niedziela, 2 grudnia 2012

Zaległości do pokazania i nowy bzik- haft wstążeczkowy

Zacznę od końca, to ostatnie moje dzieło.


Bo muszę Wam powiedzieć, że mam nowego bzika :) i jest nim haft wstążeczkowy. Pewnie rasowe hafciarki pękną ze śmiechu, jak przyjrzą się tym moim haftom, ale ja jestem z siebie dumna. Moje dotychczasowe doświadczenia hafciarskie pokrył kurz czasu, bo o ile sobie dobrze przypominam ostatnio haftowałam podusie do wózeczka i łóżeczka syna, a to już trochę czasu upłynęło.

Z tym wstążeczkowym to było tak, że kiedyś, gdzieś trafiłam na podusie zrobione tą metodą, przyjrzałam się powzdychałam, że taki ładne i od razu stwierdziłam, że trzeba dużych umiejętności, żeby takie cudeńka robić. To nie dla mnie.
Przy okazji odnawiania kuchni uszyłam serducho, o takie:


Za białe mi się ono wydawało i wtedy przypomniał mi się ten haft wstążeczkowy. Na prędce wyhaftowałam różyczki i okazało się, że to haftowanie wstążeczkami nie takie straszne.
Złapałam kawałek materiału i dalej próbować kolejne różyczki, każda innego koloru, a jakże, muszę zobaczyć  jak to wychodzi. Po połączeniu łodyżką wyszły mi takie niby malwy, choć mąż powiedział, że nie ma takich malw, co to każda ma inny kolor. Eeeee, skwitowałam, nie znasz się, to taki "zamysł artystyczny, a nie naśladowanie natury", ratowałam sytuację.



I co z tym wyhafotwanym kawałkiem szmatki zrobić? Ano uszyć woreczek na mydła do łazienki. Super, w końcu zapasowe mydła będą w jednym miejscu.


 I tak to worek z mydłami  teraz sobie wisi w łazience.
(Zapasowe pasty do zębów też by tak mogły wisieć, no nie? i golarki.....)


Jak wpadam w amok, powiedzmy, twórczy, to nie mam umiaru. Uwierzcie mi mogłabym nie jeść nie pić siku nie robić, ehhhhhhhh. Zawalając kolejną noc uszyłam igielnik, oczywiście dohaftowałam mu różyczki, bo jak na razie to tylko one mi jako tako wychodzą. Nie spoczęłam aż skończyłam, była 3 rano, a do pracy wstać trzeba. Oj głupia ty głupia kobieto, jak mawiał Rene z Allo, Allo do swojej żony.......




No dobra różyczki jako tako oswojone, wzięłam się za robienie bratka i......poległam. Nie potrafiłam go zrobić, zwijało się nie tak, uciekały mi nitki, dziś już wiem dlaczego, wzięłam za małą wstążeczkę:) Wygrażając, jak wilk zającowi, ja ci jeszcze pokażę, wzięłam się za anemony i te okazały się być łaskawsze.
Słuchając ciekawej audycji (oj, lubię takie, lubię) powstał kolejny woreczek





Mąż wpadł w rozterkę "czy teraz wszystko będziemy mieć w woreczkach?" hmmmmm, może i będziemy, przynajmniej do czasu, aż mnie jakiś kolejny bzik nie złapie:))

W trakcie roboty są jeszcze duszki na słoiki, które po odnowieniu kuchni straszyły swoim surowym szklanym obliczem.
Zabrakło mi jednak malinowej wstążki i jestem zmuszona robotę odłożyć "na zaś" tzn. do jutra, jak otworzą sklepy:))



Z hafciarskim pozdrowieniem życzę Wam przemiłej niedzieli.
Coś tam do pokazania mi jeszcze zostało, ale zostawię na później.
Wasza nawiedzona Mnemosyne :))

21 komentarzy:

  1. Danusiu! W zasadzie wszystko może być w woreczkach, są takie romantyczne.....
    Śliczne, gratuluję:). Nie myślałam o haftowaniu, ale jak jeszcze sobie na Twoje dzieła popatrzę to mi się zachce!
    Bardzo udane prace, czekam na jeszcze!
    A jeśli chodzi o pierniki, to ja jeszcze też nie piekłam. Zdążymy! A na All... kupiłam sobie barwniki i teraz mogę sobie kolorować lukier!
    Buziaki i dobrego tygodnia:0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim Ci się kochana zachce to poproś Mikołaja o worek czasu, bo inaczej spać przestaniesz, a będziesz haftowała. Wciąga masakrycznie:)Buziaki

      Usuń
  2. duszki na słoiki - co ja widzę, popatrz popatrz, pierwszy raz w życiu spotykam się z tym określeniem.
    Haft śliczny, ja mam generalnie bzika na punkcie różanego motywu. Wszystko w domu albo w koty albo w róże, jakaś masakra różano-kocia.

    OdpowiedzUsuń
  3. był taki duszek z bajki Kacperek mu było, wyglądał podobnie:)

    U mnie zaczyna też zmierzać w tym kierunku.....

    OdpowiedzUsuń
  4. No to wpadłaś, Kochana :))
    Na pocieszenie Ci powiem, że krzyżyki za mną "chodzą" i już sobie nawet zestaw do prób nabyłam, ale żeby wstążeczki.... nie dam rady w tym wcieleniu:)))
    Ściskam i podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dasz, z calutką pewnością dasz:) To nie jest takie trudne i nie takie zaś żmudne, szybko dość przybywa. Ja się już boję oglądać te wszystkie strony z tymi cudami, bo co rusz coś innego mnie zachwyci a wszystko bym chciała zaraz zrobić. Tylko kiedy, kiedy? Buziaki znad kolejnego woreczka:)

      Usuń
  5. jak widzę takie cuda tworzone po nocach, to przestaję żałować, że moje talenta są zminimalizowane. igłę nawlekę, ale co dalej???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością nie są tylko jeszcze o tym nie wiesz:) Nawlekasz, więc tą igłę, a potem....samo wychodzi, bo podpatrujesz i kombinujesz. Ja tak robię bo talentami też nie grzeszę, ale jestem uparta czasami....

      Usuń
  6. ależ Cię wzięło!!
    super- no i efekty piekne- życzę więc udanych zakupów♥
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mnie w sklepie z tasiemkami zaczynają poznawać i kolorów im zaczęło brakować, nie ma to jak takie nawiedzone klientki:)

      Usuń
  7. I cóż ja Ci mogę napisać...?!
    Zachwyca mnie wszystko: kocurki miauczące nie tylko z szafki, piękne woreczki wielorakiego użytku, no i cała reszta..., a biżuteria... baardzo oryginalna.
    A pierniki tak pachną, że aż mi ślinka cieknie...
    Mam nadzieję, że moje też wyjdą tak smakowite?
    Ciekawa jestem, jaki teraz pomysł chodzi Ci po głowie, co nowego stworzysz...?? ;-))
    Buziaaki.. ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyjdą bo przepis jest superowy. Teraz to już chyba idę spać tak na wszelki wypadek z rozsądku, żeby do roboty nie zaspać :)
    Muszę wrócić do skrzyneczek mam troszkę do zrobienia?:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. ALE CI SUPER TE HAFTY WYCHODZĄ:)))))))))))))JESTEM POD OGROMNYM WRAŻENIEM...ALE I KOTEK NA SZAFCE Z POPRZEDNIEGO POSTU BARDZO MI SIE PODOBA:))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się sobie dziwię, że wychodzą (jakoś)
      Kotek i mnie zauroczył, muszę zaopatrzyć się jeszcze w te serwetki:) Zakocę coś jeszcze. Buziaki.

      Usuń
  10. No pewnie ,że zamysł i że artystyczny,każdy to wie!:))Fajny ten nowy bzik,ale pewnie pracochłonny?Ja się nie zabieram za takie trudne rzeczy,przyjdę podziwiać do Ciebie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Takie proste jak ja tu haftuję to nie jest skomplikowane i trudne. Myślę, że każdemu się uda. Ale oczywiście zapraszam, zaglądaj kochana zaglądaj. miło wiedzieć, że jednak się komuś podoba, co po nocach produkuję:)

      Usuń
  11. Kochana gratuluję, wiem jaka to satysfakcja jak się uda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Już rozumiem, co czujesz jak skonczysz taki, który dłubiesz dwa lata:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny ten haft.
    Ps. załatwiłam sobie wsad do poduszki ;-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)