Piękna glizda, a tak fachowo to szczotecznica szarawka - to ona pełzała sobie onegdaj na krzaczku rosnącym przy zakątku z ławeczką. Nie było trudno ją dostrzec, jaskrawa taka. Na czwartym zdjęciu dobrze widać taki "kłaczek", którym podczas tego wędrowania sobie machała. Nie wiem w jakim celu. Sprawdziłam w necie - z tej pięknej glizdy wyrasta całkiem zwykły, szary motyl.
U mnie dziś było gorco, trudno uwierzyć, że to w zasadzie już październik, sezon w tym roku mamy długi.
Dlatego...oby do jutra, bo po hucie mkniemy, wiecie gdzie. Może grzyby będą? W zeszłym tygodniu czeremcha jeszcze miała masę owoców, jak ptaki nie zjadły może jeszcze zrobię trochę soku? A za chwilę czas będzie na żurawinę, tą muszę kupić, bo nie wiem, gdzie rośnie. Ponoć na bagnie. Tylko którym?
Zdjęć pięknej glizdy wstawiam do wypęku, bo ładne mi wyszły.
Nie mam Wam nic fajniejszego do pokazania. Twórczo jestem nierobem (ostatnio) marazm mną zawładnął, ale niebawem rzucę się na kapliczki, spinam się w sobie i nastrajam tak od tygodni. Część jest przygotowana i czeka na wykończenie.



