo i wyróżnienie dostałam i jakieś skrzynki popełniłam i zalalczyłam się, ale i tak nie zdążę o tym dziś, więc będzie później.

Dziś krótko, a najmilsze będzie na końcu.
Woreczki i hafty mnie pochłonęły, więc nie bacząc na rozgardiasz, który produkuję wokół, zaniedbując podstawowe obowiązki matki i żony, szyję i haftuję. Dochodzę jednak do wniosku, że tak na szybko z wyrzutami sumienia, że zaniedbuję troszkę ważniejsze jednak sprawy nie wychodzi to tak fajnie, tzn. wychodzi, ale chciałabym te woreczki jeszcze "popieścić". To tak jak z gotowaniem, jak się ma dużo czasu i nic nie goni gotowane potrawy są smaczniejsze, a jak tak na szybko to zawsze coś nie wyjdzie, a to niedosolone albo przepieprzone.

Zamiast, więc prasować tą stertę, co to do niej już ze dwa tygodnie się zamierzam, wyprodukowałam kolejny woreczek



A jakby tak jeszcze go na bogaciej? Moje zapchane szuflady różne skarby chowają, koraliki też w nich są. Widziałam w ten sposób ozdabiane hafty wstążeczkowe, no to pilnując lazanii i konwersując z nieoczekiwanym gościem doszyłam jeszcze woreczkowi przed chwilą koraliki.
Zdjęcie po ćmoku i nie widać za dobrze, ale uwierzcie mi na słowo woreczek zyskał na urodzie.
Wrzucam jeszcze witrażowe pierniczki, bo dziś dotarłam do domu jeszcze przed zachodem i uchwyciłam resztki słonecznego dnia.

A teraz to najmilsze będzie.

Dziś Mikołajki, ale do mnie Mikołaj już przyszedł wczoraj, a w zasadzie przyjechał, a potem za pomocą pocztowych ludzi dotarł do mnie.......

Szalona kobietka, Ewkiki z bloga Moje małe przyjemności, zrobiła mi wielką przyjemność obdarowując mnie takimi oto słodkościami. Bardzo Ci kochana dziękuję, wiem jak jesteś zapracowana , a jeszcze znalazłaś czas, żeby mnie tak obdarować:))


Mój Mikołaj domowy w trosce o moje aksamitne ciało ( hi, hi) wsadził mi do buta kawałek balsamu takiego, co to na kilogramy w mydlarniach sprzedają i sama nie wiem, czy się nim smarować, czy go zjeść, tak pachnie pięknie.
Zmykam się szykować, a Was proszę o trzymanie kciuków. Jeśli wszystko pójdzie gładko i dostanę pozwolenie to wszystko opiszę po powrocie.

Buziaczki.

A to ostatnio za mną chodzi:


12 komentarzy:

  1. Woreczek świetny jest ! Ale Cię wzięło z robótkami - na maksa!
    Ciekawa jestem bardzo, za co trzymam kciuki...
    A trzymam mocno! Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci wspaniałego pobytu w chałupce:))). Buziak!

    OdpowiedzUsuń
  2. kciuki trzymam, niech ci sie wiedzie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Mazurach zabieliło, ale tu ok. 5 cm, tak że jest bielutko, a i słoneczko dzisiaj cały dzień, kilka st. mrozu, bajeczne krajobrazy ze stadem saren w tle.
    Naciesz się swoją pociechą Kaczorówką.
    Buziaki
    PS. Może gdzieś miniecie się w drodze z moim m.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapomniałam - totalne wariactwo z Twoim haftem, śliczny woreczek, pierniczki smakowite.
    Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny ten woreczek...
    Udanego wyjazdu :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Woreczek uroczy, jakiej jest wielkości? ostatnio dochodzę do wniosku, że zdjęcia trochę oszukują.
    Pierniczki wyglądają smakowicie. Już miałam spytać co włożyłaś jako okienka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jak pół zeszytu, czasem jak zeszyt:) Podzrawiamy z Mazur:)

      Usuń
  7. ślicznby woreczek! i pierniczki i prezenty od Ewuni...tak tak, ona to potrafi♥

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)