tych przygotowań świątecznych.
Rany, ale dałam sobie w kość, a tu końca nie widać.
Siedzę, patrzę na odarte okna, ( ale umyte), stos do prasowania ( hmmm, a kto pójdzie po kolejny na suszarnię) rozbabrany warsztat i stwierdzam, że powinnam się przed świętami sklonować.
Już dość tych szaleństw, obiecuję sobie, że teraz tylko sprzątnąć i czekać.... na pierwszą gwiazdkę.
Ozdób już mam dość, ostatni stroik na ścianę zrobiłam wczoraj....chyba mu muszę jeszcze gałązki wyrównać
Ze znalezionej na drodze brzozowej gałęzi powstała choinka - totem. Zdjęcie kiepskie, nawet o 14 było już za ciemno na zdjęcia, ale choinka, choć nietypowa wygląda sympatycznie. I ma jedną zaletę, wszędzie się zmieści.
Zrobiłam też marcepanowe ciasteczka, jejku jakie dobre. Podjadłam trochę (a miałam zgubić 5 kilo do stycznia)
I żeby się dom wywietrzył do świąt dokumentnie usmażyłam i zaoctowałam już rybki. To moje ulubione danie świąteczne, mogłabym jeść tylko to i też byłabym zadowolona. Do świąt dobrze w zalewie skruszeją, choć to filety i kości nie mają. Kiedyś w ten sposób na święta mama przyrządzała, drobnicę rybną np. okonie, płotki, szczupaki, albo nawet karpie.
Usmażyłam też na obiad świąteczny rolady wołowe (z 2 kg) nadziałam cebulką, ogórkiem, czosnkiem......i ciach do zamrażary. Lubię te zawijasy, ale tak na co dzień to mi się zwykle nie chce ich robić. W święta nie mam zamiaru się bawić w tłuczenie mięska. Wyjmę, odgrzeję i już.
Obcięłam psiakowi przerośnięte futerko, grzywkę ma teraz krzywą, ale już nie wygląda, jak owieczka. W zimie nie strzygę go u fryzjera, żeby na spacerkach nie marzł.
Kiedy ja zasuwam, pan Pies najczęściej w takiej pozycji spędza czas. Ten to ma życie. Zmienia tylko miejsce wylegiwania.
A jeszcze troszkę wcześniej wyprodukowałam serducho, pojechało w świat, do sympatycznej dziewczyny.....
I oby już te święta przyszły, bo mam wrażenie, że zamiast świętować będę leżeć i odreagowywać.
Buziaki dla wszystkich.
Witajcie w moich progach nowi goście. Zapraszam:)
P.S.
Wy też się nie przepracujcie:)
ja się przy Was kompleksów nabawię;)jeszcze nawet listy zakupów nie zrobiłam:x a z dekoracji powiesiłam na lampie jednego zeszłorocznego aniołka
OdpowiedzUsuńJa w tym roku tak poszalałam, bo w sumie to nie przepadam za tym szałem świątecznym, wolę zwykłe dni...
UsuńJa też na spokojnie :-)))
OdpowiedzUsuńMądra dziewczynka:)
UsuńU mnie przygotowania w biegu, miedzy pakowaniem, budową, pracą. wczoraj chciałam zrobić wieniec z popcornu, ale taaaaaaaaak mi nie wyszedł :p
OdpowiedzUsuńWszystkiego na raz nie idzie zrobić:)
Usuńo matko kochana, szalenstwo jakies! ja na razie pasztet upieklam i zakupy prawie mam. od lat już na spokojnie:)
OdpowiedzUsuńNie umiem pasztetu:( nigdy nie piekłam......
UsuńI jeszcze raz dziękuję za serducho> Misiek przykręcił kinkiet i tam będzie miało swe zacne miejsce :-)
OdpowiedzUsuńNo i mi przypomniałaś że mam piernik upiec :-) ale pachnie
:) u mnie też wisi na kinkiecie, takie pierwsze, które uszyłam....
UsuńPrzepracowanie grozi każdej a nas.Robota pączkuje w tajemniczy sposób.
OdpowiedzUsuńMarcepanowe ciasteczka ???Czy możesz mi powiedzieć,gdzie mieszkasz i gdzie leżą te ciasteczka?:)))Marcepan uwielbiam.Ładny wianek:)Pozdrawiam
Jak będziesz na Kole, to zerknij na ten najwyższy punkt na wschód i tak zaraz obok:)
UsuńA jak już trafisz, to na górnej półce w szafce:)
smakowicie się zrobiło. Ja jestem na etapie robienia pierniczków, w planach spokojne robienie półproduktów, Choinka bardzo ciekawa i bardzo praktyczna :))
OdpowiedzUsuńHmmm, co to te półprodukty? Tajemniczo jakoś......
UsuńJa pierdykam. Ale jakie święta!!!
OdpowiedzUsuńBuziaki
Ja też wczoraj pierdyknęłam:) Ze zmęczenia hi, hi.
UsuńŚwięta wiesz, jak to jest, święta,święta i po świętach.....a co się człowiek nalata to jego:)
Buziaki
P.s. podobno Was śniegiem zawaliło:)
Ja dopiero się biorę do jakiś stroików świątecznych a Twój jest cudnie prosty i urodny, więc może mnie wreszcie zachęci a najbardziej przeraża mnie baza na której to wszystko się trzyma. Serducho prześliczne Ci wyszło i wniosek, że maszyna naprawdę spełnia swoją rolę a pichcenie? Ludzie nie tylko w lesie nie jestem ja jestem poza lasem.
OdpowiedzUsuńGrażynko, baza jest z chmielu ściągniętego z płota:)
UsuńMoże też być dzikie wino, gałązki brzozy, a jakbym nie miała nic to skręcę gazety i owinę taśmą też będzie dobrze.
Zdążysz jeszcze, Wigilia szczęśliwie w poniedziałek wypada:)
Buziaki
alez pracuś z Ciebie! Brawo!
OdpowiedzUsuńTak mi się w tym roku zrobiło:) To przez Was kochane, z blogów to natchnienie:)
UsuńJakie piękne!!!!!!!!! Wianek świetny, ale choinka ujęła mnie swoją smukłośćią:))))Serducho na pewno będzie wisieć w należnym mu miejscu!
OdpowiedzUsuńJa też nie przepadam za tym szaleństwem przedświątecznym, bo można się zajechać!
Jedyna a nadzieja w tym,że odetchniemy w święta! A ciasteczka marcepanowe jak?
Buźka!
Dobre, mniam.Schowane zostały, bo by świąt nie doczekały, ale i tak zaglądając do nich wczoraj stwierdziłam uszczuplenie zasobów:)
UsuńJa po dzisiejszej dniu pracy też mam chwilowy "zjazd emocjonalny i fizyczny" wrrrrrr
Buziaki
gratulacje! poczytasz i wszystkiego sie dowiesz. mówiłam, że zdjęcie mi się podoba? mówiłam! usciski
OdpowiedzUsuńJuż wiem, ale to zupełne zaskoczenie. Ja nie mam szerokiego grona znajomych w necie,a ten rodzaj konkursów trochę się na tym opiera:)Tym bardziej zaskoczenie, cieszę się bardzo!!!
Usuńmarcepanowe ciasteczka:))))))))))))a jaki przepisik na te cudeńka????
OdpowiedzUsuńJest Qrko i to prościuchny, ale potrzebna masa marcepanowa, ja kupiłam w sklepie zaczynającym się i kończącym na L. Na jedno opakowanie masy dajesz 1 białko i 8 łyżek cukru pudru.Wszystko ucierasz mikserem, albo ugniatasz razem. Potem nabierając łyżką stołową masę formujesz w takie wałeczki, obtaczasz je w płatach migdałowych, na blaszcze wyginasz je w takie rogaliki i pieczesz na złoto w piekarniku w około 170-180 C. Potem polewasz czekoladą. Z jednej porcji wyjdzie ok 10 "rogalików" Smacznego:)
Usuń