Piąte dziecko w rodzinie miało się lada moment urodzić.....
Urodzi się jak pozostałe, w domu przecież, już się tak trzy dziewuszki i jeden chłopak urodził to i to piąte przecież....
W takiego sylwestra to ani potańczyć ani pospać nie da rady....brzuch już tak nisko i skręca jakoś....oj chyba to małe, pcha się na świat....
Grubo po północy zbudziła męża... słuchaj chyba czas na mnie.... jedź po akuszerkę......
Motor WSK chyżo zaskoczył, ale droga ciężka, jaki tam asfalt, jakie tam odśnieżanie, zaspy zagradzały przejazd......
Do akuszerki 7 km było, ale po tej ciężkiej drodze zeszło trochę. Rodzina akuszerki zwyczajna, że po nocach jej w okna bębnią do porodu, takie czasy to jeszcze były, choć przecież szpital i oddział położniczy w tej samej odległości.
Akuszerki w domu nie było, poród odbierała w sąsiedniej wsi, zanim wróciła już było nad ranem, ale wsiadła na tylne siodełko motoru i przyjechała do położnicy....
Akuszerka ponoć chciała zobaczyć badania, wyniki jakieś, ale ich nie było... Nie żeby ciężarna zaniedbała, wszystkie poprzednie ciąże poszły gładko bez badań i lekarza się obyło to jak tym razem tak latać po lekarzach, przecież nic się nie działo złego. To jednak było dość dawno temu...... No to ja tu rodzić bez badań nie będę, ponoć stwierdziła akuszerka, trzeba do szpitala....
I takim to sposobem nie urodziłam się jak reszta rodzeństwa w zacisznej sypialni, pod okiem mojej babci, która zwykła odbierać porody we wsi, ale nie robiła tego nigdy w rodzinie, tylko w starym miejskim szpitalu..........
A latem to już sobie w wózeczku na węgle domu siedziałam. Ponoć od niemowlęctwa z kotami i psami czas spędzałam, tak jak widać z resztą na zdjęciu.
W wózku kociak, pod wózkiem Żaba, pies mojego wczesnego dzieciństwa.
I takim to akcentem kończę ten 2012 rok i wchodzę starsza w nowy 2013 .....
Wszystkim życzę w roku 2013 samych pogodnych dni i zdrowia, zdrowia, zdrowia.....

ales nastrój zbudowała!
OdpowiedzUsuńdobrze, że dobrze!
najlepszego!
Szczęśliwego Nowego Roku !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam noworocznie
Ciekawie się urodziłaś, w taką noc :-)
To najlepsze życzenia urodzinowe!!!!!!!!!Miastowa od urodzenia Kobieto:).
OdpowiedzUsuńZdrowia, miłości, radości w każdym dniu! I więcej luzu w wolnych chwilach! I żeby wena Cię nie opuszczała:).
Ściskam Cie mocno-urodzinowo i noworocznie!
wszystkiego najlepszego! sto lat sto lat!
OdpowiedzUsuńUkłony na urodziny i cały Nowy Rok!!!
OdpowiedzUsuńzatem podwójne wszystkiego najlepszego :)
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie za życzenia:)
OdpowiedzUsuńPięknie :-) Wszystkiego dobrego na Nowy Rok. Niech się darzy
OdpowiedzUsuńI Tobie też na tym nowym domku:)
UsuńWeny twórczej, radości, prosperity wszelkiej urodzinowo, weny twórczej, radości, prosperity wszelkiej noworocznie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
No to się wstrzeliłaś moja droga w ten świat jak trzeba no i najmłodsza zawsze byłaś chyba w swoim roczniku. Opowieść trzyma w napięciu, że ho ho....W takim razie spóźnione, ale podwójnie serdeczne życzenia przyjmij z Nowym Rokiem i urodzinowe. Abyś miała jak najwięcej czasu na swoją Kaczorówkę.
UsuńProsperity......jak to ładnie brzmi!!! Dziękuję i wzajemnie Hana:)
UsuńW swoim roczniku byłam najstarsza bo to już był 1 stycznia....w sumie dobrze, w roczniku najstarsza, ale młodsza o rok niżbym się w sylwka urodziła:) Buziaki i wszystkiego dobrego!
UsuńKochana,wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin!
OdpowiedzUsuńŚwietna opowieść i fajnie,że ktoś Ci to przekazał.
Miły dzień na urodziny,zawsze wolne(chociaż głowa boli:)))Naj naj lepszego nowego roku! Pozdrawiam serdecznie.
Upewniłam się jeszcze u mamy, ponoć poród po przyjeździe tak poszedł szybko, że położna nie zdążyła zjeść przygotowanego śniadania, a po porodzie podzieliła się z moją mamą, bo jej tak ładnie ta biała kiełbasa pachniała, że miała ochotę też zjeść:)Buziaki i pozdrowienia.
UsuńŁadnie to opowiedziałaś... Jest to taki wyjątkowy czas - Nowy Rok... i ludzie urodzeni w ten dzień też są wyjątkowi... Kochana jeszcze raz najlepszego... :-))) A ja widzisz znów jestem z końca roku, zatem cały rok do tyłu ;-)))
OdpowiedzUsuńewa.
A to się nie pochwaliłaś:) Czyli kiedy ja już na nogach stałam Ty dopiero się rodziłaś:)
UsuńBuziaki i dziękuję za życzenia.
Danutka, w tym wieku to już nie ma się czym chwalić, rok w te czy w tamte... ;-))) Wiesz, że cała przyjemność po mojej stronie... Buziaaaki.ewa
Usuń:))...ale jaki ten wózek piekny:)))
OdpowiedzUsuńByłam w Kaczorówce, wcale mnie nie dziwi, że Ci się ckni. A mnie na widok tych letnich plenerów aż się słabo robi, tak chciałabym przyspieszyć. Z drugiej strony nie ma co się aż tak spieszyć. Moja siostra (starsza!) ma zdjęcia w takim wózku, ale wiklinowym. Ten dopiero był piękny!
OdpowiedzUsuńMój się nie zachował, ponoć wychowało się w nim jeszcze parę dziatek w rodzinie:)
UsuńA w Kaczorówce jest rzeczywiście fajnie z każdym rokiem lepiej, bo leśny ugór powoli zamienia się w zagospodarowaną przestrzeń, powstaje jakiś ogródek, rosną krzaczki....
Kiedy zagospodarowywaliśmy się tutaj, wydawało mi się, że ten zestepowiały ugór i pustkowie nigdy nie będzie wyglądał jak ogród. A jednak! Do Tajemniczego Ogrodu mu daleko, ale z lubością oglądam fotki "przed" i "po".
OdpowiedzUsuńU mnie hortensje rosną, bo ziemia kwaśna i one to lubią, tylko nie te ogrodowe (kolorowe) te nie zakwitają, bo tam mrozy duże, a one na zeszłorocznych pędach kwitną. Wytestowałam, że te krzewiaste i krzaczaste (białe) warunki wytrzymują i nieźle kwitną. Mam już kilka odmian:)
UsuńNapisałam Ci u Kretowatej o kominie, nie wiem właściwie, dlaczego nie zrobiłam tego tutaj. Chyba z rozpędu. W każdym razie gdybyś chciała namiary na firmę, to mam. My zamówiliśmy przez internet i po prostu przysłali, co trzeba. Z tym, że Mój zrobił projekt, rozgryzł te wszystkie rury i wiedział, co zamawia. Nie wiem, jak inaczej można zrobić to na odległość. Firma działa w okolicach Łodzi, może mają filię wedle Kaczorówki?
OdpowiedzUsuńHanuś odczytałam:) Chętnie te namiary wezmę, bo jak firma przesyła to nam odpowiada. Tam gdzie Kaczorówka to same lasy miasta większego niet. My już zdecydowani na komin i piec w tym roku. Bo gazem z butli grzanie jest śmierdzące i niezdrowe, a czasem nie da rady bez ogrzania tym bardziej, że nie ma prądu.
UsuńMosz:Ontop Polska, ul. Hallera 75, 98-100 Wiewiórczyn.
OdpowiedzUsuńtel. 0436763366
Michalina Krzysztofik z nami konferowała, nawet do rzeczy.
a tu link, sama byś znojdła, ale co tam:
http://www.metaloterm.com/pl_pl/witamy.htm
Sprawdzili się, wpadki nie było. Ino jedną rurę przysłali nie taką, ale zaraz poleciała nazad na ich koszt i migusiem wróciła właściwa.
OdpowiedzUsuńBóg zapłoć dobra kobito:) Jak mój wyjdzie z piany to zaro popatrzym, co uni tam mają:) Jak to dobrze tak pogodać, bo i o wiklinie się dowiedziałam i ło tym turkiestańskim wiązie i ło tym kuminie:)))Patrz ile pożytecznych rzeczy:)
UsuńI o myszach...
OdpowiedzUsuńMnemo, pieskowa akcja się rozkręca, pewnie w robocie teraz jesteś. Ale wrócisz, to wici ślij, gdzie się da. To działa!
OdpowiedzUsuńNo jestem w końcu, maila ze zdjęciem Ori wysłałam, zaraz wrzucę notkę i rozpropaguję, gdzie się da.
UsuńJa chyba kręćka dostanę od myślenia na ten temat.
OdpowiedzUsuńChcesz zdjęcie macewy?
OdpowiedzUsuńNo pewnie, że chcę.
UsuńJutro pojadę do L....a, mają tanią karmę, może w pracy zrobimy zrzutę i kupię jakiś wór. Już takie akcje robiłam i paczki z żywnością wysyłałam.....
Coś mi nie poszło z Twoim mailem. Masz jakiś inny?
OdpowiedzUsuńdanjutka@gmail.com
UsuńDzięki, nie wiem tylko, czy zdołam dzisiaj, bo - dla odmiany - nie mogę się połączyć z serwerem.
OdpowiedzUsuńNo widzisz złośliwość przedmiotów martwych....wysłałam zdjęcia do Ori, tak jak zrozumiałam u Kretowatej, Ori to wstawi u siebie w sklepiku, jak ktoś kupi wpłaci jaj na konto, a mnie da informację i ja wyślę skrzyneczkę? Tak? Ty też tak zrobiłaś? Jakby co daj maila, to pogadamy na priv.
UsuńDokładnie tak zrobiłam, ja już sklepik u Ori zasilałam. Tylko Jej się blogger zbiesił i w sumie nie wiem co dalej. Czekamy, bo co innego można zrobić?
OdpowiedzUsuńMacewa poszła. Chyba, bo głupoty mi jakieś...
Macewa doszła?
OdpowiedzUsuńDoszła maila Ci napisłam:)
UsuńJa też wysłałam zdjęcie skrzynki do Ori, na blogach dałam notkę, wsadziłam info na fejsa, a od Rogatej kupiłam ser z przeznaczeniem na psiaki, no i czekamy na rozwój sytuacji........
UsuńZaraz sprawdzę, dzięki. Ale ja durna jestem. Teraz dopiero zobaczyłam zakładkę "kontakt". Próbowałam przez to coś z lewej, łomatko!
OdpowiedzUsuńHe, he to z lewej to subskrypcja, no wiesz możesz dostawać na maila powiadomienia, że coś naskrobałam:)))
UsuńE, wiesz, ja nieblogowy matołek jestem. Też kupiłam ser u Rogatej! Koniec z Nią, nie nadąży i z torbami pójdzie.
OdpowiedzUsuńJaki matołek, jaki matołek, patrz już pierwszy materiał na notkę masz - macewę:)
UsuńNo, ale mnie tym serem skusiła, bo uwielbiam ser w każdej postaci, a ten z moich stron rodzinnych tym bardziej muszę spróbować!! Kilogramem chyba się zaspokoję:)
Piękne opowiadanie. Nie da się zostawić bez słówka komentarza :))
OdpowiedzUsuńTo były czasy, trudne i łatwe zarazem. Prawie inny świat. Czasami myślę, że czas wtedy wolniej płynął....
Było inaczej, nie da się ukryć...
UsuńTeż poszłam po bandzie i cały kilogram nabyłam. Coś czuję, że ma we mnie stałą klientkę.
OdpowiedzUsuńTo teraz trzeba jeszcze znaleźć jakiegoś producenta dobrego wina, do tego sera........
UsuńZ winem sobie poradzę. Szkoda, że nie możemy podegustować razem.
OdpowiedzUsuńNie mów, że potrafisz wyprodukować, ja nie umiem niestety:(
UsuńKto wie, gdzie nas diabli poniosą, może Ty kiedyś zawitasz w moje strony, może mnie poniosą w Twoje??
Co Ty! Ja wiem, gdzie można nabyć drogą kupna w korzystnej cenie. Gdzie właściwie są Twoje strony? Możemy się skrzyknąć i zlot jakiś urządzić - nie mówię, że zaraz na Łysej Górze.
UsuńTe stare to tak, jakby patrząc w dół od Ciebie, te obecne to tak jakby na wschód od Ciebie, a Kaczorówka to Mazury:)
UsuńNa Łysą to by trza większą grupą polecieć:)
Kaczorówka to wiem, reszty się domyślam. Zrób mnie tacę w kogutki (lub kurki) dla Domu Tymianka, tzn. dla mnie, im większą, tym lepiej. Nie zbankrutuję?
OdpowiedzUsuńGrupę na Łysą się skrzyknie myślę, że bez problemu.
Dobrze, zrobię Ci, tylko muszę zamówić w sklepie drewienko, troszkę potrwa.
UsuńObgadamy szczegóły, teraz lecę na 40 piętro:)
Spoko, taca jest mi potrzebna do noszenia na taras i nazod. A to jeszcze ho ho! Ale wpłacić dla Tymianka mogę awansem.
OdpowiedzUsuńHana daj do siebie maila, wrzucę Ci zdjęcie takiej co zrobiłam wcześniej, oczywiście bez kogutków,format 36x30, starczy? Bo nie wiem, czy mają większe.....
UsuńDawaj, ale gdyby były większe, to chętnie. Wszystkie mam gówniane. Jak postawisz duży talerz, to obok już właściwie nic się nie mieści. Jeśli większych nie ma, to trudno. Słowo się rzekło.
OdpowiedzUsuń3babyzwozu@gmail.com
Mam talerze o średnicy 32 cm!
OdpowiedzUsuń