czwartek, 29 września 2016

Piękna glizda.


Piękna glizda, a tak fachowo to szczotecznica szarawka - to ona pełzała sobie onegdaj na krzaczku rosnącym przy zakątku z ławeczką. Nie było trudno ją dostrzec, jaskrawa taka. Na czwartym zdjęciu dobrze widać taki "kłaczek", którym podczas tego wędrowania sobie machała. Nie wiem w jakim celu. Sprawdziłam w necie - z  tej pięknej glizdy wyrasta całkiem zwykły, szary motyl.
U mnie dziś było gorco, trudno uwierzyć, że to w zasadzie już październik, sezon w tym roku mamy długi.
Dlatego...oby do jutra, bo po hucie  mkniemy, wiecie gdzie. Może grzyby będą? W zeszłym tygodniu czeremcha jeszcze miała masę owoców, jak ptaki nie zjadły może  jeszcze zrobię trochę soku? A za chwilę czas będzie na żurawinę, tą muszę kupić, bo nie wiem, gdzie rośnie. Ponoć na bagnie. Tylko którym?
Zdjęć pięknej glizdy wstawiam do wypęku, bo ładne mi wyszły.
Nie mam Wam nic fajniejszego do pokazania. Twórczo jestem nierobem (ostatnio) marazm mną zawładnął, ale niebawem rzucę się na kapliczki, spinam się w sobie i nastrajam tak od tygodni. Część jest przygotowana i czeka na wykończenie.













wtorek, 27 września 2016

Oczu oderwać nie można. Piękne pieski.


Miała być piękna glizda, ale poczeka. Pojawił się nowy temat, piękne, śliczne, cudne pieski i ich cudna mama.

Dodam tylko, że wszystko jest ok, nikt ich nie wyrzucił, porzucił, mają dobry domek i zagwarantowane już dobre miejsca. Jeden z nich mógłby być moim pieskiem, serce mówiło tak, ale rozsądek mówił swoje. W sumie będzie po sąsiedzku, przynajmniej latem.

Pieski ze względu na wyjazd właścicieli koczują chwilowo u przyjaciółki, a jeden z nich zostanie na zawsze. Właściwie jedna, bo maluchy to wszystkie dziewczynki. Ich mama czasem bywa zmęczona, maluchy dają jej w kość.
Zobaczcie jakie to pięknoty, ja nie mogłam się od nich oczu oderwać, od ich mamusi też- słodka psinka.

Dziewczynki nie maja jeszcze imion, może jakieś fajne propozycje macie?





























poniedziałek, 26 września 2016

Gumno w słońcu. Jesiennym.

Wczoraj było mgliste gumno, KLIK dziś jest słoneczne i lekko oklapłe. Za to kolorowe.
Zdjęcia wyblakłe-to te z telefonu, bardziej soczyste- z aparatu.

Hortensje, kończą swój żywot.


Stara damka holenderska- kiedyś przemaluję ją na biało.


Ostatnia róża.


Na tyłach.


Klapek (pięcio) w czerwieni.






W drodze po końskie łajno.



Wodopój dla koni i dzikich zwierząt - był trop borsuka na brzegu i kopytnych. To tu pewno nocą śpiewają jelenie.

Powrót na gumno- czas było skosić łączkę. Przekwitła. Nasiona zebrane- rozsiejemy na kolejnej łączce, która się tworzy. Brytan wygrzewa się w słońcu.


W krzakach za drzewem stoi domek dla jeży KLIK - nadal pusty. Dołożyłam pachnącego sianka, może zachęci jakiegoś kolczastego. Chyba, że już poszły na zimowy spoczynek i nie potrzebują kryjówek.


A ten, łooo, przychodzi na jedzenie - ma na imię Pedro, u nas woła się na niego Frodo. Przychodzi codziennie, kładzie się grzecznie przy płocie, zakłada łapkę na łapkę i czeka...spokojny piesek, łagodny.
Zjadł na jedno posiedzenie kilogram flaków, które trzymałam zamrożone i jakoś ich nie ugotowałam, rozmroziłam, a on zjadł do ostatniego paseczka, a potem poszedł do drugich sąsiadów i też jeszcze jadł...


A w następnym poście będzie piękna glizda, naprawdę piękna. Pierwszy raz taką widziałam.