Wyszłam dziś z domu, nadać PITa na poczcie i tak mnie walnęło po oczach zielenią i białym kwieciem na drzewach. Rany, kiedy się TO zrobiło?
Wiosna, wiosenka, piękny czas, a tu człek w czarnej dupie. Może ja jestem jakaś popaprana, a może świat jest popaprany? Bo, jak to wytłumaczyć? Rano huta, czasem do wieczora, świat widzę zza okien smochodu, a po powrocie ekran komputera. Marysia nie kupiła mydła- to nie ma. Dwa dni w chałupie mydła nie było, płyn do kąpieli też się skończył. Dobrze, że płyn do higieny tej, no wiecie, jeszcze był. Nic się nie stało po umyciu innych części ciała. Dziś nie ma pieczywa, Marysia nie kupiła, dziecię - zapomniało. No to nie ma- sałata lodowa, zagryziona serem też dobra. Mówię Wam, tylko za Hemarem chce się zaśpiewać:
Kochać nie warto, lubić nie warto,
Znaleźć nie warto i zgubić nie warto.
Przysiąc nie warto, wierzyć nie warto,
Chodzić nie warto i leżeć nie warto.
Pieścić nie warto, łowić nie warto,
Stracić nie warto, zarobić nie warto.
Jedno co warto, to upić się warto.
Siedzieć i płakać, i śpiewać to warto.
No i tak to wygląda.
Ale, ale w święta, kiedy inni podstawili pod nos paszę i nie trzeba było stawić się w hucie, Mnemo zaliczyła Gołuchów!!!!
Jeżu, jak tam pięknie. i ja się pytam dlaczego ja nie jestem jakąś tam Czartoryską, w głębi duszy wydaje mi się, że idealnie bym się nadawała, jako Pani takich włości. Nawet podjęłabym się karmienia osobiście tych żubrów, danieli, nawet świń dzikich. O nich będzie następnym razem. Z dokumentacją fotograficzną.
A ponieważ Wy wszystko wiecie, to mi pomóżcie rozszyfrowac, co to takiego, co rosło tam w Gołuchowie, nie wiem, co to jest, a ciekawość mnie zjada.
Ponieważ od jakiegoś czasu dokucza mi Prostata, to pozwólcie, że się oddalę w zacisze, schowam za ekran i będę sobie tak do Was zerkała i odzywała od czasu do czasu.
Buziaki.

