sobota, 26 kwietnia 2014

Miałam pojechać na Mazury...

Czy tak jest naprawdę, czy tylko mnie się tak przytrafia? W tygodniu piękna pogoda (wczoraj 23 stopnie), przychodzi łykend, leje.........
Nie inaczej jest dzisiaj, tak, że wyjazd do Kaczorówki spalił na panewce. Dodatkowo jakieś wyjce pół nocy wyły pod oknami. Nie wiem, czy mi się to śniło, czy naprawdę, ale słyszałam, coś, jakby "свобода, свобода", na dodatek telefon Wu, na przemian, raz służbowy, raz prywatny, dzwonił chyba z sześć razy, budząc mnie, kiedy wydawało się, że już przysypiam. Wstanie o 6 rano po hałaśliwej nocy było dość trudne i z ulgą przywitałam zachmurzone niebo. 
Jeszcze przed rozpadaniem się na dobre wyrwałam z Mopem na spacerek do parku i ze zdumieniem odkryłam, że kwitną już bzy, a nawet kasztanowce. To chyba wyjątkowo wcześnie, bo z reguły zaczynają kwitnąć na matury. Park o 8 rano jest cichy i spokojny, niewiele w nim spacerowiczów, prawie tyle samo, co meneli przysypiających na ławeczkach albo w zacisznych kątkach. 
Na rabatach w tym roku królują bratki, dużo bratków, dywany z bratków, kobierce z bratków...........






A ta czego szuka w bratkach??? Dobrze się zakamuflowała, buszowała w niebieskich.....



Mopek zadowolony ze spaceru, bo do parku nie chodzimy codziennie, zadowalamy się mniejszym skwerem tuż pod chałupą.


Proszę, tak wyglądają kwitnące kasztanowce, kiedy one się rozwinęły?


 I moje ukochane bzy, ach, kiedy ja się doczekam takiego krzaka w Kaczorówce? Mam posadzonych kilka, ale, jak to w Kaczorówce, rosną, jakby chciały, a nie mogły (co chyba  jest nawet prawdą), cherlawe jakieś. Jakoś tym rosnącym po rowach nie przeszkadza jałowa ziemia, bo co roku są obsypane kwiatami.
Moje stoją w miejscu.

W tak pięknych okolicznościach przyrody miło sobie uciąć drzemkę. Choćby na ławeczce parkowej......



Są jednak lepsze miejsca, zaciszne, osłonięte od wiatru i deszczu....


 Gdyby nie ten jadowicie czerwony kocyk nawet bym nie zauważyła, całkiem wygodnego legowiska.


A teraz deszcz bębni cichutko po parapetach, zieleń zrobiła się jeszcze zieleńsza. Zapaliłam sobie świeczki, mam kawkę w kubku, winko czeka na wieczór i chłonę ten czas, kiedy nie trzeba nigdzie iść i nic konkretnego zrobić.......
Może ulepię sobie jakiegoś anioła? Albo poczytam?
Uwielbiam taki czas, a Wy? Co wtedy najchętniej robicie?

39 komentarzy:

  1. Ja najchętniej nie robię nic!!! Dzisiaj leżałam sobie w hamaku i było wspaniale;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że u Ciebie nie leje, chyba, że masz hamak zainstalowany w chałupie, o czym ja też myślę. W Kaczorówce taki hamak, jak znalazł w deszczowy dzień. Kubuś Puchatek, ten najbardziej lubił robić....nic.....

      Usuń
  2. Gdzie tam byz, a gdzie kasztany...
    U nas daleko jeszcze do kwitnienia... :-)
    Jeszcze nie pada i jest słonecznie...
    Co wy macie tam za pogodę ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczną łikendową, leje od 9 rano, miarowo, jednostajnie, srutututu, nie zanosi się, żeby przestało. Nie wiem, kiedy to wszystko rozkwitło, zauważyłam wczoraj w drodze z huty.....nawet u mojej siostry, gdzie zdecydowanie wszystko wcześniej kwitnie, kasztanowce jeszcze nie kwitną, a bzy prawie, prawie.......

      Usuń
  3. Kwitnace bzy i kasztanowce uwielbiam :) Zawsze byly symbolem maja, nie nadazam za ta pania przyroda, czyzby ona tez wpadla w wir pedu swiatowego ?
    Mnemo, tez bym teraz obecnie zakamuflowala sie na jakiej laweczce albo w zacisznym miejscu i sobie drzemke uciela ;)
    Poki co ide sadzic pelargonie do donic w ogrodzie, moze jakas pszczolke spotkam albo ciekawego robala... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w swoim ogrodzie to bym też pospała i bywa, że w Kaczorówce tak robię, ale w parku??? Tak, że nie krępuj się kimnij przy jakiejś rabacie:)))

      Usuń
  4. A u nas to znaczy we Wrocławiu , kasztanowce kwitna na raty ,pierwsze zaczeły już przed świętami ,a teraz już wszystkie są w pełnum rozkwicie . Z bzami jest podobna sytuacja .
    Ja od kiedy jestem na rencie żyję sobie niespiesznie tak jak lubię , ale juz dawno nie zdarzyło mi się nic nie robić . Ostatnio mam taki okres że jak nic nie robię to sobie dłubię coś . Ostatnio klecę prezent ślubny dla bratannicy i komunijny dla bratanka . W łykendy u nas także często niebo płacze ,chyba z żalu ,że tyle ludzi się obija ;) Dzisiaj jeszcze nie padało ale wisi w powietrzu i zapowiadają nawałnice .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marijo "nicnierobienie" według mojego pojęcia to jest robienie tego, co chcę a nie tego, co powinnam, albo muszę. I tak mało kiedy mam na to czas, dziś jest wyjątek. Klecisz prezent komunijny??? Podpowiedz, co można uklecić, bo ja też w maju na komunię idę. Myślałam, że teraz komunistów to tylko komputer zadowala...........albo jakaś część na komputer:)))

      Usuń
    2. To co ja robię to właściwie taka forma pamiątki , bo te co w sprzedaży ,to takie sztampowe . Gosianka ,niedawno pisała o pomyśle robienia maskotek z rysunków dziecięcych . Zadałam bratankowi temat co by mi narysował anioła i robię z tego komunijną pamiątkę . Tylko jeszcze nie do końca mi się wszystko wyklarowało ,pewien etap mam już gotowy ,a teraz główkuje ,jak to pociągnąć dalej .

      Usuń
    3. No właśnie, przecież ja też aniołki robię, na razie wersja damska, a to chłopiec, chyba muszę poćwiczyć męskiego aniołka. Umiem tylko z masy solnej to takiego zrobię, dzięki:)))

      Usuń
    4. :)) Miło mi czytać, że realizujesz ten pomysł, Mario. KONIECZNIE pokaż mi zdjęcia jak skończysz! Dziękuję za góry. :)

      Usuń
  5. na mazurach nie pada. w warszawie owszem, bo dziecko moje wyjeżdżając do nas dzwoniło. u nas pogoda fajna, słonce było prawie cały dzień. choć dziś chłodniej niż wczoraj. wczoraj był upał.ani bez ani kasztany jeszcze nie kwitna. na razie maja pąki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to różnica do mnie 200 km,a jak inaczej. W Warszawie cały czas pada już zmierzcha. Nie żałuję zrobiłam dwa anioły i kota))) A jeszcze ugotowałam pysznego żurku ze smażonymi kartoflami. Pękam w szwach:))

      Usuń
  6. Nie dla mnie takie luksusy. Bzy kwitną, kasztanowce nie wiem, bo u mnie nie ma. Ale nie, wczoraj jechałam do gminy, tam są i nie kwitną jeszcze. Teraz zapierdzielam jak z motorkiem w... uchu. Pogoda u nas ładna, więc orzę, a jest co robić. Teraz w ogrodzie najwięcej roboty. Uszarpałam się dzisiaj, nie powiem.
    Obawiam się, że nie doczekasz bzów w Kaczorówce, podejrzewam, że za kwaśno mają między tymi sosnami. O pewnie żywy piach? Ale Mopek na zdjęciu ma
    fajny pędzel na tyłku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utyrpanie wiosenne jest przyjemne, wcale Ci się nie dziwę, bym pojechała, bym orała:))) Poszłam tylko na bazarek i już mnie zaczął szał ogarniać, ile pięknych kfiatów, jakie rozsady!!!!! Dzielnie jednak obyłam się smakiem, no kupiłam jedną białą, pełną surfinię do pokojowej donicy i krótkie tulipanki do sypialnianego wazonu. Raz w tygodniu miło przez kilka dni mieć kwiaty w wazonie. Baaaardzo lubię. Drogie tu jak diabli, porządne tulipany 25 sztuk 40 dychy kosztują. To obywam się takimi tańszymi.Ziemię mam nie dość, że kwaśną to jeszcze żółty piach na 20 cm. Dałam im trochę lepszej w dołki, ale chyba mają za ciemno.

      Mopek ma zawsze taki pędzelek, kiedyś miał dłuższe włoski na ogonku i wyglądały jak palma. ładny jest nie??? To zdjęcie mnie rozczula co roku, bo ma już kilka lat. Muszę mu zrobić nowe w mleczach.

      Usuń
    2. Zazdraszczam Ci do bólu, nie mogę mieć żadnych kwiatków w wazonie, bo nawet 5 minut nie postoją! Zgadnij dlaczego? W kwestii zakupów wyjątkowo jestem twarda w tym roku.Tylko jedną pelargonię już kupiłam i 3 begonie, bo ładne były i tanie, bo w Tesco. W ubiegłym roku latałam z tymi donicami do upojenia i dały mi się we znaki, a raczej w kręgosłup. Więc jestem twarda. Jeszcze trochę. Za to nasiałam w skrzynkach do wysadzenia cynie, astry, pnącza różne. Mam takie jedno jedyne miejsce, gdzie Czajnik nie sięga. Podwójne drzwi na taras, którego jeszcze nie ma. I między tymi drzwiami oszklonymi trzymam, kfiatki mają tam jak w szklarni i rosną jak głupie.

      Usuń
    3. Ten Czajnik, złoczyńca i bandyta:)) Wywala wszystko do góry nogami, ale, jak się postarzeje to będzie gnuśniał godzinami przy kominku, albo w plamie słońca na podłodze, wtedy sobie kfiatków nawstawiasz.....

      Usuń
    4. E tam, trudno, przeżyję brak kfiatkuf. On jest taki słodziak w tym szleństwie:)))

      Usuń
  7. U mnie też od rana padało, przestało dopiero po południu, ale jest pochmurno i sennie. Mnie właściwie pół dnia zeszło na przygotowywaniu posta na blog, bo się chciałam porządnie przyłożyć:))), miałam też nieoczekiwane odwiedziny, ale miłe, więc nie protestowałam:)
    Moje bzy w ogródku to jeszcze liści nie mają, a pączków to zalążki dopiero! Jak za 3 tygodnie zakwitną, to będzie dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, pączki dopiero??? Toć to u Ciebie gorzej niż u mnie w Kaczorówce!!!! A już myślałam, że to te Mazury takie zapóźnione:))) Żeby to chociaż było sprawiedliwie i lato się później kończyło, ale nie, prawda???

      Też miałam chwilę gości-nie gości, dziecię i mamę zawołałam na żurek, bo taki mi pyszny wyszedł, z ziemniaczkami smażonymi na przystawkę. Teraz chodzę i dopijam ten żurek.........

      Usuń
    2. No niestety lato długie nie jest a i deszczowe lubi być. Żurek na zakwasie własnym? Mniam, lubię bardzo...

      Usuń
    3. Nie, kupuję taki w butelce. Gotuję golonkę na warzywach potem daję ten żurek, dosmaczam, majeranek i czosnek muszą być, lekko zaciągam mąką. Do tego jajca gotowane i smażona kiełbaska w kostkę, najlepsza biała. Potem ziemniaki najpierw ugotowane w mundurkach potem obrane i smażone na skwarkach z koprem. Pychota, a dooopppa rośnie:))

      Usuń
  8. A ja na dziś miałam plany nicnierobienia, czyli robienia tego na co mam ochotę, ale było kilka pechów. Musieliśmy do Wrocka wracać, bo teściowa nie mogła się dostać do kotów, aby je nakarmić. Coś się zacięło. Tak czy siak po południu wszystko nadrobiłam. Latam z aparatem i pstrykam, a lubię to jak rzadko co. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tak to bywa, naszykujesz się, a tu nici, bo coś przeszkadza. Dobrze, że choć popołudnie miałaś wolne i na tyle blisko, że dało się wrócić.

      Moje jutrzejsze nicnierobienie trochę już spala na panewce, bo młody właśnie zadzwonił, że mu autko zdechło, a jutro do promotora musi zawieźć obrazy, wielkie takie.......jedno z nas musi jechać, a to potrwa, jak znam życie, złapanie promotora bywa trudne, nawet, jak się z Tobą umawia.

      Usuń
  9. Piękny park masz u siebie:))) Ten czerwony kocyk faktycznie rzuca się w oczy - ale pewnie innych nie było:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Saski, najstarszy park publiczny, udostępniony w 1727 roku:))
      Widuję z różnymi kocykami, w kratkę w szarościach, ten zdobył czerwony. Miasto przyciąga bezdomnych, żal mi tych ludzi i trochę się ich boję, czasem zaczepiają o drobne. Strach dotknąć takiej ręki, całe we wrzodach, twarze opuchnięte i fioletowe......teraz wiosną zaczynają być widoczni w parkach....

      Usuń
    2. Ci bardziej wygodni, lubiący ciepełko emigrują nad Morze Śródziemne - i tam nie potrzebują kocyków.

      Usuń
    3. O tak, tam jest przyjemnie, ale miejscowi w kwietniu przy 25 stopniach chodzą w kurtkach!!! Widziałam!!! My w morzu ką[piel braliśmy i na plaży cielska opalaliśmy, oni spacerowali brzegiem w pełnym ubraniu.

      Usuń
  10. Wronisko siwe się wkomponowało świetnie w rabaty:)
    U mnie lilaki już kwitną (w zeszłym roku o tydzień później, ale spadł śnieg i sporo mi nałamał). Kasztanowce jeszcze stoją bez kwiecia. Ja czaje się na petunie, które uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je lubię, szczególnie te wiszące, całe kaskady. W Kaczorówce nie przeżyją, potrzebują dużo wody, a mnie tam nie ma na stałe. Na balkonie nie stawiam już skrzynek, miałam wiecznie obryzgane okna, bo mam tylko taki udawany balkon, kawałek parapetu i kuniec.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Piękne. To wdzięczne kwiatki, moja siostra ma jakieś takie miniaturki, same się sieją, pięknie wyglądają.

      Usuń
  12. powiem Ci szczerze, że za pogode odpowiedzialny jest mój mąż... on pracuje cały tydzień przy ogrodach, wiec chce zeby nie padało, a w niedziele nie i wtedy ma padać! więc sorki... ale to jego sprawka!
    ewentualnie jeszcze moze padac w nocy....
    :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm no i co ja mam teraz zrobić z Twoim mężem?? Weź z nim pogadaj, może wytargujemy tylko padanie w nocy??? To też mi nie przeszkadza:))

      Usuń
  13. W mieście zawsze cieplej, więc szybciej wszystko może kwitnie. U nas kasztanowce w pełni rozkwitu, a bzy - różnie, w zależności od miejsca.
    Dzisiaj też ponuro i przekropnie, wczoraj było ładnie, przed południem taka chwilowa ulewa zleciała. Popołudnie i wieczór - bardzo ładne i dobrze, bo impreza biegowa była w mieście, poszliśmy kibicować rodzinie, ale w przyszłym roku to ......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszło widać od nas, u mnie dziś słonko świeci i jest cieplutko:)))

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Co roku inne są kwiaty na tych rabatach. Tulipany też pięknie wyglądają.

      Usuń
  15. Bratki cudne. I kocyk sliczny ;-)
    Wymiziaj Mopka. Na Mazury pojedziesz w ten weekend i tez bedzie pieknie :-D

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)