Tak myślałam i myślałam i myślałam ( ciężko oj ciężko mi to ostatnio idzie) i wymyśliłam, że zwykła rozdawajka to nie to samo, co zabawa, którą wymyśliły Hana i Mika. Nawet wygrałam tam jedną z nagród:)) A dlaczego nie zwykła rozdawajka, ale zabawa z głosowaniem? Raz, że jest wesoło, dwa, że uczestnicy wraz z twórcą zabawy muszą troszkę włożyć w zabawę wysiłku:))
Nie będę oryginalna i pociągnę pomysł Hany i Miki, (wybaczą mi chyba), zabawimy się w poszukiwania tandetnych ubiorów. Widujemy przecież takie koszmarki ubiorowe, ba, niektóre z nas w chwilach pomroczności jasnej, czy upojenia świeżym powietrzem czasem takie cuda nabywają, by po przyniesieniu do domu walić głową w mur wykrzykując, królu egipski, matkozcórką, o kuźwa mać, po co ja to kupiłam!!!!
Nie jestem wolna i ja od grzechu zakupu rzeczy, którą szczerze powiedziawszy założyłam raz i więcej nie zamierzam. Już ze dwa razy wyrzucałam do śmieci, ale w końcu schowałam jednak w czeluściach szafy, bo pomyślałam, że może kiedyś na jakiś bal przebierańców komuś się przyda. Jak się komuś podobają, oddam chętnie.
Owe buty, bo o butach mowa, zakupiłam wiele lat temu, kiedy jeszcze byłam w miarę młoda, bardzo szczupła nie miałam platfusa w prawej stopie, który wymusza noszenie obuwia wygodnego wręcz rozczłapanego i od czasu do czasu zdarzały mi się jakieś wyjścia "do ludzi".
Z tym zakupem to było tak.
Spacerowałam z psiapsiółą po jakiejś galerii (wtedy jeszcze od czasu do czasu robiłam takie wypady zakupowe), byłyśmy obie w doskonałych humorach. Energia nas roznosiła. Na wystawie zobaczyłam buty, właśnie te i pomyślałam, że takie to by mi się przydały, na jakiś ekstra wypad. Wiecie, mała czarna przed kolanko, gołe opalone nogi i te buty, które wtedy były modne. Co nie znaczy, że już wtedy nie były tandetne, były oczywiście, ale pomyślałam sobie, że po ulicy w nich biegać nie będę, ale tak na jakiś wernisaż na przykład.... to czemu nie.
Weszłam i kupiłam, nie były nawet drogie.......
Nie pamiętam, gdzie w nich wystąpiłam. Wiem tylko, że obcas był za wysoki i ledwo ustać mogłam o chodzeniu nie mówiąc, szczególnie po garbatych i dziurawych chodnikach, a cholewki z gumowych pasków, na mych chudych łydkach wiecznie się zsuwały doprowadzając mnie do kuźwicy. Więcej ich nie założyłam.
Banerek do wklejenia:))
I reszta owego obuwia:)
Drugim tandetnym łachem, w którym do dziś paraduję jest koszulka z pieskiem, wypisz wymaluj moim Mopkiem ( choć on nie nosi korony). Kupiłam ją świadomie, bo ma wyrażać mą wielką miłość do tego zasrańca i zaszczańca na krótkich łapkach. Używam jej wyłącznie w domu i w Kaczorówce. Wyglądam w niej jak dzidzia piernik, ale co tam, jestem gotowa do takiego poświęcenia. Czego nie robi się w imię miłości. Szczególnie do psa czy kota:))
No dobrze, to tyle tytułem wstępu. A teraz o zasadach konkursu. Wszak jakieś muszą być:))
Wszyscy chętni do zabawy robią tak:
- szperają w czeluściach szafy swojej, znajomych, sąsiadów czy w innym dowolnym miejscu, wynajdują jakiś ubiór,taki do noszenia, a nie na przebranie, który jest tandetny, kiczowaty, od pały po prostu, robią zdjęcie i ślą na maila do Mnemo. Dany eksponat, czyli coś co można założyć począwszy od głowy a na stopach skończywszy, może być sfotografowany na osobie (będzie śmieszniej), jak się na osobie nie da to trudno, niech będzie zdjęcie eksponatu leżącego, wiszącego, stojącego.
Termin nadsyłania zdjęć do piątku 24 stycznia do północy.
Sobotę Mnemo rezerwuje sobie na obrobienie zdjęć stworzenie posta i sondy ( lub innej formy głosowania, jak sonda się nie uda).
W niedzielę 26 stycznia, najpóźniej do północy (jak się coś nie pochrzani) pojawią się Wasze propozycje tandetnych ubiorów i zaczniemy głosować.
Można, a nawet trzeba, na własnych blogach, czy w innym dowolnym miejscu, agitować o głosy:)) Im więcej głosów tym lepiej, chodzi o wzmożenie napięcia przed wynikiem ostatecznym:)) Tak to sobie wymyśliłam:))
Miło będzie, jeśli umieścicie banerek o zabawie na swoim blogu. Ale oczywiście nie musicie. Jeśli ktoś nie ma bloga, ale jest zalogowanym komentującym to również może, a nawet powinien wziąć udział w zabawie:) Ładnie proszę:))
Głosujemy do piątku 31 stycznia do północy. Sobotę rezerwuje sobie Mnemo na stworzenie posta, a publikację wyników pokaże w niedzielę 2 lutego, najpóźniej do północy. 2 luty to będzie akurat rocznica publikacji pierwszego posta na tym blogu.
Uffff, to chyba wszystko w sprawie zasad, jak coś mi się przeoczyło to poprawię.
A teraz nagrody, zróżnicowane będą:
Miejsce pierwsze, dla osoby, która zdobędzie najwięcej głosów:
własnoręczny, deszczany wytwór Mnemo, jeden z ostatnich Kaczorówkowych tworów. Bo potem to przyszła jesień i Mnemo zaprzestała produkcji. Janiołek z kamykowymi oczętami i kamykowym buziakiem. Taki janioł - stróż do powieszenia, postawienia, na tarasie, płocie, werandzie, czy salonie, jak kto chce. Może być z dedykacją od Mnemo, na odwrocie, jak zwycięzca będzie sobie życzył.
bardziej do siebie podobny. Zdjęcie zrobione w Kaczorówce, a nie w wannie, jak dzisiejsze:))
Miejsce drugie:
ręcznie haftowana, nie pierwszej już młodości, serwetka, makatka, dla miłośniczek dizajnerskich wyrobów sprzed lat.
Miejsce trzecie:
kolczyki, udziałane przez Mnemo w czasach, kiedy zajmowała się tego rodzaju tfurczością. Kolczyki będą do wyboru, albo te niebieskie na srebrnych zawieszkach, albo te granatowo-złote, dość duże, wizytowe.
Zwycięzcy jeśli będą chcieć i dojdą ze sobą indywidualnie do porozumienia to mogą ze sobą ustalić wymianę nagród.
Zostało mi teraz Wszystkich tu zaglądających zaprosić serdecznie do zabawy:))) ZAPRASZAM!!!! ZAPRASZAM!!!! ZAPRASZAM!!!!
Przypomniało mi się, że 25 stycznia mam zmianę dostawcy internetu. Nie sądzę, żeby to zajęło dużo czasu, ale w razie gdyby coś poszło nie tak i nie miałabym dostępu do sieci, a co za tym idzie mogłabym zawalić termin publikacji nadesłanych zdjęć to dam znać za pomocą netu w telefonie. Jestem jednak dobrej myśli, że wszystko pójdzie gładko.
P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, ale w tej szarówce przez cały dzień trudno zrobić ostre. W końcu wymyśliłam, że zrobię je w wannie. Rany nawet nogę z buciskiem do wanny wstawiłam:)))