Napstrykałam zdjęć, całe setki, niektóre robiłam z myślą o Was, koniecznie chcę się wywiązać z obietnicy ich pokazania. To zdjęcia z muzeum na zamku w Lourds. Tylko, że łeb mam pusty i z narracji będą nici.....
Dla Wszystkich miłośniczek pięknych mebli, które przetrwają wieki zrobiłam te:
Nie pogardziłabym żadnym meblem, szczególnie szafą i miałabym kłopot, którą wybrać. Wszystkie ładne.
Zauroczyły mnie wyroby ....no i teraz już nie pamiętam, porcelanowe czy fajansowe. Jest zgrabny bidecik z "czajniczkiem" do polewania wiadomej części ciała.
Jest urocza umywalka, tylko, czy w tym można się było umyć?
Waza, sądzę, że na zupę, a niżej naczynia do picia....
Ustrojstwa poniżej powinna rozpoznać Owieczka Rogata ( jak tu zajrzy), pierwsze ustrojstwo służyło podejrzewam do wyczesywania runa...
To jest może krosno? A może zupełnie coś innego?
W prawym dolnym rogu poznaję kołowrotek...
To z większym kołem ekhm.....nie wiem do czego służy:))
Na fotce poniżej mamy kolekcję czepków. Nie żałuję,( w tym przypadku), że moda ulega tak szybko zmianom i dziś nie mamy obowiązku nosić czepców na głowie. Wyjątkowo nie lubię nic umieszczać na czaszce.
Wyobrażacie sobie iść w czepku spać?? Bo i nocna wersja też obowiązywała:)
Kilka tradycyjnych strojów z obszaru Pirenejów...
I ekstra saboty. Z taaaaakim czubkiem:))) Usnułam koncepcję, że te czubki służyły do rozgarniania śniegu zimą......
Na koniec kolekcja latarni dla wołów i dzwonków, w które je zaopatrywano.
Latarenki, całkiem słusznych rozmiarów, były montowane, na jarzmie, między wołami, zapalano je po zmroku. I tak sobie szedł zaprzęg ciągnięty przez woły, świecąc i dzwoniąc. Musiał to być uroczy widok.
Mam jeszcze coś dla Lidki, ale to, jak kolejny raz drgnie ciutkę wena:)))




























Eee te saboty to na niedzwiedzia! Drzewiej przecie miski gesto po ulicach latali, wiec jak sie takiego znienacka spotkalo, to go ciach tym czubkiem w tylek i juz zwiewal. ;)
OdpowiedzUsuńA taka skrzynie muealna to mam w pokoju, widzialas na pewno nieraz na zdjeciach z kotami. Krowi dzwonek tez kiedys zdobylam, tylko nie taki wielgachny jak ten na zdjeciu.
I nie gadaj, ze nie masz weny, bo nas bardzo ciekawie oprowadzilas. :)))
Widziałam "kawałki" Twojej skrzyni, miałam nawet o nią zapytać, czy to wyrób nowy, czy staruszka jakaś.
UsuńNie mam nie tylko weny, nic nie mam, jestem rozlazła, bez fantazji i ochoty do działania. Chcę wiosny!!! Luxów, zieleni, witaminy A, B. C, D........ocipieję w tych ciemnościach. Nadal wychodzę jak jeszcze ciemno na dworze i wracam po zmroku.
Bylam u reperatora komputerowego w domu, dawalam lapka do czyszczenia. Kiedy wychodzilam, wzrok moj padl na skrzynie, wiec sie zachwycilam. A on mi na to, ze jesli mi sie podoba, to moge grata zabrac, bo mu miejsce zajmuje i czeka na wyrzucenie. Nawet pomogl mi zniesc do auta i zapakowac. Szczensciara jezdem, co nie? :)))
UsuńO jacie!!! Wielka szczęściara!!! Ludzie się nie znajom, albo mają za dużo kasy, ledwo się znudzi to kupują drugie....
UsuńJakby jeszcze ktoś miał do wywalenia takiego grata to pamiętaj o Mnemo:))
Mam jeszcze szafke do kompletu, ale stoi w piwnicy, bo w domu nie ma miejsca. Jak kcesz, to proszszsz... ale musisz po nia przyjechac. :)
UsuńPodobnie jak Pantera, uważam, że ostre czubki sabotów przeznaczone były do kopania w tyłek, niekoniecznie niedźwiedzi.
OdpowiedzUsuńPoczytałąm o tych sabotach i wychodzi na to, że czubek to wytwór fantazji producenta. Nie miał jakiegoś konkretnego zastosowania, choć w praktyce z pewnością nie raz dotknął 4 liter:)) Wyczytałam, że na ręczne zrobienie 1 sabota starczało 1,5 godziny. Holenderski sabot tak naprawdę pochodzi z Francji, bo to tam został "wymyślony", jako lepszy niż sandał. Trzeba umieć w tym chodzić, wystrugany z jednego kawałka drewna raczej nie należy do wygodnych.
UsuńJako że mieszkałam w Holandii, zdarzyłomi się, chodzić w ichnich sabotach ( klompen ). Bardzo wygodne, dopóki chodzisz po płaskim. Po schodach, nie da się. Boli.
UsuńZa interpunkcję powyżej uprzejmie przepraszam.
UsuńNie na darmo u nas w Wielkopolsce na buty, takie ciężkie z grubymi podeszwami nazywano klumpami:)) Było to też określenie na buty brzydkie. Na Zachodzie zasuwali w sabotach u nas w łapciach z łyka:)
Usuńłóżko też bym przygarnęła, nie tylko szafę, ale trzeba byłoby burzyć ściany w moim domku :(
OdpowiedzUsuńA niby dawni mieli takie kiepskie warunki mieszkaniowe prawda? Moja sypialnia niewiele większa niż te szafy, na upartego w takiej szafie można zamieszkać.
UsuńMieli tak jak my różne warunki mieszkaniowe ,jedni mieszkali w pałacach ,a inni w kurnych chatach . W kurnej chacie w takim wielkim łożu , spała prawie cała rodzina . Rodzice spali z dzieckami ,a kto nie mieścił się w łożu spał na zapiecku :))) To duże uproszczenie ,oczywiście :)))
UsuńTo akurat było domostwo bogatego gospodarza.
UsuńMnemo jakbyś sypiała w takiej temperaturze jaka panowała wtedy w sypialnich ,nakładałabyś czepek bez szemrania ,panowie tez sypiali w szlafmycach ;))) Mój tatuś sypiał sam w pokoju którego nie ogrzewał przez całą zime ,dla jasności dodam ,w dużym pokoju w starej kamienicy . Do spania zakładał kaptur odpiety od kurtki ;)))
OdpowiedzUsuńTe umywalki do przemycia oczu i końcówek palców wystarczyły ,reszte załatwiały perfumy i puder . Słyszałam ,że kapelusze służyły do zamaskowania nieczystych włosów ;))))
Ja oczywiście biere dzwonki hehehe .
Mówiono: "Częste mycie skraca życie":))))
UsuńI ja pamiętam zimny pokój porą zimową, pierzyna wystarczała, ale gorzej było ze wstawaniem, mało zęby nie wyleciały od szczękania nimi. Ciotka moja też spała w czepeczku:))
Usuń
UsuńKalispo, i wierzono, że skraca:)
Mnemo, marzę o takiej starej, pięknej szafie. Może być i skrzynia jak u Pantery. Weny to ja też nie mam wcale a wcale. I zniechęcenie takie mnie ogarnia. Słońca, wiosny nam trzeba.
OdpowiedzUsuńA Ty i bez weny pięknie pokazałąś te zdjęcia i opisałaś. Ostatnie zdjęcie podoba mi się najbardziej - taki elegancki kawałek Mnemo:))) Ja od święta maluję paznokcie na kolorowo. Jak maluję, to cierpię, bo nie mam wprawy. Zawsze zazdrośnie patrzę na takie łądne rączki:)
Chyba ubiorę dzieci i pójdę na spacer.
Z tymi paznokciami to mam takie naloty, raz śliczne i wypichcone innym razem same ogryzki. Teraz jest czas ogryzków, brak witamin i ochoty na cokolwiek zrobił swoje. Leży więc zestaw do hybrydy i te szfszytkie szlifierki, które ułatwiają manicure. Wstyd do ludzi wyjść z takimi grabiami...
UsuńJa byłam na spacerku z Mopciem, jest wiosennie, wróble ćwirkają, jak gupie. Tak marcowo dziś.
Jestem urzeczona czajniczkiem (nomen omen) do polewania wiadomo-czego. Co za finezja:) Saboty ewidentnie służyły do:
OdpowiedzUsuńa/ rozgarniania szczurów w rynsztoku
b/ przytrzymania drzwi, które się uporczywie zamykają
c/ jako breszka do podważania różnych rzeczy, np. płyt chodnikowych, albo zatrzaśniętego wieka skrzyni
d/ jako hak do podkładania nóg - idzie się za delikwentem i z nagła łapie się go sabotem, od tyłu, za goleń
e/ do huśtania - zahacza się czubkami o gałąź i gotowe
Jak widać, saboty są uniwersalne. Ich zastosowanie zależy wyłącznie od fantazji właściciela.
Hana :) Ide szukac pampersa :))))
UsuńNo i od razu widać, kto dziś jest kreatywny:))) Mnie myślenie i wymyślanie przychodzi z trudem:)))
UsuńNajbardziej mi się podoba zastosowanie do huśtania:)))
Sabotami można się też po plecach podrapać:)
UsuńMając je ciągle na nogach, czy też po zdjęciu?
UsuńMNie by sie przyda, do drapania sie po pleckach;)
UsuńAgniecha, na nogach mając. Po zdjęciu to żadna sztuka. Ani przyjemność.
UsuńKasia, druciana szczotka do włosów też się nadaje.
A meble rzeczywiście są cudowne, wieki przetrwają :-)
OdpowiedzUsuńZa taką szafę to dziś można samochód kupić.....
Usuńnadużywając spacji
OdpowiedzUsuńsnuje się nić narracji
choć ponoć weny brak
i choć jak piękny ptak
przemyka szafa i krosno
ja patrzę na własną- żałosną
z ikei
czy jej się uda przymknąć choć
do niedzeli
a krosna chyba nie miałem?
lecz w co ja się ubierałem?
no nie wiem sam
to może jednak te krosno
gdzieś tam na strychu mam?
lecz strychu nie mam wszak
i tu tkwi pewien hak
lecz cóż
kończąc na dzisiaj już
patrzę na bibeloty
no ileż tu twórczej roboty!
i wniosek się z głębi wynurza
że wszystko to trzeba
odkurzać:(
I koniec końców rzeczywistość wylazła z każdej szpary.....zakurzonej:)) Nomen omem, właśnie odkurzam...
UsuńPewnie jakieś piękne ciapągi sfociłaś :) Sama za bardzo weny nie mam, więc poczekam cierpliwie na Twoją.
OdpowiedzUsuńZ moich wakacji też tylko jeden post mi wyszedł, a planowalam dużo więcej, rzecz jasna.
Bidecik z czajniczkiem bardzo się mi podoba, ciekawe, czy to był męski, czy damski, a może obupłciowy? Ta finezyjność wykonania, dbałość o szczegóły i malunki naprawdę mnie zauroczyły ;)
Saboty, jak saboty, też kiedyś u nas modne były buty z czubami, wtedy widocznie też, a przy tym zastosowań mnóstwo, jak to już Hana uprzejma była powymyślać ;))
Dobrze, że w czepkach spać nie muszę i nosić różnych takich, bo białogłowie włosów pokazywać nie przystoi ;) też nie.
Lidia starałam się jak, mogłam o te ciapągi, w sumie mam substytuty, ale z myślą o Tobie:)
UsuńOch, jakie cuda cudeńka... a do tego nawet słów nie potrzeba, bo wystarczy że się człek napatrzy!
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej spodobała się ta umywaleczka... , wyobraż sobie takie cudo mieć i myc się w tym kazdego ranka... toż to zwykła rozkosz!
Rozkosz patrzenia na takowy sprzęt to tak, bo rozkoszy gruntownego umycia to bym się nie spodziewała. Jak Marija pisała,raczej czubeczek noska i koniuszki paluszków w tym można było zamoczyć. Ale śliczna zabaweczka to fakt.
UsuńCuda, cuda, wszystkie bym przygarnęła, szczególnie te przędzalniczo-tkackie. Ale musiałabym być jaką panią na zamku, by to pomieścić. Ciekawa byłam, czy pokażesz zdjęcia z muzeum. Fajansy piękne i jakie wymyślne.
OdpowiedzUsuńSaboty też fajne z tymi nosami. Mam tylko klumpen w domu, których używam dość często. Po schodach też chodzę, ale nie całymi dniami of kors.
Za wszystko się ostatnio zabieram, jak pies do jeża:) Każdy sprzęt był słusznych rozmiarów, choć nie były to sprzęty zamkowe, a z bogatego domu pirenejskiego gospodarza. W naszych majątkach, choć zamkami nie były też mieli porządne meble. Pomyślałam sobie, co by było, jakby mój sąsiad piętro wyżej wpadł na pomysł chodzenia w sabotach...
UsuńAleż piękne, ja też bym przygarnęła wszystkie... albo tyle, ile się zmieści ;) Nawet nie wiedziałam, że takie cacka mogą być, ten bidecik... ;-)) I te urządzenia tkackie, chyba z jakiejś manufaktury, bo chyba nie z chłopskiego domu.
OdpowiedzUsuńTe dzwonki i lampki bydlęce brałabym też! Mogłabym zawiesić na szyjach swoich krnąbrnych owieczek...
Tak Inkwi to może być dobry pomysł, dzwonki dla owieczek!!!! W Andorze, gdzie wszędzie krowy, owce i konie na pastwiskach, a tych bez liku, nie ogrodzone ani trochę, właśnie dzwonki wisiały na każdej zwierzęcej szyi. Łatwiej wtedy szukać zbiegów. Bidecik z czajniczkiem:)) Trzeba zapamiętać ten kształt i nie kupić przypadkiem na jakichś starociach, a potem używać do robienia sałatki:)))
UsuńPikne te szafeczki no i umywalnia mi się podoba. Obtoknąć Absorbery bym mogła nie schodząc w temperatury minimalne. Trepy mogą też służyć do deptania ludzi w marketach. Tak myślę, zwłaszcza po powrocie z zakupów.;)
OdpowiedzUsuńPowinnam nabyć te saboty i w nich witać klientelę przyłażącą z interwencjami. Stanąć słuchać, kiwać nóżką znacząco......
UsuńStare meble mają charakterystyczny zapach drewna i politury, też chciałabym taką szafę. Podobają mi się też dzwoni i latarnie dla wołów. Teraz mogłyby służyć jako oryginalna dekoracja.
OdpowiedzUsuńW tamtych czasach w nocy pomieszczenia były nieopalane i dlatego spali w nakryciach głowy. Podoba mi się tegoroczna zima bo nie muszę nosić czapki.
Masz rację, ubierali się bo był ziąb w sypialniach:)
UsuńPiekne szafiszcza. Mnemo, a wiesz, ze w naszych klamociarniach, mozna trafic na takie cuda!
OdpowiedzUsuńPotezny musial byc ten wol, zeby uniesc taki dzwon.
Kasia, jak ja Ci zazdroszczę tych klamociarni....
UsuńPiękne meble :-) aleeeeeeeeeeeeeee tam, musi kurzu włazic w te zakamarki ;-)
OdpowiedzUsuńEeee, nie więcej niż w nasze rattany czy wikliny...
UsuńTo jest fajans! Przepiękny,ręcznie malowany. Pozdrawiam.Dana
OdpowiedzUsuńNo właśnie, nie doczytałam, co to było. Tak myślałam, że fajans. I ja pozdrawiam.
UsuńPierwsza szafa bardzo przypomina piekne gdanskie szafy. Mnemo! No pieknoty, slicznosci. Gdybym mogla wzielabym wszystko. Kazdy z przedmiotow jest godny uwagi.
OdpowiedzUsuńA Twoje pazurki sliczne, nie wspominajac o bizuterii :)
Pazurki na wyjazd odpicowane, obecnie, te zimowe, ogryzki ino. A biżutki, stareńkie, ale bardzo je lubię.
Usuńporcelanę kocham a zwłaszcza filiżanki..
OdpowiedzUsuńwieczorowo - Gryzmo
Gryzmo, jak pisze Dana wyżej to fajans, ale i tak ładny.
Usuńa do czego sluży to porcelanowe z takimi otworkami tulejkowymi???
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia, wygląda, jak świecznik, ale czy nim był? Gdybym zdjęcie zrobiła dobre to można byłoby przeczytać, a tak nici.....
UsuńUmywaleczka i sabotki - pierwsza klasa:)
OdpowiedzUsuń